DOBRY WYBÓR a lepszy wybór. Czyli życiowe dylematy dorosłego człowieka

Życie to suma wyborów. Staramy się wybrać dobrze, ale nie zawsze nam wychodzi. Czasem nam się wydaje, że nie mamy wyboru, a faktem jest, że jesteśmy zbyt leniwi, by dostrzec możliwości. Dobry wybór to taki, z którym dobrze się czujemy i jest nam wygodnie. A lepszy wybór? To taki, który daje nam coś jeszcze.

Mówi się, że dostajemy od losu nie to, czego aktualnie chcemy, tylko to, czego nam potrzeba. Ale czy to też dotyczy naszych decyzji? Nie! Wybieramy to, co chcemy, a nie to, czego potrzebujemy. A przynajmniej jeśli chodzi o impulsy i emocje.

Dziś będzie trochę o wyborach. Dosłownie na kilku przykładach, ale mam nadzieję, że o tym porozmawiamy w komentarzach.

Kierowanie się podczas zakupów emocjami, a nie realną potrzebą, doprowadziło do tego, że musimy się mocno skupić, by wybrać, które rzeczy w naszym domu są nam naprawdę potrzebne, a które kupiliśmy kierując się po prostu emocjami. Nasze związki też są tego dowodem. Relacje przyspieszyły, szybko przeskakujemy z jednej fazy związku w drugą, nie dając sobie czasu na poznanie się. Często jest tak, że brakuje nam albo wyobraźni, albo chęci, by o tym myśleć, gdy chodzi o to, co stanie się z rzeczami, które tak namiętnie gromadzimy, z zabawkami naszych dzieci, które kosztują mało i mało wytrzymują i z naszymi własnymi dziećmi, które za kilkadziesiąt lat będą zmagały się z efektem konsumpcji, produkcji i decyzji podejmowanych przez ostatnie 70 lat. Ciężko się na to przestawić, bo nagle się okazuje, że jest tyle rzeczy, o których musimy pamiętać i tyle opcji, które powinniśmy przeanalizować, że ogarnia nas panika.

Rozumiesz mnie?

Chcę podejmować lepsze wybory. To jest jednak sfera mojego życia, nad którą pracuję i to dość aktywnie. Przyznam, że nie jest to dla mnie łatwe, bo niektóre tematy demaskują moją niewiedzę i sprawiają, że wcale dobrze się ze sobą nie czuję.

Staram się, by moje wybory były dobre. Ale może mogłyby być lepsze? Pewne, że by mogły. Na przykład jeśli chodzi o ochronę środowiska.

Ekologia nigdy nie była moją mocną stroną. Bardzo wygodnie było mi omijać ten temat szerokim łukiem. Ale strach jest bardzo dobrym motywatorem. Dokładnie. Nie moda, nie chęć bycia lepszym człowiekiem, ale strach.

Strach o swoje dziecko jest znany każdemu rodzicowi. Gdy kilka miesięcy temu, po jednym z artykułów przeczytanych w internecie, rzuciłam się w wir czytania raportów o globalnym ociepleniu i jego skutkach – zamarłam. Bo zdałam sobie sprawę, że te wszystkie prognozy dotyczące niedoborów wody i wysokich temperatur będą dotyczyły mojego własnego dziecka. Mojej dziś sześciolatki, mojej Inuli. Nic mnie tak w życiu nie otrzeźwiło jak to. Nigdy nie dokonałam tak szybkich zmian w swoim stylu życia, jak wtedy.

Zaczęłam być less waste w moment. W panice zmieniałam nawyki jeden po drugim. Czy to było mądre? Nie wiem, przecież znowu kierowałam się emocjami. Ale z drugiej strony – mam motywację, by wytrwać.

Chcę Cię jednak uspokoić. Zmiany nie oznaczają ascezy i surowego minimalizmu w każdej sferze życia. Ja przynajmniej jestem daleka od tego twierdzenia, uważam nawet, że to niezdrowe. Bardzo szybko można stracić zapał i wrócić do dawnych nawyków. Lepszy wybór to w moim przypadku EKOlogiczny wybór.

Czy lubię zakupy? Jasne! Fakt, kupuję coraz mniej i bardzo świadomie, ale jednak… lubię. I lubię urządzać swoje mieszkania, nie mam zamiaru pozbawiać się tej przyjemności. Zbyt długo starałam się o to mieszkanie i na nie pracowałam, żeby teraz odpuścić i zostawić je tak, jak jest.

Oto moje nowe znaleziska. Ponieważ naczyń w moim domu nie brakuje, a mimo wszystko wciąż przynoszę do domu nowe, zaczęłam je traktować jak moją prywatną kolekcję. Trochę dlatego, by się usprawiedliwić. A trochę dlatego, że tak to zaczyna wyglądać i więcej w naszej kuchni kubków i kubeczków niż talerzy.

Te na zdjęciach to nowe-stare naczynia prosto z gdańskiej Emalii. To miejsce we Wrzeszczu, gdzie można dostać różne starocie (ale, jeśli dobrze pamiętam, można również starocie oddać). Jeśli spacerujesz po Gdańsku Wrzeszczu, tego miejsca na pewno nie przegapisz, bo budynek pomalowany jest na piękny różowy kolor.

A wracając do staroci lub używanych przedmiotów, lubię to, że często są nie do pary, unikatowe, pojedyncze, jedyne w swoim rodzaju. Wystarczy odrobina, dosłownie odrobina starania, by przywrócić im blask. I dać im drugie życie. Sama przyjemność, szczególnie, gdy wpisujesz to sobie do listy dobrych ekologicznych uczynków.

A teraz kolejny punkt do wpisania na listę dobrych ekologicznych uczynków. I jestem bardzo, bardzo dumna, że mogę Wam przedstawić ten produkt i o nim opowiedzieć, bo dzięki temu mamy ułatwione zadanie. Dobry wybór zamienia się w lepszy wybór, a my nie musimy robić więcej niż zazwyczaj.

Oto Ludwik Ekologiczny.

Panie, Panowie, Ludwik jako pierwsza marka w kategorii środków czystości postanowiła wprowadzić pełną linię produktów spełniających wysokie wymagania środowiskowe. Formuła linii Ludwik Ekologiczny jest nie tylko przyjazna dla nas (ręka do góry, kto myje naczynia i sprząta mieszkanie bez rękawiczek!), ale też po prostu jest skuteczna i dobrze usuwa brud.

Wysokie wymagania ekologiczne, jakościowe i zdrowotne zostały potwierdzone certyfikatem ekologicznym EU Ecolabel z Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji.

I to mnie przekonuje i namawiam Cię do tego, by to sprawdzić. Wziąć do ręki, przeczytać skład, zastanowić się.

Ekologiczne wybory to nie tylko kupno nowego kubka na kawę na wynos czy noszenie bawełnianego worka na zakupy. Fakt, to też jest ważne, ale nie zatrzymujmy się tylko na tym etapie. To już za mało!

Gdy spojrzysz trochę ponad kawę pitą na mieście czy kupowanie samotnych bananów, zobaczysz, że duży efekt dają codzienne, drobne wybory. I wiem też, że nie zawsze chodzi o to, by było ekologicznie, ale by było też ekonomicznie. Mistrzem ten, kto umie to połączyć.

Ja się staram. I jestem w tym coraz lepsza. A dzisiejszy gość na moim blogu też mi w tym pomaga.

A teraz kilka faktów!

Seria Ludwik Ekologiczny :

  • nie zawiera szkodliwych substancji takich jak: formaldehyd, reaktywne związki chloru, borany (mogą być szkodliwe dla dziecka w łonie matki), EDTA, mikroplastiki.
  • ma bezpieczne receptury, które ulegają biodegradacji
  • nie zawiera barwników, które mogą być przyczyną podrażnień i uczuleń
  • to kartoniki i butelki w 100 % nadające się do recyklingu.
  • to tylko bezpieczne i wyselekcjonowane substancje zapachowe, spełniające wysokie wymagania EU Ecolabel
  • to produkty, w tym detergenty, które zostały zatwierdzone przez Polskie Centrum Badań i Certyfikacji – niezależną, właściwą jednostkę certyfikującą w Polsce, kompetentną do przyznania europejskiego oznakowania ekologicznego EU Ecolabel.
  • spełnia wysokie wymagania zdrowotne i środowiskowe w całym cyklu życia produktów: od procesów produkcyjnych po biodegradowalność formuł i recykling opakowań.

Nie jestem mistrzem w czytaniu składów produktów, często się poddaję nie mogąc znaleźć czegoś, co choć odrobinę wesprze mnie w ekologicznym życiu. Dodatkowo jestem zapracowaną osobą, która nie może sobie pozwolić (ale też nie umie!) na samodzielne tworzenie detergentów i produktów do czyszczenia mieszkania. I nagle dostaję paczkę z serią Ludwik Ekologiczny (płyn do mycia naczyń, tabletki do zmywarki, płyn uniwersalny, pianka do czyszczenia kuchni, pianka do czyszczenia łazienki, płyn do mycia kabin prysznicowych, płyn do mycia szyb i luster), która rozwiązuje mój dylemat.

Cieszę się, że akurat ja mogłam Ci o tym napisać.
W końcu jesteś świadkiem mojej nauki życia less waste.

Kolejna lekcja za mną. Uf!

 

Gościem na moim blogu jest dziś marka Ludwik Ekologiczny

5 komentarzy

  1. Uwielbiam sklepiki ze starociami. W moim mieście niestety są tylko 3 niewielkie ale i tak często udaje mi się wybrać coś ciekawego czyli kubki, kosze, donice, wełniany dywanik lub srebrne piękne sztućce za 1,5PLN za sztukę !!! Co do rozwiązań eko – ostatnio wyczyściłam łazienkę miksturą z octu i wody. Stwierdziłam, że już nie chcę żadnych “sklepowych” preparatów, ocet działa cuda:-) Pozdrawiam ciepło.

  2. I tak powinny wyglądać posty reklamowe. Bardzo mi się podoba. Ogólnie nie przeszkadzaję mi na blogach posty sponsorowane ale czasem drażnią, nie pasują czy czuć, że są na siłę… Ten mi się podoba. Czytałam z przyjemnością. Może dlatego że bliskie mi jest coś na co nikt wcześniej (ja się nie spotkałam) nie wspominał na blogach (itp, w mediach) w kontekście konsumpcji czy zero waste. Też mi kiedyś przyszło na myśl – ile rzeczy materialnych zostanie po mnie i tylko kłopot dla rodziny. Może to trochę depresyjne ale pomyślałam też, że gdyby mi się nagle coś stało to masa rzeczy przypominających mnie napewno nie pomogła by rodzinie w “przejściu do porządku dziennego”. A uważam, że tych rzeczy nie mam dużo. Ale panika mnie ogarnia jak pomyślę ile tego niepotrzebnie trzymam i w pewnym sensie w takiej sytuacji jak wcześniej opisałam to byłoby kłopotliwe dla rodziny. Pozbyć się tego czy zostawić? I zbędne to i sentyment… Chyba łatwiej gdy razem z człowiekiem znika też część jego rzeczy (a że nie znika z nim to lepiej, żeby po prostu było ich ogólnie mniej). Trochę się rozpisałam. A Ludwik sprawdzę. Na razie “testuję” inną markę naturalnych kosmetyków ale dobrze wiedzieć gdzie jeszcze sięgać jakby co. Pozdrawiam

  3. I tak powinny wyglądać posty reklamowe. Bardzo mi się podoba. Ogólnie nie przeszkadzają mi na blogach posty sponsorowane ale czasem drażnią, nie pasują czy czuć, że są na siłę… Ten mi się podoba. Czytałam z przyjemnością. Może dlatego że bliskie mi jest coś na co nikt wcześniej (ja się nie spotkałam) nie wspominał na blogach (itp, w mediach) w kontekście konsumpcji czy zero waste. Też mi kiedyś przyszło na myśl – ile rzeczy materialnych zostanie po mnie i tylko kłopot dla rodziny. Może to trochę depresyjne ale pomyślałam też, że gdyby mi się nagle coś stało to masa rzeczy przypominających mnie napewno nie pomogła by rodzinie w “przejściu do porządku dziennego”. A uważam, że tych rzeczy nie mam dużo. Ale panika mnie ogarnia jak pomyślę ile tego niepotrzebnie trzymam i w pewnym sensie w takiej sytuacji jak wcześniej opisałam to byłoby kłopotliwe dla rodziny. Pozbyć się tego czy zostawić? I zbędne to i sentyment… Chyba łatwiej gdy razem z człowiekiem znika też część jego rzeczy (a że nie znika z nim to lepiej, żeby po prostu było ich ogólnie mniej). Trochę się rozpisałam. A Ludwik sprawdzę. Na razie “testuję” inną markę naturalnych kosmetyków ale dobrze wiedzieć gdzie jeszcze sięgać jakby co. Pozdrawiam

  4. Co jakiś czas rzucam się w wir porządków i okazuje się, że i ja mam w swoim otoczeniu masę przedmiotów, z którymi ciężko mi się rozstać, ale są też takie, które nie wiem skąd się wzięły. Wtedy zasilam masą ofert portale ogłoszeniowe. Okazuje się, że to co dla mnie zbędne innym okazuje się przydatne:) Planeta nam za to podziękuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *