Blog o rozwodzie? To zależy…

– Piszesz blog o rozwodzie, tak? – usłyszałam ostatnio. I zrobiło mi się dziwnie, ale tak bardziej skręciło to w stronę słowa ,,przykro”.

Rozwód to nie koniec świata i nie wałkuję tego w każdym wpisie, no chyba, że chodzi o dzieci w trakcie tego procesu, wtedy skrupułów nie mam i słów nie żałuję. Bo to jest ważny temat i trzeba o nim mówić. Więc będę. Ale blog o rozwodzie? Nie…

Myślałam nad tym przez chwilę. Czy chodzi o to, że o rozwodach mówi się mało, a jest to jednak bardzo duży problem i jedna z większych traum w życiu? Czy może dlatego, że o tym się głośno nie mówi, a ja powiedziałam. Bardzo wiele z Was znajduje Tekstualną właśnie po to, by poczytać o rozwodzie. Wiele z Was pisze do mnie wieczorami, gdy rozstanie za bardzo dokucza. Ale nawet wtedy nie czuję, że Tekstualna to blog o rozwodzie.

Droga Czytelniczko. Jeśli chcesz poczytać blog o rozwodzie, kto komu co zrobił, dlaczego i w ogóle o co poszło. To jedyne, co chcę Ci napisać, to kto komu zrobił coś dobrego do jedzenia, dlaczego uważam, że chcieć to móc, i w ogóle, o co chodzi z tym całym Mother-Life Balance.

Droga Czytelniczko. Jeśli mój blog Ci pomaga ogarnąć życie choć na sekundę – nawet tak, że czytasz mój post i na chwilę nie myślisz o tym, o czym nie chcesz myśleć. Jeśli nie masz się z kim podzielić tym, że Ci niewygodnie w życiu i czytając czasem Tekstualną myślisz sobie, że może wcale nie jest tak źle. Jeśli myślisz, że jesteś sama jedna i wszyscy na około Ciebie są szczęśliwi, a o Tobie urodzinowe życzenia zapomniały i czekasz na to ,,wszystkiego najlepszego” i czytasz, że ja też kiedyś czekałam i że się doczekałam i jest Ci po prostu trochę lżej. To tak – ten blog może być i o rozwodach. O czymkolwiek. O dupie Maryny, o teoriach spiskowych i czarnej dziurze. Ważne, że działa.

Tyle tytułem wstępu.

Teraz czas na weekend.

Miłego weekendu, Kobiety moje! <3 

 

21 komentarzy

  1. Nie jestem jeszcze żoną ani matką, tylko zwykłą studentką. Lubię czytać Tekstualna. Czasami zostawiam komentarz, ale na żaden mi nie odpisałaś. W trudnych momentach pogodne posty podnoszą na duchu jak mleczna czekolada. Inne są jak przestroga od starszej, bardziej doświadczonej koleżanki. Blog zdecydowanie pomaga ogarnąć życie i sprecyzować cele na przyszłość. Dziękuję za wszystkie cenne wskazówki 🌻

  2. Rozwody nie są najgorsze, najgorsze jest to, że cała codzienna opieka nad dzieckiem, często wiązanie końca z końcem spada na kobietę, a facet tylko płaci ( jeśli płaci) i jest wolny jak ptak. Kobieta nosem się podpiera i uważa te to tak musi być, taka powinność matki.

    1. Dokładnie! zgadzam się z Tobą w 100%. Jestem w trakcie rozwodu, mieszkam z moja niespełna 3 letnią córką, a niedaleko mieszka moja mama i mój tata, który niedawno przeszedł udar. Tak bardzo cieszę się kiedy idę do pracy, kiedy mój prawie były mąż opiekuje się naszą córką w weekend. Te chwile celebruje najbardziej. Ale nie narzekam, tak musiało być:) Trzeba żyć dalej, z podniesioną głową oczekiwać nowych wrażeń!

    2. Nie zawsze tak jest. W wielu przypadkach to ojciec musi walczyc o widzenia z dzieckiem, a matka robi wszystko żeby mu to utrudnić. Facet tylko płaci??? Nie tylko. Znam wielu ojców, którzy oprócz alimentów dają dziecku dużo więcej. Ale tego matki nie widzą.

  3. Przeglądam Twojego bloga po raz pierwszy choć trafiłam na niego z dwóch różnych źródeł. Przede wszystkim czyta bloga moja najlepsza przyjaciółka i zawsze czerpie inspiracje z Twoich pomysłów czy też z Twoich myśli. A po drugie, sama jestem po rozwodzie, co motywuje mnie by przejść do tego tematu zupełnie na luzie. Rozwód to nie koniec świata, to kolejny etap związku. A przecież życie toczy się dalej i los już przygotował dla nas plan B. 😉

  4. Dokładnie, rozwód to nie koniec świata, choć na początku tak się wydaje…Potem jeszcze sprawa z alimentami… Najważniejsze to mieć wsparcie, zarówno rodziny, jak i prawne. Z czystym sumieniem mogę polecić kancelarię prawną http://kdkancelaria.pl/alimenty-opole/. Wszystko poszło łatwiej niż się spodziewałam, bez niepotrzebnego strachu i stresu.

  5. Ja wiem, że rozwód to nie koniec świata… jednak tak się czuję. Przeżywam to jak każde poprzednie rozstanie z partnerami. Wiem, że to okres przejściowy i muszę się wziąć w garść. Dzięki za post 🙂

  6. Witam, mam pytanie czy na tym blogu prowadzonym przez osobę w wieku mojego syna znajdzie się miejsce dla rozwiedzionej po 34 latach małżeństwa? Kiedy, nie chcesz być sama, pomimo że masz wspaniałe dzieci i wnuki wspierające mnie z całych sił, ale Oni mają swoje życie i nie chcę obarczać ich swoją samotnością. Pozdrawiam.

    1. ja mam chyba najgorszy pod słońcem koniec malżenstwa..nie dosc ze rozwod byl z inicjatywy męża, to jeszcze nasza corka o ktorą do tej pory dbalam postanowila ze będzie z tatą a mnie ignoruje. siedzi u tesciowej, odwrocila sie i tak chyba zostanie bo nie umiem do niej dotrzeć. umieram codziennie z żalu..

  7. cześć mam najgorszy koniec małżeństwa. mąż zlożyl pozew a nasza corka 14 lat odwróciła się także ode mnie. chce z nim być, a ja jestem niepotrzebna..umieram codziennie. nic z mojego życia nie zostało . wspomnienia

  8. Rozwody nie należą do najprzyjemniejszych chwil w życiu… mówię to z własnego doświadczenie kiedy to po licznych zdradach i kłamstwach mojego męża zdecydowałam się złożyć pozew o rozwód…

  9. Mam 14 miesięczne dziecko i nieodpowiedzialnego i niedoroslego męża . Jesteśmy dwa lata po ślubie , razem byliśmy 10 lat. Przez ostatni rok bardzo się kłóciliśmy i padały różne wyzwiska. On chce rozwodu. Dodam ze jest o dwa lata młodszy ode mnie.

  10. Sprawę można załatwić jeżeli jest zgoda stron co do podziału. Należy zgłosić stosowny wniosek w piśmie procesowym. Sąd dokona podziału jeżeli nie spowoduje to zwłoki w postępowaniu.

  11. Najlepsza sytuacja jest wtedy, gdy oby dwie strony dojdą do porozumienia w celu tego, aby rozwód był załatwiony szybko. Nie ma żadnego sensu tracić czasu na wojny sądowe.

  12. Super, że Pani o tym pisze! To ważne, by wiedzieć w razie tej, niezbyt przyjemnej sytuacji w życiu, “co i jak”, by nie powielać błędów innych rozwodników. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *