Podsumowanie miesiąca: sierpień 2021.

Ten miesiąc przeleciał jak pendolino przez Polskę. Mam dziwne uczucie, jakby zadziało się bardzo dużo, a z drugiej strony minęło błyskawicznie. I dlatego dziś podsumowanie miesiąca. Chcę zobaczyć, co pamiętam. I może fajnie będzie za rok wrócić do tego wpisu i sobie porównać moje sierpniowe życia.

Sierpień zaczęłam od odpoczynku po tygodniowych warsztatach z Izą Milczarek. To były bardzo intensywne warsztaty, podczas których pracowałam ze swoimi emocjami. I w sumie nic więcej nie mogę napisać, takie to było przeżycie. 1 sierpnia to była niedziela i pamiętam, że tego dnia nie robiłam nic i było mi z tym doskonale.

Lubię moje internetowe przyjaźnie i dlatego z wielką ciekawością pojechałam do Łodzi, by zobaczyć się z Kasią Malinowską, z którą przez internet rozmawia nam się doskonale. Byłam ciekawa, jak będzie na żywo, choć tak naprawdę przecież znałam odpowiedź. Albo czuje się magię, albo nie, w tym przypadku magia aż skrzy.

Możecie zobaczyć, jak między nami iskrzy, oglądając nasze rozmowy:
>> O odwadze w kontekście szukania i tracenia pracy
>> Jak stanąć na nogi po rozwodzie?

 

 

Jak już wiecie, na mojej tapecie jest wciąż temat gniewu. Tworzę dla Was kurs online/offline o wymownym tytule ,,Jak oswoić gniew” (już teraz zapisz się na moją gniewną listę, czyli listę newsletterową, regularnie wysyłam gniewne teksty i ćwiczenia, które pomagają ogarnąć własne trudne emocje) i ten temat interesuje mnie nie tylko jako samo zjawisko, ale bardzo osobiście. Najpierw pracuję nad gniewem ja, a moją wiedzę przekażę Wam.

Iza przydzieliła mi runę miłości, więc w sierpniu idę za sercem.

I właśnie dlatego trafiłam na kolejne warsztaty u Izy Milczarek, czyli ,,Wykop swój gniew”. Dawno nie miałam takich zakwasów, chyba nawet nigdy. Nie sądziłam też, że mam w sobie tyle niewykopanych emocji i że mam tyle do ,,wywrzeszczenia”. Ale cieszę się i jestem bardzo wdzięczna, to kolejny krop do przodu, by żyć sobie spokojnie w harmonii, bez frustracji czającej się pod skórą, by objawić się w najmniej odpowiednim momencie.

>> Przeczytaj wpis: Jak zaniedbany gniew może rozbić Twój związek?

Sierpień 2021 kojarzy mi się również z piękną, mądrą, utalentowaną, emocjonalną, inspirująca Olgą Kozierowską, która na warsztatach u Izy Milczarek była moją żoną. 🙂 Mam szczęście do kobiet, cieszę się, że się spotkałyśmy, tym razem tak na żywo, bo w pandemii brałyśmy razem udział w ważnym projekcie, czytałyśmy z jeszcze kilkoma innymi inspirującymi kobietami ,,Monologi Waginy”. To nagranie było dostępne przez 24h na YouTube.

Polecam Wam obejrzeć jej przedstawienie, dostępne na YouTube. Był to pierwszy w Polsce spektakl online, na żywo. Realizowany z dwóch różnych lokalizacji, w tym samym czasie.

>> obejrzyj spektakl ,,Wysokie C” 

 

Dostałam od Klaudii Kuhn, autorki plannerów Madama, Business Planner, w którym znajduje się też krótki wywiad ze mną.

Klaudia to mądra, inspirująca dziewczyna, z którą byłam na moim mini urlopie w Krakowie. Jak z nią rozmawiam, to wyciągam notes (oczywiście też Madamy haha) i robię notatki. Serio.

A wracając do Krakowa, to Klaudia znalazła cudne mieszkanie.  Mieszkałyśmy w małym mieszkanku na strychu, przy ulicy Zyblikiewicza 5, czyli zaraz przy rynku w Krakowie. To właśnie pod tym numerem mieści się największa kamienica w Krakowie, dawny Dom Pracowników Pocztowej Kasy Oszczędności, dzieło Adolfa Szyszki-Bohusza. Wybudowana w stylu imperialistycznej Rosji. W tej kamienicy, wzniesionej w latach 1923-1927,  jest aż 170 mieszkań! W jednym z nich tworzył Wiesław Dymny, mieszkała w nim także Anna Dymna z synem. I właśnie w tym mieszkaniu spędziłyśmy nasz krotki urlop. 

W Krakowie użądliła mnie też osa, co moje ciało odebrało tak, jakby mi ktoś rękę przyciął stuletnimi drzwiami od stodoły. Nie polecam.

Moją pamiątką z Krakowa jest ta szaro-różowa figurka, którą kupiłam za 20 zł na targu staroci (jak to mówi moja córka: targ starości). Postanowiłam kupić tylko to, co mnie ,,zawoła” i po godzinie patrzenia na stare obrazy, biżuterie, naczynia i sztućce, zobaczyłam ją i wiedziałam, że wróci ze mną do Gdańska. Nie jest to stara rzecz, widnieje na niej data 2003 r., ale dla mnie ta postać ma w sobie odwagę i moc. Postanowiłam uznać, że to moja dobra wróżba na nową drogę zawodowego życia.

Kupiłam sobie również porcelanowego drippera (porcelanowy dripper?). Nie jest to zapewne nic starego, ale moja chęć upolowania czegoś fajnego została zaspokojona, wygrzebałam go z kartonowego pudła i gdy na moje pytanie o cenę padła odpowiedź – 10 zł – nie miałam wątpliwości, że jesteśmy sobie przeznaczeni.

A nawiązując do kawy…

W sierpniu również wpadliśmy z Panem od Kawy na pomysł, by połączyć kawę Girl Power (swoją drogą, na etykiecie jestem razem z moją siostrą, Emilką) z tekstualnymi pocztówkami. I tak, do wyczerpania pocztówkowych zapasów, przy zakupie dwóch kaw Girl Power, otrzymasz zestaw trzech pocztówek, czyli mini-plakatów.

Fajnie? 🙂

W sierpniu widziałam się też z Basią Szmydt. To było szybkie śniadanie w Całym Gawle, bardzo szybki spacer po Sopocie i nad morze, ale to co, ważne, że była okazja! A kilka dni przed tym spotkaniem spotkałam się z Gosią i też byłyśmy na śniadaniu w Całym Gawle. Jak to jest możliwe? 🙂


W tym miesiącu miałam też przyjemność wziąć udział w lajwie na Instagramie, do którego zaprosiła mnie Dominika z WhitePointeShoes. Godzina minęła błyskawicznie, nie wiem, jak udało nam się porozmawiać na tyle kobiecych tematów w 60 minut. Rozmawiałyśmy o niezależności finansowej, o książce ,,Bój się i działaj’, ale także o tym, co niesie za sobą to hasło, o związkach i rozstaniach, o poczuciu własnej wartości i o tym, by zawsze życzyć sobie wszystkiego, co najlepsze.

Sierpień to także najlepsza carbonara, jaką w życiu jadłam, a trochę ich już wsunęłam. Ta najlepsza została mi podana w Krakowie, w restauracji Trattoria Degusti.

W sierpniu przeczytałam do końca (trochę mi to zajęło, bo przy okazji robiłam notatki do kursu) ,,Terapię przez pisanie”, którą napisali James W. Pennebaker i Joshua M. Smyth. Jest to książka, którą sobie wymyśliłam, choć napisano ją rzecz jasna znacznie wcześniej, niż ten pomysł wpadł mi do głowy. Po prostu któregoś dnia, zmęczona własną niemocą i brakiem pomysłu, poszłam pod prysznic i nagle wpadło mi do głowy hasło: terapeutyczne pisanie! Pobiegłam wyguglować te dwa wyrazy i oczywiście od razu trafiłam na tę pozycję. Zamówiłam i przeczytałam. O wszystkim Wam opowiem!

 

***

 

Zapisz się na mój >> NEWSLETTER

Czytaj mnie również na >> INSTAGRAMIE

Odwiedź mnie na >> FACEBOOKU

Przeczytaj moją >> KSIĄŻKĘ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *