
Chciałabym przeżyć 2020 rok raz jeszcze. Pierwszy raz w życiu mam poczucie, że ten rok jest na brudno, jest pomyłkowy, przegrany. Jest listopad, a ja nie wiem, jak dotrwam do nowego roku. Czuję presję, chaos. Trudno mi się odnaleźć, brakuje mi oddechu, potrzebuję wakacji, które minęły, a ja ich nawet nie poczułam. Stąd to moje wspomnienie lata. Okazało się, że mój smartfon pamięta więcej niż ja. Mój telefon jest bardziej zrelaksowany niż ja i on odpoczął na wakacjach, zebrał same najlepsze kadry, a w mojej głowie jedynie deadline i asap.
Wspomnienie lata 2020
- kiełbaska z ogniska z musztardą. Zjem w każdej ilości, o ile pozwoli mi na to rozmiar żołądka.
- Zdzich, którego obserwowaliśmy od jego 2 dnia życia. Gdy na moich oczach zeżarł małą jaskółkę, wiedzieliśmy, że jest gotowy, by dołączyć do Mietka i Renatki. Nasz trzeci kot.
- wielką przyjemność sprawiało nam obserwowanie, jak nasze koty się dogadują. Widok Mietka opiekującego się Zdziszkiem jest wart każdych pieniędzy.
- randki na ostatnim piętrze parkingu przy ECS w Gdańsku, z widokiem na stocznię. Tam sushi, pizza, kawa i wszystko smakuje jakoś tak wyjątkowo. Parę minut od naszego domu, godzina tylko 3zł
- kawy i śniadania na balkonie. Przy naszym balkonie rośnie wielkie i stare drzewo, gdy jest zielone, zasłania nas przed światem.
- w lato zaczęłam być częścią społeczności w coworku Świetlica. Wynajęła biurko i zaczęłam nowy etap mojego freelancu.
- czas w Stajni Dunajki to inna rzeczywistość. Prawie byłam świadkiem narodzin źrebaka, a potem mogłam sobie maluchy obserwować, tak po prostu. Też chcesz? Przyjedź.
- i te rozpuszczalne kawy rano, gdy jest jeszcze zimno. I kawy, i ludzie, których dopiero poznaję, a już bardzo lubię…
- chodzenie na bosaka, albo w starych, różowych klapkach, które niejedno już przeszły i chyba to był ich ostatni sezon… choć może nie?
- było i wielkie miasto, i parę domów na krzyż. I smog, i wirus, i czyste powietrze, i cisza.
- zrobiłam sobie pierwsze w życiu zdjęcie w rzepaku.
- zrobiłam dziesiątki kilometrów prowadząc dorosłe kobiece rozmowy. Bez maseczek. Brakuje mi tego bardzo.
- pizza jedzona w samochodzie to nasze nowe guilty pleasure.
Mój telefon pokazuje obrazy pełne słońca i odpoczynku. Trochę to złudne, bo przecież nie było wakacji, nie było przypadkowych zagubień w obcym mieście, nie było zwiedzania i selfie przy zabytkach. Nie kupowałam suwenirów i nie wynajmowałam hoteli. To był urlop urywany, kilkugodzinny, chwilowy i przypadkowy. Niewystarczający, by się zregenerować, ale na tyle widoczny, by wytrzymać ,,do kiedyś”.
Oto wspomnienie lata 2020 roku prosto z mojego telefonu.


























































