Hedonistka. Lubię, gdy jest mi przyjemnie.

Oto ja, aspirująca hedonistka ze skłonnościami do umartwiania się, planowania, rozkładania wszystkiego na części i nadmiernej empatii, która sprawia, że czasem zapominam o sobie. Wtedy moja wewnętrzna boginii-hedonistka stoi w kącie i ssie kciuk z żalu i złości czekając na mnie, aż powrócę. Gdy wracam, wtedy jest mi przyjemnie. Przyjemnie jest przypomnieć sobie o sobie, o tym, co lubię. Przyjemnie jest powiedzieć głośno – chcę to. O, dokładnie to!

Czasem podbiegnę, czasem muszę się wrócić, ale idę, zmierzam. Zmierzam do szczęścia, do tego momentu, gdy staję na środku chodnika, w środku lata, między turystami i czuję się przyjemnie. Gdy upał na mojej skórze zwieje wiatr znad morza. Gdy czuję zapach świeżego chleba z piekarni na rogu Podwala Staromiejskiego i Igielnickiej. Przyjemność. Chcę bardzo.

Hedonizm – trochę zdrowy egoizm, trochę optymizm, trochę samoświadomość, powrót do korzeni, jakość nie ilość. Robienie sobie dobrze myślą i uczynkiem.

Wiecie, że do hedonizmu trzeba dorosnąć albo się go nauczyć? Nie jest to proste, ale gdyby było, nie byłoby takie fajne. Jest wiele przeszkód – innym się należy bardziej; nie zasłużyłam; nie stać mnie; wszystko co dobre, szybko się kończy; kiedyś za tę chwilę szczęścia będę musiała zapłacić; pójdzie mi w uda, nie w cycki. No to akurat #najgorzej.

Zapytajcie mnie, jaka byłam 2, 4, 10 lat temu. Niewystarczająca. O hedonizmie to wtedy na Pudelku czytałam jedynie. Choć teorię bym zdała na piątkę, z praktyki mocna trója.

Gdy spędzam weekend z Dziewczynami. Gdy  robię sobie przyjemności, te z zamkniętymi oczami. Gdy przez 48 godzin robię tylko to, na co mam ochotę i nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Gdy wybieram same miłe rzeczy. Gdy lubię i gdy mogę. Gdy śmieję się w głos na srodku miasta i nie śpię całą noc. Wtedy rodzi się we mnie hedonistka. Debiutująca i niepewna, ale obecna.

A jak już jesteśmy przy tym temacie, to…

Pogłaszcz mnie, pocałuj w ramię, umyj mi włosy, wytrzyj ręcznikiem. Zrób mi jajka sadzone ze szczypiorkiem i parmezanem, albo kurczaka tikka masala, albo kanapkę z masłem. Nic nie mów i opowiedz mi coś. Chcę poczytać, poczytaj mi coś. Chcę położyć się nago w zimnej pościeli. Otworzyć okno, by posłuchać deszczu. Chcę włożyć rękę do torebki z mąką i zjeść samą chrupiącą skórkę z chleba. Chcę, by moja skóra pachniała waniliowym balsamem, pić kawę z mlekiem kokosowym na parapecie i masaż stóp.

Dodałabym coś jeszcze… Skoro dzisiejszy odcinek sponsoruje literka h jak hedonizm, to poproszę jeszcze h jak harmonia, h jak hakuna matata, h jak hanuta i h jak Hardy, Tom Hardy <3

hedonizm-1

A jak Akceptacja.
B jak Burza.
C jak Cisza.
D jak Defibrylator.
E jak Earl Grey.
F jak Fajterka.
G jak Głodna jestem.

fot. 1 Michalina Pryśko
fot. 2 Kasia / Kantorek Katjuszki

3 komentarze

  1. Po przeczytaniu tego wpisu ogarnęła mnie ogromna ochota na coś pysznego- jakieś ogromne okropnie słodkie i kaloryczne ciastko do tego dobry film pod kocem z zimową herbatą w kubku…. Chyba jutro dzień hedonizmu, zainspirowałaś mnie 🙂 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *