Pokój dla pierwszoklasistki. Dasz wiarę, że to już?

Gdy się wprowadzałyśmy do naszego mieszkania, w maju 2018 roku, w pokoju Iny stały stare meblościanki i szafki pełne starych sztućców i naczyń. Podłoga była zakurzona i brakowało w niej elementów. Ale ja wiedziałam od razu, że tu będzie jej pokój. Był duży, z oknem na środku, kwadratowy. Od razu wiedziałam, gdzie stanie łóżko. I że to będzie pokój, który sama kiedyś chciałam mieć. 

Pokój Iny to odzwierciedlenie moich marzeń o pokoju małej dziewczynki. Jako 7-latka marzyłam o swoim własnym dziecięcym pokoju, swojej przestrzeni i chwili, gdy zamykam za sobą drzwi i jestem w nim tylko ja. No ale bliźniaki mają pod górkę. Dziś się z tego śmieję, ale kiedyś to był dla nas problem, prawda Emilka? 

Co jakiś czas pokazuję Wam, jak mieszka moja córka. Dziś, w ramach współpracy z IKEA, chcę odświeżyć Wasze spojrzenie na ten temat, bo Ina idzie 1 września do szkoły i nie jest już dzieckiem. Sama o sobie mówi, że jest nastolatką, a mnie wtedy cierpnie skóra i zastanawiam się, jak to zrobić, by trochę ten czas zwolnił, żebym nie obudziła się za chwilę jako mama prawdziwej nastolatki, która zamiast różowego woli czarny, a zamiast swojej mamy, psiapsiółki ze szkoły. 

Ale póki jeszcze jest dla mnie małą dziewczynką, póki robi dla mnie laurki i zrywa kwiatki, a sama nie zasypia bez swojej kociej przytulanki i bez audiobooka ,,Dzieci z Bullerbyn’’, w jej pokoju nadal można się potknąć o kredki i koraliki, z których tworzy autorskie kolekcje biżuterii (to te mini koraliki z IKEA, które układa się na specjalnej tacce i prasuje, a one pod wpływem temperatury łączą się ze sobą tworząc jeden kształt). Póki jeszcze nie musi odrabiać lekcji, jej biurko służy do malowania, robienia laurek, tworzenia komiksów (jeden z pomysłów mojej córki na przyszłość to zostanie autorką komiksów, które później będzie przekładać na koszulki i torby), lepienia z plasteliny i modeliny (jest w tym doskonała!). 

Póki jeszcze jest małą dziewczynką, jej pokój służy trochę do bałaganienia, trochę do sprzątania, a trochę do zabawy. A za kilka tygodni także do nauki. 

Pokój małej dziewczynki vs pokój dla pierwszoklasistki

Pokój Iny do królestwo drobiazgów. Ale nie tylko – mnóstwo w nim pracy i miłości całej rodziny. 

To pokój, który był tworzony przez tygodnie. Najpierw były gołe ściany i łóżko zrobione przez ukochanego Dziadka. No i komoda z dorobionymi przeze mnie uchwytami pomalowanymi na złoto. Potem, by pomieścić całą kolekcję książek i zabawek, mój Tata zrobił ze starej policyjnej drabiny regał. Dwa lata temu na jednej ze ścian pojawiła się stara szkolna korkowa tablica – szara i zużyta, ale duża i mieszcząca wszelkie dziewczęce rysunki, zdjęcia i obrazki. Zmieniały się kolory poduszek i ulubione maskotki. Zmieniała się ilość krzeseł – czasem było jedno, a czasem tyle, ile było w domu. Zmieniała się pościel i koce. 

Dziś pokój Iny to pokój pierwszoklasistki. Starą szkolną ławkę z 1958 roku (bardzo vintage i bardzo niepraktyczną) zamieniłam na białe biurko MICKE. Dlaczego akurat ten wybór? Bo jest szerokie na 142 cm, czyli zapewni jej tyle miejsca do pracy, ile potrzebuje. Nie tylko wtedy, gdy będzie uczyła się pisać, ale też wtedy, gdy będzie tworzyła te swoje komiksy.  Ten wymiar sprawia, że gdy Ina rozkłada rolkę papieru do rysowania MÅLA, to nie musi jej zaraz łapać, żeby nie spadła. 

Stara korkowa tablica w drewnianej ramie dostała nowe życie. Godziny przeglądania inspiracji do pokoju dziecięcego na Pintereście zrobiły swoje. Tkanina SKÄGGÖRT od razu wpadła mi w oko. Zrobiłam więc wszystko, byśmy razem z Córką wspólnie podjęły moją decyzję. I tak oto zamiast korkowej płaszczyzny jest materiał w czarne nieregularne grochy. Uważam, że to był świetny wybór i wciąż pytam samą siebie, czemu wcześniej na to nie wpadłam. 

Nowe obrotowe krzesło Ina przyjęła z piskiem radości. Do tej pory Ina rysowała siedząc na jednym ze zwykłych domowych drewnianych krzeseł (które kupiłam kiedyś na OLX, a które – umówmy się – nie było dostosowane do potrzeb dzieci), ale od tygodnia w jej pokoju jest dziecięce krzesło biurowe VIMUND, które ma elastyczne oparcie, regulowaną głębokość i wysokość siedziska, a co ważne – kółka są wyposażone we wrażliwy na nacisk mechanizm hamulca, który sprawia, że jak dziecko wstaje, kółka są unieruchomione. Czyli nie ma obawy, że przy wstawaniu krzesło ruszy do tyłu i dziecko straci równowagę. 

Pamiętajcie, lampka na biurko powinna stać z lewej strony (jeśli osoba siedząca przy biurko jest praworęczna). Na Iny biurku stoi lampka biurkowa FORSÅ, ale to nie jedyny biurkowy dodatek. Pod tablicą zamontowaliśmy półkę na zdjęcia MOSSLANDA, która Inie służy jako miejsce, gdzie odkłada swoje prace. Dokupiliśmy również różowe segregatory TJENA w cętki oraz segregatory TJENA w kolorowe wzorki.  

Kim Ina będzie, jak dorośnie? Nie wiem, ale mogę przypuszczać. Jest bardzo zdolna plastycznie (akurat nie po matce) i wydajemy fortunę na materiały plastyczne (choć też Ina tworzy w duchu less waste i korzysta z tego, co znajdzie w domu). Polecam Wam farby fluorescencyjne oraz brokatowe MÅLA, bo nie tylko mają super kolory (co ważne dla Iny – złoty i srebrny), ale także się spierają. Punkt dla IKEA! Mamy też oczywiście cienkie markery MÅLA, kredki, taśmy klejące i wszystko, co mała artystka potrzebuje, by dać upust swej kreatywności. Mamy też kolejny zestaw PYSSLA. Jeśli myślisz, że jest ich tak dużo, że starczy na cały rok, to muszę Cię zmartwić. Nie starczy. Produkcja podkładek, zawieszek, zakładek, wisiorków nie ma końca. 🙂 

Ale nie samą sztuką żyje człowiek. Ostatnio zajmuje nas nauka czytania, która nie idzie nam jakoś specjalnie, bo wakacje sprawiają, że nie czujemy presji. Choć na spokojnie, to jednak aktywnie –  Ina uczy się czytać ze starych książek, które nie mają sobie równych (szczęśliwy ten, który ma je w domu jeszcze ze swojego dzieciństwa, bo na Allegro takie egzemplarze kosztują majątek!). A jak już czytamy, to na łóżku – tym, który zrobił dziadek. Komplet pościeli KÄPPHÄST to właśnie ta z misiem. Na jednej stronie poduszki miś śpi, na drugiej nie. I to, jak się okazuje, sprawia, że ta pościel dla Iny jest wyjątkowa. Jest też wyjątkowa dla Zdziszka, który jako jedyny z naszej Bandy Kotów, śpi u Iny. Dorzuciłam jeszcze dużo poduszek – które migrują z łóżka na podłogę i odwrotnie. Ta różowa w paski to poduszka SARAKAJSA.  

Pokój dla uczennicy, czyli biurko i krzesło. I cały świat. 

Przyznam, że długo się przed tym wzbraniałam. Bo poważne biurko i krzesełko obrotowe było takim przyznaniem się światu, że moje dziecko nie jest już małe, tylko duże. I że zaraz beztroska się skończy, trzeba będzie odhaczać listy obecności, mieć przebranie na WF, patyczki, zeszyty i linijki. I odrobioną pracę domową. 

Śmieję się, że wystarczyło nowe biurko i krzesełko, by pokój Iny zmienił nagle charakter i stał się pokojem dużej dziewczynki – pokojem uczennicy. Ale też wystarczył moment, by zmienił się w pracownię małoletniej artystki (dobrze, że obicie krzesła się zdejmuje i można je wyprać). Gdy jednak przychodzi wieczór, staje się z powrotem królestwem kilkulatki, która śpi na poduszce z misiem, przytulona do pluszowego kotka, słucha mruczenia Zdziszka i prosi, by ją obudzić bardzo, bardzo wcześnie, bo ma tyle rzeczy do zrobienia. 

 

Partnerem wpisu jest IKEA 🙂

4 komentarze

  1. Pięknie jest 🙂 podoba mi się to miętowe krzesło a dla swojej siedmiolatki również kupiłam Litery, niestety swojej książki już nie miałam i musiałam polować na allegro 🙂

  2. Przepiękny pokój, taki powiedziałabym “przełomowycbo trochę jeszcze zabawa ale już wejście w szkolny świat obowiązków 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *