Co mi dał rozwód?

Zastanawiacie się, o co poszło. Co się stało. Szukacie mojego bloga wpisując w wyszukiwarkę frazę ,,Tekstualna rozwód”. Piszecie mejle, wiadomość na FB i komentarze, dużo komentarzy, których niestety nie mogę opublikować, wybaczcie, ale są za mocne. Nie mogę Wam też napisać, co dał mi rozwód, bo niestety jeszcze go nie mam, ale mogę napisać, i z przyjemnością to zrobię, co ta marna sytuacja dała mi na nowy start.

Nawet nie wiecie, ile z Was jest w podobnej sytuacji, co ja, co Wy. Ja też nie wiem, mogę tylko przypuszczać, a wszystkie mejle od Was potraktować jako sugestię. Sporo nas po tej samej stronie barykady.

SONY DSC

I chciałabym Wam powiedzieć, że mam się bardzo dobrze. Bo ta sytuacja dała mi sporo dobrego. A może ja sama sobie to dałam?

#1 Szczęście

Irytują mnie poklepywania po ramieniu i słowa pełne współczucia przy opłatku czy jajeczku: Moniśka, jeszcze będziesz szczęśliwa. A jaka ja teraz niby jestem? Ciężko w sobie znaleźć motywację do bycia szczęśliwym wbrew wszystkiemu, ale ja zawsze wolałam widzieć plusy w minusach, bo tak jest po prostu łatwiej. No jest ciężko, jest… Ale do cholery, jakoś żyć trzeba, więc jak już trzeba, może uda się zrobić z tego event (jak to mówi Basia:)

Wolę myśleć, że rozwód coś mi da, niż zabierze. Ale to, czy da, czy zabierze, zależy ode mnie. A ja nie lubię, gdy mi ktoś coś zabiera. Więc się nie dam.

#2 Niezależność

A podobno zawsze taka byłam.

Niezależność boli. Na początku bardzo, bo przypomina o tym, z czym trzeba się mierzyć. Jest tym, czego tak naprawdę się nie chce. Bo to jak przyznanie się do tego, że nie wyszło. Wolimy żyć z kimś, razem, pół na pół dzielić się wszystkim. A teraz jak to, tak samemu? Wszystko na raz?

Niezależności trzeba się nauczyć. Trzeba ją oswoić, polubić. Trzeba mieć na nią sposób. Wtedy zaczyna być dodatkową parą rąk, odwagą i zielonym światłem.

Wiem, że to nie jest łatwe. Ale jak już się wejdzie na tę górę, widok jest nieziemski. Na przyszłość oczywiście.

#3 Przyjaciele

Mam.

Do tej pory jak mam skomentować postawę moich Przyjaciół, brak mi słów. Nie wiedziałam, że mam ich taką armię.

Ich mocne przekonanie, że będzie dobrze. Ich stała obecność, telefony, mejle, smsy. Na zmianę, jak nie jedno, to drugie. Ich silne ręce, gdy trzeba było nas przeprowadzić.

#4 Odpowiedzialność

Kilka miesięcy temu podjęłam decyzję – idę do psychoterapeuty. Chciałam poukładać sobie szufladki w głowie, bo czułam, że brakuje mi balansu. Niby wszystko wiem, niby ogarniam, niby ok, ale coś jest ciągle na pół gwizdka.

Jestem taką osobą, która wszystko wie. Przychodzę do kogoś z problemem, na który już znam odpowiedź i receptę. I w zasadzie nie wiem, czemu przyszłam do pani, bo ja sama wszystko już zbadałam, doszłam do różnych wniosków, poproszę herbatę, gdzie jest wc… Ale jest jedna rzecz, o której chyba zapomniałam w natłoku spraw i sytuacji. To ja jestem odpowiedzialna za to, co się dzieje. Jest tak dlatego, że się na to zgadzam. Jestem dorosła. Jestem odpowiedzialna za swoje czyny, powinnam szukać siły w sobie, nie w oczach innych. Bo to tylko odsuwanie od siebie tej właśnie odpowiedzialności.

No więc jestem odpowiedzialna i rewelacyjnie mi z tym.

#5 Spokój

Mam święty spokój. Mam porządek, gdzie chcę mieć porządek i bałagan, gdzie chcę mieć bałagan.

Spokój to towar luksusowy. I delektuję się nim w samotności, która przestała być gryząca i niewygodna, a stała się lekka i cicha, jak ledwo słyszalne radio w pokoju. Spokój to dobry znak, zdrowiejesz, leczysz rany, wychodzisz na prostą. Nawet, gdy ktoś lub coś próbuje zachwiać twój spokój, czujesz, że to tylko wiatr, który uderza w okno. Przecież cię nie dosięgnie. Patrzysz sobie na to z dystansu, zza szyby i absolutnie nie pozwalasz, by coś zaburzyło równowagę twoją i twojego domu.

Bo masz w sobie spokój. Pracowałaś na to tygodniami, miesiącami. Ale warto było.

#6 Pewność siebie

A może to świadomość siebie? Zawsze byłam na bakier z pewnością swojej osoby, swoich umiejętności. Wolałam widzieć talenty innych, a moje? A moje to takie tam…

Rozwód to podobno zaraz za śmiercią bliskiej osoby jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu. Podwójnie stresująca, gdy na pierwszym miejscu stawiasz dziecko próbując zminimalizować jego straty. Czego się nie da oczywiście zrobić, co stresuje cię jeszcze bardziej. Ale lepiej robić coś niż poddać się.

I tak, mam w sobie pewność, że robię dobrze. Gdy mam opłacone mieszkanie, wodę i prąd. Gdy pomidorówka na kabanosach gotuje się na małym gazie. Gdy panuję nad sytuacją. Gdy psycholog mówi, że Inula rozwija się super i oby tak dalej, dobrze robisz kobieto.

Pewność siebie to coś, co przychodzi z czasem, gdy działasz, działasz i jeszcze raz działasz. Nie poddajesz się i mimo błędów, idziesz do przodu.

#7 Cierpliwość

Na wiele rzeczy nie mam wpływu. Polskie sądownictwo, papiery, emocje innych. Nie mogę wbrew pozorom robić, co chcę, bo nie ja jestem najważniejsza, a Ina. Gdybym mogła robić, co tylko chcę, to bym…

Gdy musisz czekać na rozwój wydarzeń. Gdy czekasz i czekasz, i czekasz. Gdy spychasz siebie na drugi plan, by zadbać przede wszystkim o dziecko i stawiasz czoła wydarzeniom, spotkaniom i rozmowom, na które nie masz ochoty, a które są niezbędne małemu dziecku – tak, ćwiczysz swoją cierpliwość. Rozciągasz ją jak gumę balonową. I choć często już nie czujesz smaku, żujesz ją nadal. Z cierpliwością.

#8 Odporność

Przyszło mi kiedyś do głowy, że teraz to mnie nic nie ruszy. Oczywiście, że tak nie jest. Ale na pewno uodporniłam się na wiele rzeczy.

W ostatnim roku zdarzyło się kilka przykrych sytuacji i wcale nie mówię o rozwodzie. Nieuczciwy pracodawca, brak czterech wypłat, brak pracy, itp. I na to wszystko mam jedno słowo – lightly. Ostatnio moje ulubione. Trzeba po prostu iść z wiatrem i to, co złe, zostawić za sobą. Szkoda czasu nawet na pisanie o tym.

Trudne sytuacje teraz nie paraliżują mnie, bardziej mobilizują. Szukam rozwiązań, korzystam z tego co mam. No i przestałam się nad sobą użalać. Przecież i tak jedyną osobą, która może zareagować, jestem ja.

#9 Multizadaniowość

Żadne tam czary-mary, tylko proza życia. Nagle codzienność dzielona na pół spada z całym swoim ciężarem na ciebie. I można albo usiąść i płakać, albo działać, próbować.

Pamiętam, gdy kilka miesięcy temu odkryłam, że mam niezłe bice. Śmieszny symbol mojej niezależności. Było kilka sytuacji, gdy na 3 piętro wnosiłam ciężką walizkę, torbę, laptopa, zakupy i na dokładkę Inę, która nie wchodziła jeszcze po schodach. Otwierałam drzwi ze łzami w oczach, zmęczona tą samodzielnością i całym moim życiem.

#10 Perspektywy

Mój ulubiony punkt.

Zobaczcie to moimi oczami. Stoję na czerwonym świetle. Przede mną tłum, zgiełk, szum, klaksony. Zapala się zielone, a ja idę. I tylko ode mnie zależy, czy pójdę w prawo, w lewo, czy może przed siebie.

***

Myślę, że z każdej ciężkiej sytuacji można wyjść. Można też z niej skorzystać, bo skoro już jest, niech spełni też dobrą rolę. Minus i minus daje plus, pamiętacie? 🙂

Przeczytaj DRUGĄ CZĘŚĆ 

SONY DSC

59 komentarzy

  1. U mnie punktem wyjścia było inne wydarzenie, ale wnioski – te same. A najlepsza jest dla mnie ta odporność, ta siła – tego się inaczej nie zdobędzie, tylko takim trudnym szlifem, ale później się jest bohaterką, a bycie nią jest super :*

  2. Gratuluje☺ Rozwód to czasem najlepsze co może spotkać mimo jego trudów. Zycie nie jest bajka dlatego nie ma co na sile uszczęśliwiać innych, trzeba myśleć o sobie. Po rozwodzie (tez jestem) można sie cieszyć życiem i być szczęśliwym.Mi np. urosły skrzydła (ktore mi ktoś latami podcinal) tobie również tego życzę ☺

  3. Brawo, Dziewczyno! Jesteś mega dzielną i silną kobietą. I super, że jesteś szczera ze sobą! Można by pomyśleć, że w tym blogowym świecie nie ma miejsca na tematy takie jak rozwód i psychoterapia. W końcu blogi to szczęśliwe rodziny, pełne, czysta sielanka. A nie u każdego tak jest. Z pewnością wiele jest kobiet w podobnej sytuacji, którym Twój blog pomoże odzyskać wiarę w siebie <3
    Trzymam kciuki za Twoją przyszłość, a wiem, że najlepsze jeszcze przed Tobą 🙂

  4. właśnie w tym wszystkim tkwi siła kobiecości! Tak trzymaj! Ważne jesteście Wy obie i ważne jest tu i teraz.. przeszłość już była, a przyszłość sobie stworzycie.

  5. Super wpis. Brawo za podejście. Mam wrażenie, że ślub to chyba najgorsza rzecz jaka Cię spotkała w życiu? W czasie jeszcze rozwodu widzimy wszystkie jak promieniejesz. Musiało być Ci ciężko w życiu z nim. Powodzenia!

  6. Sama wpisywałam w google “tekstualna rozwód”. Sama patrzyłam komentarze na ASK. To była zwykła ludzka ciekawość. Po prostu zawsze myślałam, że taka ładna, mądra i stylowa kobieta jak Ty będzie noszona przez mężczyznę na rękach. Jako mężczyzna byłabym piekielnie dumna mając taką kobietę, która urodziła mi śliczną córeczkę. Nie będę pisać więcej nic, tylko życzę Ci, żeby kiedyś na Twojej drodze stanął Ktoś, kto naprawdę Cię doceni. Bo zasługujesz na to.

    Gratuluję wyglądu, postawy, tego że dajesz we wszystkim radę 🙂

  7. Podziwiam wciąż i wciąż <3 Długa droga za Tobą, dołki i górki, to czuć, ale jaka piękna i długa przyszłość przed Tobą, to Ty wiesz sana najlepiej!

  8. Chciałabym, żeby każda kobieta w trakcie i po rozwodzie podchodziła do życia tak jak Ty. W kwestii rozwodów, rozstań, ludzie bardzo często myślą stereotypowo (jaki z niego bydlak, jaka ona biedna, przyprawiła mu rogi, ale z niej s…ka itp.). A nie ma dwóch takich samych przypadków! Jak to się mówi? Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz. Nie można budować związku, z kimś kto tego nie chce. I nie można nikomu nikogo “ukraść”, bo partner to nie laptop.

  9. Jak ja się cieszę, że tu wróciłas. Jak mi dobrze czytając Twoje wpisy. Jak mi dobrze gdy piję kakao i patrzę na zdjęcia Tekstualnej Moniki. A jak targam na 4p dziecko, dwa kufry, torbę z rzeczami młodego i torebkę, to syczę pod nosem “masz tylkl piętro wyżej od Tekstualnej. Dajesz Maleńka. Dajesz”:-D

  10. jak widać rozwód albo póki co jeszcze papiery rozwodowe to los kilku z nas.. ale Ty dajesz nam siłę mówić o tym i nie bać się 🙂 Jestem dorosła. Jestem odpowiedzialna za swoje czyny, powinnam szukać siły w sobie, nie w oczach innych. Bo to tylko odsuwanie od siebie tej właśnie odpowiedzialności, to chyba najtrudniejsze ale daje największego power . Muzycznie Podulka ” jest pięknie” a Ciebie jakie kawałki inspirują może doczekamy się takiego posta 🙂

  11. Monia, jesteś bardzo mądrą kobietą. A życzenia świąteczne mnie po porstu rozwaliły! Niestety żyjemy w jakimś pseudo patriarchacie i ludziom wydaje się, że kobieta tylko z mężczyzną może być szczęśliwa. Kiedyś koleżanka powiedziała mi ” Tobie to dobrze, masz męża”. No normalnie ręce opadają! Jakbym osiągnęła sukces życiowy i teraz to już tylko gotowanie obiadów z uśmiechem na ustach zostaje, z czego powinnam również się cieszyć, bo inne nawet nie mają komu gotować.

  12. No tak, jakbyś szczęśliwa mogła być tylko z facetem, bo sama to na pewno nie.
    Dajesz jak zawsze motywacyjnego kopa, nie ma co się załamywać drobnymi problemami życia codziennego, bo nawet z najtrudniejszych sytuacji da się wyjść obronną ręką.

    Uściski i dużo pozytywnej energii dla Ciebie i Iny.

  13. Fajnie że są takie mądre kobiety na świecie..i jeszcze zostawiają po sobie jakis ślad..Podziwiam i życzę pomyślności! 😉

  14. Właśnie ja też się już od dawna zanosiłam z napisaniem do Ciebie dlaczego? co się stało? I nadal jestem ciekawa, Twojego bloga czytam od ok. 4-5 lat, jak czytałam o Tobie i Marku, widziałam Wasze fotki, wspólne wypady, mam przed oczami to zdjęcie jak siedzicie w kawiarni, a Inka w żłobku pierwszy dzień, to było dla mnie takie wow, no bo ja się stresowałam, a Wy potrafiliście podejść do tematu na luźno, w ogóle wydawało mi się, że macie “tak super” no i potem było cicho o Marku, no i ta wiadomość o rozstaniu. Ja nadal się zastanawiam co się stało. Dlaczego, Wy których uważałam za zgraną paczkę już nie jesteście razem. Czy ktoś popełnił błąd? czy czegoś nie dopilnowało jedno z Was, czy to jest czyjaś wina? Wiem, że to prywatna sprawa, ale jeśli możesz to powiedz 🙂 pozdrawiam

  15. Czytając ten teks i patrząc na punkt w którym się znajduje pomyślałam chce się rozwieść i żyć w normalnej czystej przestrzeni nie martwić się o tego który burzy mi życie mój ład porządek i zdrowie…
    Jest to trudna decyzja , ale ile można walczyć starać się i żyć w związku bez zaufania…

  16. Choć nie doświadczyłam rozwodu, to Twoje przemyślenia są mi bliskie i kiwam porozumiewawczo nad monitorem. Np. są takie relacje, które podtrzymuję tylko ze względu na dzieci, by miały poczucie zakorzenienia w rodzinie, swojej historii genealogicznej. Acz, gdyby to o mnie chodziło, wyplułabym tę gumę na pierwszym chodniku pod stopami. Też korzystam ze wsparcia psycholog, która pomaga mi uporządkować relacje z rodziną. Warto pracować nad sobą, czuć siebie, nawet jeśli czasem dużo w tym smutku, złości, wszystko jest lepsze niż stan zamrożenia emocji, który czasem kusi. A Ina ma kontakt z obojgiem rodziców i to jest cholernie ważne. Rodziców, którzy się spełniają, żyją jak chcą. O tym już kiedyś pisałaś – gdy wszyscy są szczęśliwi, to dziecko na tym korzysta.

  17. Bardzo mądry i piękny tekst! Daje siłę i nadzieję że pomimo trudnych zdarzeń można odnaleźć spokój i być szczęśliwą i pogodzoną z tym co się stało! Dziękuję! Dajesz siłę!

  18. Bardzo fajny, mądry post. Nie byłam nigdy w Twojej sytuacji, więc nie będę się mądrzyć. Po prostu chciałam się do Ciebie uśmiechnąć i życzyć Ci, żebyś miała zawsze przy sobie dużo tej rozciągliwej cierpliwości. Cmok w poliko!

  19. Hej Monia! Wiesz jestem zaszokowana ludzka bezposrednioscia i ciekawoscia 🙂 ja tez Cie czytam ok 4 lata, tak to bylo wazne wydarzenie na Twoim blogu, bo bylo waznym wydarzeniem w Twoim zyciu. Podoba mi sie to, ze wraz z rozwojem wypadkow, uplywajacym czasem piszesz o tym inaczej, dojrzewasz do pisania o tym w jakis tam sposob, piszesz w ogole- bo na poczatku przeciez nie pisalas. To jest prawdziwe. Prawdziwe jest to jak piszesz o trudach, o normalnosci, o radosciach. Nic nie udajesz, masz wielka klase ze nie wchodzisz zbyt gleboko w temat. Jestes wspanialym, ciekawym czlowiekiem. Dziekue ci za ten wpis i za wiele innych. Wiesz ze cytuje je czasem przyjaciolom? Bardzo, moja droga bardzo!
    Pozdr.
    Przepraszam za brak polskich znakow.

  20. Tak tak i jeszcze raz tak! Podpisuję się pod tym postem obydwoma rękami i nogami! Też tak czuję, też tak mam! 😀
    Choć na początku wydawało mi się, że rozpad mojego małżeństwa to koniec świata to teraz myślę, że dał mi więcej dobrego niż złego. I fajne jest to moje nowe życie 🙂
    Wszystkiego dobrego Moniko 🙂

  21. Większości ludziom wydaje się, że rozwód to koniec świata, taplanie się we łzach i własnym nieszczęściu, a przecież często to właśnie papierologiczne rozstanie się jest pierwszą chwilą radości od wielu lat. Mam nadzieję, że kiedyś wszystkie nieszczęśliwe w związku kobiety staną na własne nogi, odetną się od człowieka, które ciągnie je w dół i pójdą szczęśliwe i pewne siebie w dal.

  22. Podziwiam Cię za to ile lekcji wyciągnęłaś z trudnej życiowej sytuacji i jak negatywne wydarzenia starasz się obracać w pozytywne. Ja jeszcze do tego nie doszłam.

  23. Mój pozew rozwodowy już został wysłany i chociaż jestem już 1,5 roku sama, jeszcze nie potrafię się cieszyć… Ale spełniam się jako samodzielny matko-ojciec dla mojego syna… Odwagi i powodzenia dla Wszystkich 🙂

  24. Ja też się rozwodzę. I usiłuję od wielu miesięcy napisać o tym na swoim blogu, ale jakoś nie mogę się odważyć. Cholernie boję się oceny ludzi. Podziwiam Cię i czytam wszystkie notki w nadziei, że kiedyś się przełamię 😉 Życie jest piękne, życie jest dobre, na zmiany nigdy nie jest za późno! 😉

  25. Bardzo dobry tekst: “w punkt”-wszystko w nim gra i się zgrywa. Gratuluję, pozdrawiam, życzę najlepszych wyborów i dużo siły 🙂

  26. Jeszcze wyjdzie slonce 🙂 I trzeba myslec przede wszystkim o sobie – dla dziecka wlasnie. Masz dziecko, masz siebie, masz przyjaciol – nie boj sie prosic o pomoc! I mozna a nawet trzeba poplakac czasami. Rozwod to nie koniec swiata 🙂 ale trzeba czasu zeby ten swiat moc dostrzec i daj go sobie tyle ile bedziesz chciala. Z drugiej strony ogarnia mnie wscieklosc na twojego bylego – bo dziecko jest tez jego i z racji wlasnie tego zadnej z tych walizek nie powinnas wnosic sama! Ktos wczesniej napisal, ze to co robisz to jest kobiecosc. Bzdura! To co teraz sie w twoim zyciu pokazuje nam babom ile spoleczenstwo na nasze (kobiece) barki zwala i przyzwala na takie groteskowe sytuacje. Gdzie ci prawdziwi faceci co maja troche oleju w glowie? Niech przestana drzwi otwierac i torebki nosic a pokaza, ze mozna na nich liczyc w kazdej sytuacji. Wypinanie dupy “jak chciala tak ma” jest obrzydliwe. Mozna sie nie kochac, ba nawet nie lubic ale krzty przyzwoitosci nie ma? To co robisz nie jest kobiece. To jest wypruwanie sobie flakow – walcz o pomoc! Nie ucz dziecka ze kobieta da rade – ucz ze trzeba, zawsze trzeba walczyc o godne zycie

  27. Tekstualna a co jest powodem Twojego tak długiego braku rozwodu nadal? Wiem ze czasami to trwa ale u ciebie to przeciez juz sie ciągnie i ciągnie prawda a. Super tekst!!!

  28. Nie doświadczyłam rozwodu, jednakże znam sytuacje, kiedy to chce się wyjść z domu i nigdy już tam nie wrócić. Nie chodzi tutaj o męża/partnera, bo takowych nie posiadam. Gryzę się z myślami w temacie psychoterapii. Już prawie jestem pod ścianą, że będę musiała tego doświadczyć.

  29. Prawda, że mamy wpływ na to co się dzieje?? Kreujemy, zbieramy doświadczenia , odrabiamy lekcje… tak to się dzieje.. znam taką ścieżkę i …mam wdzięczność za to co przychodzi.

  30. To mój 2 przeczytany wpis na Twoim blogu i już wiem, że przepadłam:). Jesteś niesamowicie mądrą życiowo kobietą i do tego silną babką. Mi tej siły brakuje, więc będziesz moją inspiracją. Masz doskonały warsztat pisarski i pewne myśli wyciągasz po prostu z mojej głowy i serca-czuję to samo!

  31. Jestem po rozwodzie rok, a Ty trafiłas w samo sedno, ubralaś w słowa dokładnie to, co mi w duszy gra, to co czuję -( od niedawna, bo jednak człowiek musi się oswoić z rozwodem, czy ogólnie rozzstaniem), każdy punkt się zgadza. Może zabrzmi to niestosownie, nie mam nic złego na myśli, ale dobrze jest wiedzieć,że ktoś myśli tak samo, i ma tak samo…(nie chodzi mi stricte o rozwód). Dziękuję za ten wpis.

  32. W duszy gra smutek…prawda? poczucie klęski…ae zaraz potem przychodzi myśl, że życie toczy się dalej. Ze na naszej drodze spotykamy ludzi i mijamy, rozstajemy się Nie zawsze można być razem…niestety. Dziękuję za blog.

  33. Cześć…
    ….wszystko co piszesz jest jak moje codzienne odbicie w lustrze…takie realne, prawdziwe…emocje, zmagania,walka,cała reszta, bycie ostatnim szczebelkiem bo pierwszym są Młodzi, obowiązki, zobowiązania….tak bardzo mi to wszystko znane, określające mnie tylko w jeden możliwy sposób ” JA i 1000tyś MNIE ” 😉 ale wiesz co ?? Nie rozpaczam !! cieszę się…z mojej góry ?? Widzę tak dużo dobrego do wzięcia, że poranna kawa to jak uchylenie lekko drzwi, za którymi jest mnóstwo możliwości…iii wiesz co ?? Uchylam je każdego dnia szerzej ;-)a ja uwielbiam kawę 😉 WARTO, nie czuję już strachu bo w kłopotach zacieram ręce i działam….po mimo tych mamimych obowiązków, pracy bycie solo to odwaga !! A każdy sukces to duma…w sumie ?? to mogłabym tak pisać i pisać ;-)…co człowiek to historia…

    ps; bardzo lekko się to wszystko u Ciebie czyta Rewelacja….
    Pozdrawiam

  34. Wielu ludzi załamuje się po rozwodzie a jest część takich, którzy nie mogą nawet “dojść” do rozwodu, unikają go pomimo że już dawano nie czują miłości do drugiej połówki. Frustracja narasta do tego stopnia, że potem dochodzi do rozwodu w totalnej kłótni, pretensjach, odbywa się wręcz walka między dwoma osobami, które są do siebie wrogo nastawione o wszystko: pieniądze, dzieci, dom, meble i inne drobne rzeczy, które nie mają nawet znaczenia. Zajmujemy się takimi tematami w pracy od wielu lat i ilość spraw rozwodowych rośnie. Pomimo wszystko życzymy szczęścia “na nowej drodze życia”. Miło czytało się Twój wpis, ułatwi to dawanie ludziom wiary już po rozwodzie. Pozdrawiam

  35. Jeśli ja miałabym powiedzieć, co dał mi rozwód- to powiedziałabym, że w pierwszej kolejności PEWNOŚĆ SIEBIE. Owszem przyszły również perspektywy, niezależność, perspektywy, spokój, cierpliwość itd. Co mi zabrał? Znajomych… Ale to może i dobrze, bo okazali się być gów*o warci- w ich miejsce pojawili się nowi- lepsi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *