Krótki poradnik, jak zostać copywriterem.

jak zostać copywriterem

Moniko, jak zostać copywriterem?

Tak często mnie o to pytacie, że postanowiłam o tym po prostu napisać. Bo to nie jest takie proste. Ale też nie jest takie trudne. Może być ,,lekiem na całe zło’’, ale trzeba bardzo się postarać.

Jak zostać copywriterem? Trzeba po prostu zacząć pisać. Chcesz być copywriterem? Dobrze. Ale pamiętaj, że nie będziesz jedną z postaci w ,,Mad Man’’. Nie będziesz zarabiać wymyślając jedną nazwę firmy na miesiąc. Copywriter to nie astronauta słowa, to nie żongler hasłami, ani nie czarodziej namingu. To osoba, która umie trafić tekstem do osób, które ten tekst będą czytać.  Tylko tyle i aż tyle.

Kim jest copywriter?

Według mnie, copywriter to osoba, która pisze teksty – reklamowe, promocyjne, pr-owe. To osoba, która umie stworzyć np. nazwę firmy, która jest nie tylko zestawem liter z wolną domeną, ale też ma konkretne znaczenie, odwołuje się do konkretnych symboli i wpisuje się w strategię firmy. No właśnie – strategia. Tym także zajmuje się copywriter. Bo to osoba, która nie tylko pisze, ale i kreuje, wymyśla, przewiduje. Komunikuje się z daną społecznością.

Jak zostać copywriterem?

To nie jest wcale takie proste. Choć oczywiście nie jest niemożliwe. 

Dla wielu z moich Czytelników, praca copywritera wydaje się być prosta. Ot, siadasz do komputera i piszesz. Zarabianie pieniędzy pisząc jest dla wielu marzeniem. Bo można to robić wcześnie rano lub wieczorem, wtedy, gdy jest czas. Wystarczy komputer.

Copywriterem nie może być każdy. Są osoby, które kochają świat excela i wszystko musi im się zgadzać. Copywriter ma lekkość w komunikacji. Umie sobie wyobrazić osobę, która jego tekst przeczyta. Umie wczuć się i w klienta, i w odbiorcę.

I ma swój styl.

Chcesz pracować jako copywriter? Pamiętaj, że nikt nie zaufa Twojemu talentowi bez portfolio. Bez rekomendacji. Bez przykładów, które potwierdzają Twoje umiejętności.   

Jak zostałam copywriterem?

Miałam chyba 13 lat i przeglądałam z pasją Bravo Girl. I w jednym z numerów był wywiad z pięcioma chłopakami. Jeden z nich, uroczy blondyn z włosami na Nicka Cartera, na pytanie, kim chciałby zostać w przyszłości, odpowiedział – copywriterem. Dla mnie to znaczyło wtedy mniej więcej to, że będzie pracował w punkcie xero. Ale w mojej nastoletniej głowie pojawiła się myśl – ja też!

No i uważaj, czego sobie życzysz 🙂

Bardzo późno zorientowałam się, co chcę w życiu robić. Nie sądziłam też, że bycie copywriterem, czyli praca w agencji reklamowej, praca kreatywna, ,,wymyślanie’’ fajnych rzeczy jest w moim zasięgu. Wydawało mi się, że to zawód tylko dla wybrańców, a nie postrzegałam się, jako dziecko szczęścia. Myślałam, że brakuje mi ,,tego czegoś’’.

Lubiłam pisać i wydawało mi się, że jestem w tym dobra. Wydawało mi się – nie byłam tego pewna, miałam dużo wątpliwości i bałam się zweryfikować moje zdolności. Bałam się krytyki. Zresztą, do tej pory się tego obawiam.  

Sylwester 2008/2009. Wtedy postanowiłam, że coś zrobię ze swoim życiem. 1 stycznia 2009 wysłałam kilka mejli z propozycją współpracy do kobiecych serwisów internetowych. Ku mojemu zdziwieniu, dostałam same pozytywne odpowiedzi i tym oto sposobem zaczęłam pisać swoje pierwsze felietony. Tak po prostu. Wtedy myślałam, że to jest wow, dziś wiem, że to były zwykłe, proste początki. Ale było mi to wtedy bardzo potrzebne.

Potem pracowałam w dziale kulturalnym jednego z portali internetowych. Za pieniądze. Małe, ale własne.  To mi dało też wystarczającą dawkę odwagi, by iść dalej. Studiowałam wtedy PR i CI, czyli miałam być specjalistką od wizerunku marek.

Założyłam konto na Goldenline. To tam było najwięcej zleceń dla copywriterów, a i ja podglądałam osoby, które zajmowały się tym, co i ja kiedyś chciałam robić. Tam też znalazłam już nieaktualne ogłoszenie, które umieścił Paweł Tkaczyk. Szukał praktykanta do swojej wrocławskiej agencji Midea. Choć ogłoszenie było dodane kilka miesięcy wcześniej, postanowiłam napisać. Paweł zadzwonił następnego dnia z pytaniem, kiedy mogę zacząć.

W Midei spędziłam kilka miesięcy.  

Wtedy się zaczęło. Bardzo spokojnie i powoli. Zaczęłam pisać drobne teksty, robiłam opisy do sklepów, opisy na strony internetowe. Totalne początki! Mam wrażenie, że przeszłam bardzo typową drogę – od pracy za darmo, przez drobne zlecenia, aż po pracę w agencji reklamowej, współpracę z dużymi markami i bycie senior creative copywriter.

Pamiętam, jak spędziłam ferie między semestrami oglądając Kryminalnych i pisząc teksty pod seo. 2 tygodnie pełne drukarek, kalendarzy i formatów. Słaba praca? Tak, ale od czegoś musiałam zacząć.

Po obronie założyłam działalność gospodarczą. Nie wiem, czy to była najlepsza decyzja w moim życiu, ale doceniam to doświadczenie. Nie wspominam tego okresu jakoś szczególnie dobrze. 

Po roku na działalności trafiłam do agencji Brandish, prowadzonej przez Marcina Potkańskiego. Pamiętam, że Marcin zadzwonił 4 lutego 2011 roku, a trzy dni później o 9:00 byłam już w pracy.

A teraz jestem Senior Creative Copywriter w Uphagenie. Prowadzę bloga i jestem redaktorką naczelną The Mother MAG, jednocześnie pomagając w komunikacji na Facebooku dwóm firmom. Moim zawodem stało się pisanie, rozmowy z ludźmi i dopasowywanie komunikacji do odbiorców. Uwielbiam to robić.

Portfolio copywritera

Tekstualna.pl to było moje portfolio. Bloga prowadziłam na blogspocie. Blog miał mnie przybliżyć klientom, miał pokazać, jaka jestem, jak piszę, co robię.

Wybrałam pracę na etacie i moje portfolio przestało być dla mnie priorytetem, więc przeniosłam bloga na tekstualną domenę.

Copywriter musi mieć portfolio. Czyli musi mieć co wpisać w CV. Musi jakoś pokazać swój styl. Dziedziny, w których się specjalizuje. Teraz jest trochę łatwiej, bo wystarczy, że wyślesz linki do profili, które prowadzisz.

Chcesz być copywriterem? Załóż bloga. Pokażesz, jak piszesz oraz czy umiesz budować społeczność w mediach społecznościowych. W dodatku możesz to zrobić w tej chwili i to za darmo.  

Praca za darmo  

Tak, pracowałam za darmo i wcale nie uważam, że działa mi się krzywda. Potrzebowałam się sprawdzić, potrzebowałam pokazać komuś, jak piszę. Zaczęłam w miejscu, w którym stałam, bez roszczeń, za to z motywacją.    

Wiem, że za każdą pracę należy się zapłata, ale gdy nie masz doświadczenia, a zdecydowanie jest ono potrzebne, możesz potraktować praktyki jak semestr na uczelni. A uczelnia nie płaci ci za naukę, prawda?

Wykształcenie

Nie uważam, żeby ,,copywriterskie’’ wykształcenie było potrzebne. Jeśli masz wyczucie, uda ci się.

Zrobiłam licencjat na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, z dziennikarstwa. Uważam, że to stracone trzy lata mojego życia. Nie pamiętam NIC, a musiałam wkuwać historię radia i telewizji, historię prasy i inne rzeczy, które nie dość, że mnie stresowały, to nic nie wniosły do mojego życia.  

Magisterkę robiłam na Uniwersytecie Wrocławskim, wybrałam specjalizację PR i CI, czyli corporate identity. To był bardzo dobry wybór. We Wrocławiu się rozkręciłam, czułam, że jestem w czymś niezła i mogę być jeszcze lepsza.  

Ale czy potrzeba wykształcenia, by być copy? Niekoniecznie.

Jak copywriter zdobywa zlecenia?

Dziś mam to szczęście, że klienci zgłaszają się do mnie z polecenia. Ale coraz rzadziej zgadzam się na współpracę, bo doba ma tylko 24 godziny, a ja jestem bardzo zajętym człowiekiem.

Ja swoje pierwsze zlecenia, jeśli dobrze pamiętam, zdobywałam na Goldenline, śledząc różne wątki. Później pamiętam inne serwisy ,,sprzedające’’ usługi freelancerów, ale nie korzystałam z nim zbyt często. Zresztą – wtedy też zaczęły się te słynne jednozłotówkowe stawki za 1000 znaków. A ja chciałam zarabiać więcej. Czyli…byłam za droga. 🙂

Gdzie copywriter możesz szukać zleceń?

  • poczta pantoflowa
  • własna strona internetowa – klienci wyszukują Cię w Google
  • grupy na FB
  • blog – twoje portfolio
  • pisanie do firm, które mają strony internetowe ,,z początku lat 90-tych” i zaproponowanie nowych treści
  • serwisy internetowe, jak Useme.eu
  • LinkedIn i Goldenline

Jak zostać copywriterem? Jak zdobywać zlecenia? Te dwa pytania często piszą do mnie mamy, którym życie się lekko zwichrowało, a chcą stanąć na nogi. Praca, którą można wykonać w domu, na przykład gdy dziecko jest chore lub za małe na żłobek, jest zbawieniem. Wiem natomiast, że to nie jest takie proste i nie ma drogi na skróty.

Do niedawna na pytanie, jak zdobywać teraz zlecenia, odpowiadałam, że nie wiem, bo nie muszę już tego robić, a 10 lat temu wyglądało to trochę inaczej. Wtedy wiedziałam, jak. Dziś średnio.

A potem zrealizowałam jedną kampanię na blogu za pośrednictwem Useme i zaczęłam dostawać takie newslettery.  

Sama z tych informacji nie korzystam, natomiast są one doskonałym punktem zaczepienia dla początkujących copywriterów.

Napisałam do Useme, czy nie zostaliby partnerem tego wpisu. Bo dali mi konkretną odpowiedź na pytania moich Czytelniczek. Nie wiedziałam, jak pomóc zdobyć zlecenia, bo hasło: znajdź grupy na Facebooku z ogłoszeniami dla freelancerów, nie jest odpowiedzią, którą osoba pytająca chciałaby usłyszeć. Wiem, że gdy ktoś nie jest pewny siebie, a potrzebuje szybko pracy i pieniędzy, potrzebuje również konkretu.

Droga tekstualna Czytelniczko.

Jeśli szukasz pracy zdalnej, zajrzyj proszę do kategorii ZLECENIA DLA COPYWRITERÓW w portalu useme.eu. Każdego dnia pojawiają się nowe oferty na teksty – tematyczne, specjalistyczne, pod seo, opisy produktów dla ecommerce itp. Są tam również oferty dla tłumaczy! Link do całej kategorii ze zleceniami jest TU. A link do zleceń dla copywriterów jest TU.

Praca zdalna

W teorii to bardzo fajne rozwiązanie. Pozwala na niezależność i elastyczność. W praktyce – trzeba wykazać się konsekwencją i uporem. Bo gdy ma się cały dzień przed sobą, łatwo ulec pokusie, by spać do 11:00, zjeść modne śniadanie daleko od komputera z koleżanką, skonsumować nowe treści w mediach społecznościowych i obejrzeć najnowszy odcinek serialu na Netflixie. Koło 18:00 człowiek orientuje się, że jest już prawie wieczór, a zlecenie nie zostało nawet ruszone.  

To, co mi zawsze pomagało, to rozpisany ołówkiem plan. Musiałam mieć obraz tego, jakie zadania przede mną czekają tego konkretnego dnia. Ale też nie chciałam skupiać się na wszystkim, co jest do zrobienia, tylko na tym, co muszę zrobić dziś. Inaczej ogrom pracy skutecznie mnie demotywował i finalnie nie robiłam nic.

Stworzyłam planer do samodzielnego druku, dzięki któremu możesz zaplanować swoją pracę.
Kupisz do TUTAJ.  

Więcej materiałów, poradników i narzędzi znajdziecie na blogu O Pracy Zdalnej dla Copywritera.

 

 

Jak zostać copywriterem i utrzymywać się z pisania? Musisz wykazać się konsekwencją, kreatywnością, inicjatywą. Bo wiesz – bardzo dużo osób chce tego samego. Bycie copywriterem jest modne, daje wolność i satysfakcję.

Ale jeśli lubisz pisać, lekko Ci to przychodzi, lubisz bawić się porównaniami i pamiętasz hasła z reklam – bardzo możliwe, że praca copywritera jest dla Ciebie, spełnisz się w niej i będziesz zarabiać fajne pieniądze. Odwagi!

 

Zobacz, jakie mam plakaty motywacyjne!

 

10 komentarzy

  1. Witam 🙂 bardzo ciekawy i pomocny post dla tych którym chodzi to po głowie o czym dziś napisałaś 😉 Odnośnie studiów jest taki cytat, lubię go bo uważam że ma w sobie sporo prawdy : ” nie mów mi jakie szkoły skończyłeś tylko powiedz mi gdzie podróżowałeś”. ja też mam za sobą uczelnie ale mam też za sobą podróże na własną rękę często dzikie i mam nadzieję że podróże mam też przed sobą. Mam więc jakieś porównanie i wiem gdzie było – mądrzej… 😉 A co do pisania tekstów , pamiętam jak pisałam moje pierwsze artykuły o tematyce podróżniczej do jednej z gazet… dostawałam za to symboliczną zapłatę ale emocje jakie towarzyszyły mi przy tym pisaniu – niezapomniane, a doświadczenie wartościowe 🙂 uważam że to były dobre artykuły, bo pisałam przede wszystkim sercem A pasja była mi światłem i szefem. Możliwe że technicznie były to średnie artykuły, ale emocjonalnie były najlepsze 🙂 serdecznie pozdrawiam asia

  2. Złożyłam setki ofert na useme. Jako copywriter i jako grafik. I… Nic. Nie wiem co robię źle. Może jestem za droga? Mam wieloletnie doświadczenie w obu dziedzinach, ale nigdy nie pracowałam jako freelancer i nie znam rynku, nie znam cen. Czy mogłabyś może podpowiedzieć coś w tej kwestii?
    Byłabym nawet gotowa napisać coś “za darmo” w poczytnym miejscu, aby mieć mocny atut w portfolio, ale nie bardzo wiem jak “się wkręcić” 🙂

    1. Gosia, tak, jak napisałam poniżej w komentarzu, Useme to nie jest dobra droga. Nic nie robisz źle, oni po prostu są zalewani przez zleceniobiorców pracujących za prawie darmo. Wysyłaj maile do firm specjalizujących się w SEO, przesyłaj swoje CV i próbki tekstów – ja tak zaczynałam rok temu, chociaż w tej dziedzinie nie miałam żadnego doświadczenia.

    2. Gosiu, o tym, którą ofertę wybierze zleceniodawca, nie zawsze decyduje cena. Ponieważ zajmuję się obsługą klienta w Useme, widzę, jakie oferty są wybierane: wbrew pozorom nie najtańsze, ale te, w których jest dobry stosunek jakości do ceny. Portfolio ma znaczenie, ale raczej jako uzupełnienie do oferty niż jako “główny” argument. Najważniejsze jest to, co zawiera oferta i jak jest zbudowana. Sama zlecam prace do wykonana dla Useme i jako zleceniodawca wybieram te oferty, w których widać, z czego wynika podana cena (doświadczenie, wykształcenie, inne kompetencje) oraz jakie kwalifikacje ma freelancer do wykonania mojego zlecenia (np. czy tłumacz lub copywriter pracował już z tym typem tekstów, która obejmuje zlecenie). Jak zauważyłam, nie jestem odosobniona w tej praktyce, dlatego dopracowanie ofert to na ogół krok w dobrą stronę. Mam nadzieję, że niedługo zdobędziesz swoje pierwsze zlecenie na Useme i staniesz się jednym z bardziej aktywnych freelancerów :).

  3. Useme to niestety nie jest dobra droga 🙁 Za to dokładnie widać tam zepsucie rynku niskimi stawkami. Proponuję pisać maile prosto do firm specjalizujących się w SEO lub po prostu szukać pracy w agencjach reklamowych na etacie. Ja robię jedno i drugie od roku, a konto na Useme służy mi tylko do rozliczania faktur bez działalności.

    1. Karo, zgadzam się, że sztuczne zaniżanie stawek psuje rynek i w Useme mamy tego świadomość. Dlatego właśnie u nas stawki w ofertach freelancerów są ukryte – chcemy, żeby zleceniobiorcy mogli wycenić uczciwie swoją pracę, bez obaw, że na tle konkurencji okażą się za drodzy. Cieszę się, że w Twoim przypadku sprawdza się też nasza druga funkcjonalność :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *