Dotarłam tam, gdzie zasięg nie dochodzi, czyli długi weekend nad jeziorem

Ostatnio na domku byłam 10 lat temu na sylwestra. Ale wtedy łazienka była jak ta lala, więc chyba się nie liczy.

Powiem Wam coś o wyzwaniach macierzyństwa. W mieście te wyzwania są ŻADNE, bo jest internet, sklep spożywczy i, tylko dla wybranych szczęściarzy, babcia. Pure motherhood. Aaaaale wyjedź z dzieckiem na domek. Nad jezioro. Na kemping. Na pustkowie. O mamo.

Myślę sobie – sielanka. Weekend nad jeziorem. O to mi chodziło. Myślałam o tym, by wyjechać gdzieś z Iną, odsunąć wszelkie bodźce, zbierać kaczeńce, szyszki i ślimaki. Dostałam co żem chciała. Bo chodzi o to, że czym inny jest pragnienie dziczy, a czym innym jest znalezienie się w sytuacji, gdy dziecku trzeba zapewnić rozrywki, a nawet więcej – samemu w nich uczestniczyć.

Więc dziewczyny przez bite 3 dni się nudziły jak mopsy, a wiadomo – nuda jest podwaliną kreatywności i dobrej zabawy znanej wszystkim z Dzieci z Bullerbyn. Ja też się nudziłam. Między jedną nudą a drugą czytałam Wzgórze Psów. Plotłam wianki, zabijałam komary i jadłam słodycze. Ina jeździła na hulajnodze, zbierała szyszki i mówiła o tym, że to najgorszy dzień w jej życiu, bo nie możemy iść na lody. Ponieważ, jak pisałam, nuda jest wyzwalaczem super pomysłów, wspięłam się na wyżyny swoich możliwości intelektualnych i wymyśliłam zabawę w Królewnę Śnieżkę. Ina była Złą Królową, która kusiła jabłkiem (skubana jest w tym dobra, mogłaby zostać konsultantką w Orange), a ja, jak już po 5 minutach dałam się przekonać i ugryzłam ,,epul”, padałam nieżywa na tapczan. I długo nie dało się mnie dobudzić.

W takiej leniwej atmosferze minął nam długi weekend nad jeziorem. I wtedy na przykład wyjazd na plac zabaw do Węgorzewa jest najlepszą rozrywką na świecie. Polecam.

PS To już kreatywność, czy tylko tęsknota do cywilizacją? Moja Córka z kolorowych brokatowych kartoników stworzył sobie smartfona, telefon z przyciskami, nie że dotykowy…

PS 2 Byłam też uczestnikiem regat, przez pół godziny, Ina przez 15 minut. Jak na pierwszy raz to super wynik. Prawda?

5 komentarzy

  1. My lubimy takie nudne weekendy. Możemy godzinami łazić po lesie, a jak jest woda obok… To nas nie ma. Latem prawie każdy weekend tak spędzamy, więc jesteśmy przyzwyczajeni do tej nudy. Godzinami gapimy się na mrówki, motyle, szukamy Gucia, bo jakoś tak zawsze wychodzi, że lata tylko Pszczółka Maja 😀
    Gramy w kosza – czyli rzucamy piłkę do wiaderka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *