Toksyczni ludzie. Ludzie, którzy są trucizną.

To jest bardzo proste. Wystarczy powiedzieć, że ci się to nie podoba. Psujesz mój nastrój, zachowujesz się nie fair. Wystarczy powiedzieć, że wychodzisz na spacer, bo nie masz ochoty, by czyjś zły dzień narzucił rytm twojemu. Wystarczy życzyć komuś miłego dnia, by zatrzymać lawinę słów. Toksyczni ludzie to nie ściana. Możesz ich przesunąć.

Jeśli tak mało trzeba, by odsunąć toksyczną osobę od siebie, to dlaczego jeszcze tego nie zrobiłaś?

To, że jesteś za miła, to już wiemy. Może boisz się, że jak przestaniesz być miła, to ktoś przestanie cię lubić. Stracisz te kilka sms-ów w tygodniu, stracisz to jedno na rok wyjście do kina. Stracisz to, co mogłoby być. Stracisz wyobrażenia, z którymi jest wygodnie. Ale lepiej stracić wyobrażenia, niż stracić siebie i szacunek, spokój, bezpieczeństwo.

Co to znaczy, że ktoś jest toksyczny?

To znaczy, że robi ci źle. To znaczy, że jego postawa czy zachowanie źle na ciebie wpływają, psują twoje plany, twój dzień, twoje relacje. Taka osoba sprawia, że wciąż chodzisz na palcach, uważasz na każde słowo, obawiasz się i stresujesz. Sprawia, że wciąż szukasz winy w sobie. Sprawia, że boisz się być sobą, mieć swoje zdania, a co gorsza – ujawnić je. Sprawia, że czujesz się odpowiedzialna za nie swoje sprawy, bierzesz na siebie winę, martwisz się.

Toksyczni ludzie – jak ich rozpoznać?

Nie wiem. Zazwyczaj wygląda miło, normalnie, znajomo. Lubisz tę osobę, niejedną kawę wypiliście. ,,Były momenty”, jak to się mówi. Ale tak, jak psychopata może ukrywać się pod postacią miłej staruszki, tak toksyczna osoba może być… najlepszą przyjaciółką, matką, mężem, pracodawcą. To może być każdy. I dlatego tak ciężko się odciąć. Bo przecież nie wykasujesz z telefonu numeru do mamy? Przecież z dnia na dzień nie wymażesz przyjaciółki ze swojego życia? Przecież nie rzucisz narzeczonego tak po prostu, przecież jeszcze może się zmienić.

Ludzie się nie zmieniają, pamiętasz?

Ja chyba już nie mam problemu z toksycznymi ludźmi. Nauczyłam się jasno komunikować swoje uczucia. Lub po prostu odchodzę, zmieniam temat, pracę. Nie myślę zbyt długo o osobach, które mnie rozczarowały, które mnie zawiodły. Ale prócz tego, że zbyt długo nie rozmyślam to… Daję szansę. Ale zazwyczaj jasno mówię, że coś mi nie odpowiada. Mówię, że było mi przykro. Że ktoś naciska na mnie za bardzo. Toksyczni ludzie wciągają mnie w sprawy, które mnie nie dotyczą. Toksyczni ludzie ciągle mówią o negatywnych, smutnych rzeczach, a ja tego nie chcę słuchać.

Nawet nie wiecie, ilu toksycznych ludzi macie, mamy na około siebie. Jesteśmy wszyscy obciążeni – dzieciństwem, które mogło być niespecjalne, rozczarowaniami, złamanym sercem – i mniej lub bardziej świadomie wpływami na życie innych ludzi. Inni też – mniej lub bardziej – wpływają na nas. Nie da się żyć bez ludzi, ale da się żyć dobrze. Wystarczy uświadomić sobie jedno – nasze życie jest nasze i to my wybieramy, jakie może być, jakie będzie. My wybieramy, jakie chcemy czuć emocje. To jest tak naprawdę proste. Wystarczy raz odważyć się być sobą. Potem już jest łatwiej.

Kogo unikać?

Unikaj tych, którzy sprawiają, że czujesz się niewystarczająca, głupia, niewartościowa, brzydka. Unikaj tych, którzy narzekają, zarzucają cię czarnymi wizjami przyszłości. Unikaj tych, którzy zalewają cię swoimi niepowodzeniami, frustracją. Tych, którzy cie wykorzystują, którzy chcą osiągnąc sukces twoim kosztem. Unikaj tych, którzy nie pozwalają ci mieć swojego zdania, którzy obrażają się tylko dlatego, że deszcz pada i właśnie skończył się drugi sezon serialu z Kożuchowską. Unikaj tych, którzy są zazdrośni, którzy życzą ci połamania nóg – dosłownie. Unikaj tych, którzy wzbudzają strach, niepokój. Toksyczni ludzie plotkują, mieszają, kłamią i psują atmosferę. Unikaj tych, z którymi nie możesz porozmawiać o swoich uczuciach i nie możesz liczyć na zrozumienie.

Unikaj ludzi, przy których nie możesz być sobą.

-> Przeczytaj o przemocy psychicznej 

 

Toksyczni ludzie – co z nimi zrobić?

Nic. Dosłownie nic. Najlepiej – nic.
Nie komentuj, nie kłóc się, nie szukaj sprawiedliwości, nie próbuj przekonywać do swoich racji. Po prostu – odpuść. Głównie po to, by sobie zrobić dobrze, oczyścić atmosfere wokół siebie, poczuć ulgę, uwolnić się.

To nie ma sensu. Nie ma sensu tłumaczyć, prosić. Nie ma sensu starać się, gdy komuś nie zależy. Wiesz o tym, prawda?

Pamietaj o jednym. Nie masz wpływu na to, jak zachowują się toksyczni ludzie. Ale masz wpływ na to, jakich ludzi masz na około siebie.

Ja wybieram takich, dzięki którym mogę biec szybciej, iść dalej, chcieć więcej.

 

43 komentarze

  1. Jakiego tematu byś nie poruszyła, jest mega!
    Moje ulubione wsparcie wewnętrzne w kontakcie z cudzą trucizną: dlaczego miałabym zadośćuczynić osobie, której nie zawiniłam? Dlaczego miałabym zrezygnować z siebie, by komuś było dobrze? Czy naprawdę zależy mi na osobie, która nie docenia mojej obecności? Mnie prawdziwej?

  2. Świetny tekst! Bardzo chętnie kiedyś spotkałabym się z Tobą na kawę i porozmawiała o życiu ☕️🥐😊
    Pięknie to ujęłaś:
    “Ja wybieram takich, dzięki którym mogę biec szybciej, iść dalej, chcieć więcej.” ❤😊

  3. Tekstualna, dziękuję za ten tekst. Niby to wszystko wiedziałam, ale może musiałam to usłyszeć (przeczytać) od kogoś innego. Trafiasz w samo sedno.

  4. Niestety też miałam taką osobę w swoim otoczeniu, kontakt urwałam, musiałam.. Ciągle byłam zasypywana problemami, powtarzaniem tych że na okrągło, frustracja i tylko problemy tej osoby były ważne i jeszcze trochę.. Teraz jest lepiej, o wiele.
    Tekstualna, tak by się chciało na żywo posłuchać takiej fajnej dziewczyny 🙂 zrób spotkanie z czytelniczkami 🙂

  5. Jestem zdania, że ludzie się zmieniają. Jednak co do ludzi toksycznych mam wątpliwości, czy ich zmiana jest możliwa. Łatwo nam wskazać osobę toksyczną związaną na przykład z kimś z naszych znajomych, jednak często nie dostrzegamy, że sami tkwimy w takiej relacji. Walka z taką osobą jest z góry skazana na porażkę. Lepiej po prostu ją opuśić, zostawić, zacząć na nowo.

  6. Latwo powiedziec. A co, jesli ta toksyczna osoba jest wlasna matka? Chcialabym zerwac wszelkie kontakty, ale sumienie mi nie pozwala. Mimo, ze jest bardzo toksyczna, zniszczyla mi polowe zycia I psychike, to jednak tez troche pomogla w trudnych momentach, choc te trudne momenty wciaz wypomina, mimo, iz minelo dwadziescia lat…Co wtedy?

    1. Idż do psychologa pogadać. A ja chyba bym ograniczyła kontakty i jasno powiedziała, co mi się nie podoba i jesli moja mama kolejny raz by narusząła moje granice – kontaktowałabym się coraz rzadziej.

    2. To ograniczasz. Ja ograniczam. Rozmawiam krotko i rzeczowo raz na dwa tygodnie,bo ona zadzwoni: Jest ok, jestem zdrowa czy przeziębiona. Jeżeli zaczyna zatruwać kończę rozmowę mówiąc,ze to jej sprawy, jej problem,moje zdanie na ten temat zna. I kropka.

      Mam postanowienie. W przypadku problemów finansowych pomogę,załatwię. Ale jeżeli chodzi o codzienny kontakt – nie robię nic. Nie,bo nie. Bo to boli. Jest dla mnie zle.

      Powodzenia!

    3. witaj w klubie, z tym, że u mnie taka różnica, że moja matka już 10 lat nie żyje. Ale to połowiczne wyzwolenie, albowiem w głowie ciągle muszę się borykać z jej toksycznym wpływem na mnie od samego dzieciństwa. I teraz znów raz kolejny jestem w ciekawej właśnie sytuacji, gdzie muszę zakończyć relację z chłopakiem, który najzwyczajniej w świecie mną manipulował cały czas, a wydawał się taki super i podobny do mnie, itp. Ale zrozumiałam to w końcu i czas się odsunąć. I tak sobie żyję kolorowo na tym padołku, raz góry, raz doliny.. 😉 ale chociaż ten wpis podniósł mi ducha nieco, że wolność po raz kolejny jest możliwa… dzięki.

  7. Wiesz, chciałam napisać o ludziach, których bałam się odsunąć, o efekcie odstawienia, ale po trzecim wykasowaniu pierwszego zdania dotarły do mnie Twoje słowa- nie rób nic. Nic. 🙂 Dlatego nie poświęcę czasu na rozmyślania i rozpisywanie się o tych toksycznych ludziach w życiu. Pochwalę post, pożyczę Ci miłego dnia, uśmiechnę się do Was na blogu i odetchnę- bo właśnie zdałam sobie sprawę, że tak jest mi dobrze 🙂 I nie powinnam się przejmować “tym jednym wyjściem do kina” i ludźmi, którym nie zależy. Dziękuję, potrzebowałam dziś tych słów 🙂

  8. Skopiowałam adres i wysłałam do mojego A. Bo to jest coś co tłumaczę mu już od dawna, coś co chcę żeby zrozumiał i nie komentował mojego “Nie chcę się z nimi widzieć”, swoim “Nie możesz nie lubić ludzi” …

  9. No ja niestety mam dwie osoby toksyczne, znaczy jedną już nie mam, bo wyprowadziłam się z miejscowości, w której mieszkałyśmy blisko siebie… dopiero teraz to sobie uświadomiłam jaką ona była “dominującą” osobą. Zawsze jej musiało być na górze, nie mogłam mieć swojego zdania, córeczka rodziców co wszystko dostawała, myślała, że się jej wszystko należy…dobrze że już tam nie mieszkam i że nie mam z nią kontaktu..
    Gorzej jest z obecną…po dobrych 8 latach “przyjaźni” dowiedziałam się niedawno, że od ponad roku zdradza swojego męża … że to co mi mówiła, jest jednym wielkim kłamstwem…odcięłam się od niej… ona nie wie, że ja o wszystkim wiem.. nie chciałam się kłócić… lecz ona też nie pisała, nie odzywała się,.. ja nie nalegałam, żeby w końcu porozmawiać szczerze..wiem ze nie spotkamy sie i nie powie “hej dawno sie nie widzialysmy, zdradzam meża” nie. nie o to chodzi… ja nie potrafi łabym jej spojrzec prosto w oczy…niedawno napisała czy coś się stało? a mnie aż brzuch z nerwów rozbolał…nie potrafię kłamać, ale też nie potrafię żyć z ludźmi, którzy kłamią w żywe oczy…taka przyjaciółka?? wszystko o mnie wiedziała… strasznie się zawiodłam…tyle razy pytałam jak u nich w związku to opowiadała, że źle… ale później mówi , że już wszystko ok..były rozmowy z mojej strony, wspieralam ja na tyle na ile moglam…pozniej były spotkania wspólne jak zawsze a tu bach … on z kolei jej maż jest tak szaleńczo zakochany, że dalej z nią jest! ok w to juz nie wnikam…ale mnie najbardziej to boli, że mnie tak potraktowała…imię moje zmieniłam bo wiem ,ze tez Cię czyta..

  10. Pięknie napisane. Niestety zawsze będą jakieś zależności, osoby z którymi będziemy się zmagać. Często nie możemy usunąć kogoś z naszego otoczenia, z głowy można próbować…. Nie reagować – to na pewno nie jest proste. Nie reagujesz na zewnątrz, w środku musisz to strawić… Psycholog owszem pomoże i fitness pomoże, i dziecko pomoże… ale to nie jest proste. Poza tym, to też są ludzie, być może tacy, którzy bardziej nas potrzebują niż my ich… “kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień” całkowicie zgadzam się z propozycjami kogo unikać, nie reagować, ale to nie jest proste 🙁

  11. A ja zacytuję Marka Kamińskiego, podpisuję się pod tym obiema rękami…choć sporo czasu upłynęło, zanim do tego dojrzałam.
    “Kiedyś byłem przekonany, że zawsze muszę dochodzić swoich racji, jeśli ktoś mnie skrzywdził. Ale dziś widzę, że wybaczanie jest najlepszą strategią. Kiedy nie wybaczamy, rozkręcamy spiralę zła. Gdy ktoś kłamie na nasz temat, możemy to zignorować albo udowadniać, że jest inaczej. Ta druga droga, to walka z wiatrakami, kłamstwo rodzi przecież tylko kłamstwo. Zło dobrem zwyciężaj.”

  12. Toksyczne osoby to też takie, hiper-szczęśliwe, hiper-głośne, hiper-rozgadane i hiper-znające odpowiedź na każde pytanie, idące jedyną słuszną drogą i nie słuchające innych, bo przecież to tylko one mają do przekazania jedyną słuszną prawdę…znacie? Mam w swoim otoczeniu i niestety unikam.
    Uściski!

    1. Tak, znam. Jesli chodzi o ten konkretny przypadek, to jest nią niestety moja teściowa. Mimo, że uzależnienia od nas całkowicie ze wzgledu na chorobe, caly czas najmądrzejsza, mmaniipulujaca swoim synem, i majaca milion rad na milion okazji.

  13. Mam taką osobę w swoim otoczeniu, to moja teściowa. Początkowo miła, ale było w tym coś, że mimo to “musiałam chodzić na palcach, uważać, stresować się”. Z czasem padło kilka przykrych słów powiedzianych w emocjach typu “nie pasujecie do siebie”, “ciągle się o was martwię” itp. Przed ślubem nastąpił chyba wybuch wulkanu jej nerwów, lęków, stresów i innych cudów związanych z tym wydarzeniem, krytykowała wszystko, każdy szczegół “ona by zrobiła inaczej”. W związku z tym, że to nie jej ślub, nie jej wybory, nie zasugerowaliśmy się tym ani troszkę. Niby przebiegło po naszej myśli, niby robimy po swojemu, niby jest teraz miła, a podobno się stara, ale niesmak pozostał. Wiem, że jest osobą bardzo emocjonalną, swoje przeżyła (rozwód), ale BARDZO trudno mi się odnaleźć w tych relacjach i jakiś czas temu zrozumiałam, że ona jest po prostu toksyczna i co bym nie zrobiła – będzie źle, będzie ją to denerwowało, będzie nie po jej myśli. Z czasem zauważyłam coś jeszcze, co jest bardzo istotne: to nie dotyczy tylko mnie, ona nie jest skupiona na mnie (początkowo tak mi się wydawało…), jej nie pasuje cały świat, inni ludzie też robią wszystko nie po jej myśli. Odetchnęłam, odpuściłam sobie starania i chodzenia na palcach, nie jestem winna temu, że jej mąż odszedł, syn dorósł, a ona nie ma już 30 lat, spotkało ją w życiu pewnie 7436532598423 przykrości jak każdego, że jest taką emocjonalną i nerwową osobą, nigdy na żadne przykrości jej nie odpowiedziałam, ale nie jestem też winna, że nie mam siły ani chęci się starać budować bliższe relacje, bo gdyby nie to, że jest moją teściową i nieraz po prostu musimy się spotkać – od takiej osoby bym wiała gdzie pieprz rośnie!

  14. Po przeczytaniu tego tekstu doszłam do.wniosku ze otaczam się tylko osobami które są dla mnie mniej lub bardziej toksyczne. Czy to jest możliwe czy to ze mną jest coś nie tak? Pozdrawiam Kamila

  15. Tekst świetny! Temat – do przemyślenia i przegadania.

    W moim świecie toksyczny jest mobbingujący szef. Co gorsza, wszyscy myślą, że mnie nie krzywdzi, tylko wręcz przeciwnie – chwali, wyróżnia, dopinguje (tak naprawdę: najpierw chwali, potem nagle krytykuje, obiecuje złote góry, potem zapomina i wypiera się, nie wspiera, ale wykorzystuje i wywiera presję). Ci, którzy znają go tylko trochę i nie są od niego zależni, sądzą, że jest uroczy i że mam szczęście. Ci, którzy są w podobnej sytuacji jak ja i są od niego zależni, też cierpią (i odchodzą, albo zawalają zadania i są wyrzucani – tak, żeby nie było na niego, albo trwają w uzależnieniu licząc na to, że coś się zmieni).

    Pytanie: dlaczego nie odejdę? Bo lubię moją pracę, bo to sprawy kontraktowe i za dwa lata się uwolnię, bo jeszcze do niedawna nie rozumiałam sytuacji i zadręczałam się, myśląc, że wszystko jest moją winą. Tak zresztą – poniekąd – jest. Przyciągamy toksycznych ludzi. Oni pozwalają nam zaspokoić masochistyczne potrzeby cierpienia i użalania się nad sobą, pozwalają zrzucić na kogoś odpowiedzialność za swoje życie… Przykre, ale chyba tak jest.

  16. Wszystko fajnie pięknie, ale jak odsunęłam toksyczną zmieniła się z automatu we wroga nr 1. Potrafi czytać mojego bloga, żeby wydzwaniać po rodzinie i kłamać na temat tego, co piszę :/ Wmawia im, że piszę O NICH i ich obrażam, co każdy mój czytelnik wie, że to nieprawda :/ Mega dziwna sytuacja, jak mieć pasożyta, który próbuje cię zatłuc twoimi własnymi słowami.

    1. Toksyna razy milion. Nie wiem, nie byłam nigdy w takiej sytuacji. Chyba najlepiej ignorowac i o to samo poprosić rodzinę.

    2. Ja miałam w swoim otoczeniu podobną osobę. Ta kobieta przeinaczała wszystko o czym pisałam. Np. kiedy wspomniałam, że zaczęłam się zdrowo odżywiać ona dopisała sobie, że zaczęłam się odchudzać. Ignorowałam, wyrzuciłam ze znajomych i uprzedziłam wspólnych znajomych o sytuacji, która zaistniała, żeby się nie dziwili różnym nietypowym sytuacjom. Po jakimś czasie wszystko przycichło.

  17. Hej, trafilam na Twojego bloga przypadkiem, wpisując w google “jak się wyprowadzic z domu”… tak właśnie… A teraz siedze od dluższej chwili, czytam dalej i zalewam się łzami. Przy każdym poscie myślę “o rany! To o mnie!” Nie znam Cie a dzieki tobie pierwszy raz nie czuję się jak mięczak, nie czuję ze jestem słaba i sama. Nie czuję, że sobie wymyślam, że to hormony, cieżki dzień, że mi odbiło, że taka wyemancypowana chcę być. Że przestał mi pasować ktoś z kim jestem 6 czy 7 lat i nie ma w tym mojen winy. Zdałam sobie sprawę, że ostatni raz zrobilam cos kreatywnego i dla siebie 7 lat temu. Kawał czasu co nie ? Czas poszukac chaty dla siebie.

  18. Od jakiegos czasu cie poczytuje. Uwazam, ze to jest twoj najlepszy tekst. Dodam, ze warto powiedziac komus dlaczego cos przeszkadza zamiast od razu wyprowadzac sie na drugi koniec planety. Bo ludzie nie wiedza. Dobrze jest mowic te dobre i te gorsze rzeczy skoro az tak przeszkadzaja. Nie liczyc na zmiane tego kogos ale nazwac to cos co sprawia, ze zle sie z tym kims czujemy

  19. Świetny tekst. Jak wiele innych na tym blogu.
    Przeczytałam wszystkie komentarze i wszyscy mają wokół siebie toksyczne osoby.
    U mnie natomiast jest tak, że ja się taką toksyczną osobą czuję 🙁 Mimo, że wnętrze wie i czuje, mimo, że ma sporą chęć życia, radości, wstaje z kolan nie raz, to na zewnątrz to nie wychodzi 🙁 No nie widać kompletnie co wewnątrz się gotuje 🙁 Nie wiem.

  20. “To nie ma sensu” no oczywiście, że nie ma. Jeny no ktoś musiałby stać nade mną i wbijać mi to co jakiś czas do głowy bo aż za często o tym zapominam. A takie to oczywiste!
    Napisałam to sobie na karteczce i przykleiłam to komputera (w pracy), a żeby nikt dziwnie nie pytał co nie ma sensu to napisałam to po hiszpańsku 😛 Nikt nie zapyta 😀

  21. Właściwie zazwyczaj radziłam sobie z ludźmi, ale ostatnio również spotkałam kogoś toksycznego. Koleżanka z pracy kiedy rozstała się z partnerem poprosiła mnie o nocleg przez dwie noce. Zgodziłam się, bo właściwie czemu nie, skoro trzymałyśmy się razem? Jednak zaczęło się narzekanie, że nie ma gdzie się podziać, że wszyscy chcą jej zrobić na złość, a ona musi sobie poszukać mieszkania, bo nie wytrzymuje z rodziną. Dwie noce przeciągnęły się na trzy, a ona zapytała czy mogłaby wprowadzić się na miesiąc, żeby czegoś poszukać. Nie zgodziłam się mówiąc, że umowa była zupełnie inna, a u nas w mieście można zamieszkać nawet w pustym przez wakacje akademiku jak ma taką potrzebę. I zaczęły się gorzkie żale, że wszystko przeciw niej, że ona się kiedyś załamie, bo nie ma pracy i mieszkania, a ja jej nie rozumiem, bo mam mieszkanie i męża, który się mną zaopiekuje…jednak powiedziałam sobie dość i poprosiłam ją, żeby zebrała swoje rzeczy…w końcu akademik praktycznie miała od ręki, tak samo jak schronisko młodzieżowe, ale tam nikt nie da jej za darmo dachu nad głową i jedzenia…dziewczyna jeszcze czasem dzwoni i próbuje się dowiedzieć jak tam remont mieszkania czy treningi na siłowni i czy jestem zadowolona z trenera. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie ciągłe insynuację, że mogę zdradzić męża z którymś z trenerów, którzy mnie lubią i z którymi się dogaduję…w sumie szkoda mi jej, bo ja mogę się od niej odciąć, a ona ze swoimi żalami zostaje sama:/

  22. Jak nie czytam blogów, tak ten tekst do mnie trafił 🙂 Życie jest za krótkie, żeby marnować je na takie osoby. Dawno, dawno temu odcięłam od siebie przyjaciółkę. Która cały czas starała się definiować słowo przyjaźń, podkreślała, że przecież się “przyjaźnimy” i to jest coś wielkiego, a przy tym zarzucała mi miliony rzeczy – typu, że ja wyszłam na spacer z inną koleżanką i jej nie dałam znać, że wspominałam przy znajomych zeszłe wakacje tylko po to, żeby jej zrobiło się przykro, bo JEJ TAM WTEDY NIE BYŁO i ja ją celowo ranię. Po kilku miesiącach wiecznego kłócenia się, godzenia się – po prostu się odcięłam. Podejrzewam, że nadal może mieć do mnie żal, że tak po prostu odpuściłam i “nie ratowałam przyjaźni”. Tylko co to za przyjaźń, kiedy musisz się pilnować, ważyć każde małe słowo, aby ta druga osoba nie wzięła tego do siebie? Kiedy nie możesz spokojnie wyjść z drugą przyjaciółką zza płotu na spacer czy do sklepu, w obawie, że ta druga Cię zobaczy i zrobi Ci z tego powodu wielką aferę? Która wiecznie wzbudza Tobie poczucie winy, że To Ty zrobiłaś źle, to Ty zawaliłaś, to z Tobą jest coś nie tak, bo przecież ona jest najwierniejszą PRZYJACIÓŁKĄ. Totalne szaleństwo. Teraz po 4 miesiącach pracy – zrezygnowałam. Szybka decyzja o odcięciu się od szefa, który zatruł mi życie do tego stopnia, że codziennie chodziłam zdołowana. Pracowałam tam o 3 miesiące za długo i tak. Odkąd zrezygnowałam – mam falę zleceń (jestem grafikiem), pracuję w jakich godzinach chcę, cieszę się życiem każdego dnia i nikt mi go już nie zatruwa! Tego życzę każdej, każdemu z Was! <3 Nie warto tracić życia!!

  23. Ktoś kogo uważałam za najlepszego przyjaciela, tak naprawdę był toksyczny i manipulował mną. To było okropne, kiedy wreszcie zadałam sobie sprawę. A było tak, że po prostu byłam już tak załamana sobą, że poszłam do terapeuty w Psychologgii, żeby mi pomógł, bo coś jest ze mną nie tak. Dzięki pomocy terapeuty dowiedziałam się, że tkwię w toksycznej relacji. Na szczęście poszłam do tej poradni, bo dalej zamykałabym się w sobie.

  24. Aż mam świeczki w oczach… Czuję, że zawodzę, bo żyję między młotem a kowadłem. Jestem bytem, który ma spełniać cudze oczekiwania, a często są sprzeczne. Że zawodzę, że wszystko moja wina, że coś jest ze mną nie tak i nikt z tych wymagających się do tego nie przyczynił, jak już to ta druga osoba ma na mnie zły wpływ. Więc tak żyję w tym poczuciu winy nie tylko za swoje życie, ale za życie “bliskich”, a tak w sumie jakby się zastanowić to bardzo dalekich mi ludzi. No i dziecko, które nie ma tego co powinno, któremu nie daję tego co powinnam. A ja nie mogę ruszyć z miejsca i zrobić tego czego ode mnie oczekują i znów poczucie winy i “te lata zmarnowane” (cytat) na tkwieniu w miejscu, niekorzystnej sytuacji. Wstyd, że nie ogarniam. I te wszystkie moje starania, żeby jakoś było, podkładanie się, unikanie konfrontacji, rozmów, tematów, uciekanie, żeby nie było szansy na poruszenie tematu. Frustracja działa i choć tyle lat się staram i tyle lat wychowuję dziecko, prawie sama i wydaje mi się że jest super i że mamy świetne relacje… to i tak dla drugiej strony to tylko “zmarnowane lata” bo nasze życie ma się zacząć dopiero kiedyś tam, jak wreszcie zrobię coś by odmienić nasz los. I to coś, a chodzi o wybór mieszkania , kupno… urosło już w moich oczach do roli potwora, którego ja stworzyłam. I już nie wiem czy faktycznie jestem winna, czy mi to wmówiono, mam momenty że widzę lepiej, że mnie zaszufladkowano, z góry przypisano winę i odpowiedzialność, ale to tylko momenty. A potem znów zapadam się w tej winie, bo tak się boję życia. I jestem coraz bardziej drażliwa, sfrustrowana, zmęczona, że wybucham, psuję relację które tak ładnie ułożyłam, z dzieckiem. Błędne koło, bo chcę wszystkich uszczęśliwić, a nie mogę się ruszyć. I jest jak jest i to ja jestem za to odpowiedzialna, bo przecież jestem z tym sama. Bo o tym z “bliskimi” się nie gada bo aż strach, bo wymówki, bo wymysłu, a z obcymi się nie gada żeby nie odstraszyć , bo czasem fajnie z kimś pogadać na luzie, uśmiechnąć się, bo do bliskich to nie wypada, bo jak można być zadowolonym będąc winnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *