Żeby coś dać, najpierw trzeba to mieć.

Żeby coś komuś dać, najpierw trzeba to mieć. W innym wypadku, gdy wyciskamy siebie do cna, zostajemy z niczym. Nie mamy ani siebie dla siebie, ani siebie dla innych. Brakuje energii, chęci, zaangażowania, planów, ekscytacji, oczekiwania. Brakuje sensu.

Eksperyment 2020 roku pokazał mi, co ładuje mi baterie. Porównując 2019, i moje chęci na początku 2020 roku, z rzeczywistością stycznia 2021… jest duża różnica. Niestety, na moją niekorzyść. Jest styczeń 2021 roku, baterie nadal niedoładowane, energia ucieka, a wyzwań nie brakuje. Muszę nieźle kombinować, by tej marnej resztki chęci starczyło na jak najdłużej. Nie wiem, czy jest to możliwe, bo brakuje opcji odpoczynku (a już te ,,małe przyjemności” nie wystarczają, mam wrażenie, że tak wyładowane życiowe baterie już nie dadzą się nabrać na jednorazowe wyspanie i kawę na balkonie).

Żeby coś dać, najpierw trzeba to mieć. A ja nie mam.

Zdalne nauczanie zniszczyło mój rytm pracy i życia. Jestem poirytowana, że razem z lekcjami przeniesionymi do domów, nikt nie wysłał mi PDF-a z kilkoma poradami, jak się skupić w tempie odpowiadającym wyrwaniu się ze skupienia. Każde ,,mamo”, każde ,,nie mogę włączyć” i każde słyszane zza ściany ,,proszę pani, proszę pani, proszę pani…” to jak szturchanie w ramię. Dziś, gdy moja córka wróciła do szkoły, ja próbuje na nowo odnaleźć rytm. Ale nie idzie mi zbyt dobrze, bo brakuje mi mocy, zgubiłam gdzieś wszystkie dobre pomysły pomiędzy wakacjami, których nie miałam, a weekendami, których nie spędziłam tak, jak było mi to potrzebne. 

Cały rok czekałam na swoją kolej. I się nie doczekałam. A tym samym mam wrażenie, że nie mam już czym się podzielić.

Zastanawiam się, jak to teraz będzie. Czy szarpać się o wymarzone wakacje, o to, by było po mojemu i tak, jak jest mi to potrzebne. Czy po cichu wycofywać się, szukając na własną rękę tego momentu, gdy głowa zsynchronizuje się z ciałem na bardzo przyjemnej częstotliwości. Może bym o tym myślała, gdybym miała siłę. Nie mam, więc nie kombinuję.

2020 to był rok wygrzebywania szans spod społecznej izolacji, niewiedzy, niepewności i chaosu. Napisałam e-booka ,,Rozwód na spokojnie”, napisałam książkę ,,Bój się i działaj”, która ostatniego dnia roku w mejlu została wysłana do wydawnictwa. The Mother MAG wypuścił dwa e-numery magazynu. Zmęczyłam się. A w międzyczasie remont łazienki, który bardzo mnie irytował. W międzyczasie praca, by było z czego raty kredytu opłacić, wizyty u dentysty, remonty, tankowania i internety. A w międzyczasie nauka zdalna i rozbity rytm, którego nie umiem już chyba złapać. A w międzyczasie wszystko.

A w międzyczasie zero moich wakacji. Zero wchłaniania obrazów, które pomagają posprzątać szuflady w głowie. Czekanie może być naprawdę wyczerpujące.

I takim oto sposobem  wylądowałam w nowym 2021 roku, zastanawiając się, ile jeszcze te moje niedożywione baterie wytrzymają. I jak podzielić się tym, czego już nie mam. Doraźne doładowania zapełniają pustkę z przeszłości, więc nie ratują dziś. Wszystkie kawy na balkonie to tylko próba sprawdzenia, czy może już coś u mnie działa, czy może już zaczęłam tę moc gromadzić. Każdy spacer rozpoczyna się nadzieją, że już zbieram energię na jutro, ale niestety okazuje się, że nie…

Nie bądźcie jak  Tekstualna Monika. Nie głódźcie swoich wewnętrznych baterii. Nie czekajcie cierpliwie, licząc, że na 100% w końcu będzie Wasza kolej na oddech, tylko wyrywajcie dla siebie to, czego Wam potrzeba. Nie trzymajcie reżimu sanitarnego ze swoimi wewnętrznymi potrzebami. Nie stójcie przez cały rok na końcu kolejki po swoje. Rozpychajcie się łokciami.

*

A to dopiero styczeń.

Tak bardzo wierzyłam w moc nowego roku. I pierwszy raz w życiu się przeliczyłam. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać, aż się sytuacja sama rozwiąże. Poczekam w bezruchu, żeby oszczędzić energię, którą jeszcze mogę zeskrobać ze środka. Może jeszcze jej wystarczy na włączenie ekspresu do kawy.

 

13 komentarzy

  1. Moniko, tak bardzo Cię rozumiem i współczuję. Też jadę na oparach, od nie wiem kiedy. Też próbuję łapać chwile i nawet nie, żeby ładować baterie, ale żeby nie tracić tego, co tam jeszcze zostało. I nawet w takich chwilach, gdy czuję, że jest dobrze, pojawia się myśl, że to za mało, o wiele za mało. Przytulam Cię i wysyłam dobre myśli.

  2. Kochana, ściskam Cię bardzo mocno i mam nadzieję, że jakoś w końcu naładujesz te swoje baterie <3 Chyba wszyscy mamy teraz bardziej lub mniej rozładowane i nawet nie wiemy, czy mamy na co czekać, i czy będzie jak się naładować, bo cholera wie, co będzie dalej. Odwaliłaś masę dobrej roboty w tym dziwnym 2020. Możesz być z siebie dumna i odpocząć z czystym sumieniem. Serio serio. Wiem, że wakacje póki co trudne do zaplanowania, ale może chociaż rób sobie w tym tygodniu małe wakacje w ciągu dnia, póki szkoła znowu/jeszcze/dopóki działa ? Tuuuuuulę!

  3. Do mnie chyba jeszcze nie dotarło, jak bardzo jestem zmęczona, jak mocno daje mi w kość obecna sytuacja – w kontekście globalnym i osobistym… Obawiam się, że kiedy dotrze, to powali mnie na długo. Póki co faktycznie chyba maskuję brak energii codziennością – działam przecież, wstaję, piję kawę, ogarniam dzieci, obiady, dom… Do tego stopnia, że brakuje czasu na życie. Życie czeka gdzieś tam, w bliżej nieokreślonej normalności.

  4. Wszyscy chyba tak mają, i nawet niektórzy mają jeszcze gorzej i będa patzreć na Ciebie jak na szczęściarę. Jedno dziecko- jedno zdalne nauczanie – jeden laptop. U mnie za ścianą u sąsiada troje dzieci i zero komuptera, uczą się na komórkach. Efekt i szanse rozwojowe ? Chyba małe. Ich mama jest fryzjerką….Cieszy się, że nie zamykają zakładu, więc pracuje ile się da, bo pamięta wiosenny lockdown i dwa miesiące kiedy nic nie zarobiła. . Słysze zza ściany awantury, o pieniądze, o nauke o wychowanie. Z kolei u mnie tak jak u Ciebie. Wyczerpane baterie, czas na refleksje. tez jestem zmęczona, dziecko w domu, tez miałam remont. le porównując się do sąsiadki zza ściany myślę, że mimo wszystko mam o niebo lepiej i mam zasoby do wykorzystania. Co ma powiedziec ich matka? Kobieta przed 40-tką? Pożyczam im lektury do szkoły, bo na komórce nie przeczytają, a w domu nie mają. Moge im pomóc z polskiego, po tym, jak pomoge własnemu dziecku. Jeśli będą chciały. Wszystko jest kwestia optyki.Wszyscy mamy zły “nowy rok”, a dziś blue monday w dodatku. Ale inni, niewidzialni, zza ściany, z wiosek w podkarpackiem, pracujący fizycznie, wielodzietni, mają jeszcze trudniej. Musimy to wszytsko wytrzymać. Tak jak na wojnie.

  5. Oj jak ja Cię rozumiem, mam tak samo jak Ty – chciałoby się rzec 😉 i od razu mi raźniej. Jako ostatniej deski ratunku chwyciłam się nowego zajęcia, którego wcześniej nie praktykowałam – joga – może “nowe” wniesie trochę świeżości i energii no życia 🙂 Pozdrawiam, acha, btw Uwielbiam tu zaglądać 🙂

  6. 1) Troje dzieci to 1500 zł 500+ miesięcznie 2) zdalne nauczanie pojawiła się prawie rok temu 3) laptop nie musi być nowy, ani wypasiony z super kartami graficznymi i dźwiękowymi 4) to przez ten to można była w końcu kupić jakiś stary egzemplarz (skoro ją było stać na kupno dzieciom komórek).
    Może powinien być pomysł 400+. Dla dzieciaka prosty tani laptop lub tablet a potem 400zł przez określoną liczbę miesięcy!!!

  7. Nie ma potrzeby licytowania się, kto ma gorzej. Dajmy każdemu przestrzeń do przeżywania jego niemocy i gorszego czasu tak, jak chce. Bez oceniania. Czasami najlepiej w ciszy.

  8. Myślę, że każdy ma takie momenty kiedy przesili zbyt mocno swój organizm. Wydaje mu się, że jeszcze może, że jeszcze jedno zadanie, że już nie długo się to skończy, ale to jakoś nie przechodzi. I tym sposobem właśnie tracimy z oczu nawet nasz cel – bo nie potrafimy się skoncentrować, stajemy się rozdrażnieni, bezsilni i czujemy niemoc. Zostawiam coś od siebie: https://odrudej.pl/odpusc-odpocznij/ z lekkim opóźnieniem, ale warto pamiętać, że trzeba zadbać o siebie w tym całym chaosie, a nie które rzeczy trzeba odpuścić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *