Zazdrość w związku vs szczęście w miłości

Zazdrość w związku

Zazdrość w związku zaczyna się niewinnie. Drobne aluzje rzucane z przymrużeniem oka, oczywiście dotyczące swojego wyglądu. Prawienie komplementów innym kobietom tylko po to, by zaobserwować jego reakcje. Pytania ,,co by było, gdyby…”. Ściszanie muzyki, gdy odbiera telefon. Przypadkowe spojrzenia, gdy pisze sms-y.

Zazdrość się skrada, nie pojawia się w drzwiach z walizką. Ona puchnie. Nagle się okazuje, że wypełnia dom po sufit.

Zazdrość w związku.

Zabójca udanych związków. Zatruwacz, przyczyna kłótni. Coś, co zmienia nasz charakter, co sączy się ze słów i czym posmarowana jest każda kanapka, posłodzona każda herbata. Zazdrość to problem. Mało osób się do niej przyznaje, dużo więcej czuje.

Nigdy nie byłam jakoś szczególnie zazdrosna, o czym później mówiłam z gorzkim uśmiechem, że może gdyby była, to…

Gdy napisałam post ,,Nowa miłość. Taka po złamanym sercu”, posypaly się wiadomości. Dużo. Pytań o zazdrość też było dużo.

hej Monika, mogłabyś napisać jakiś tekst o zazdrości w związku? jestem z chłopakiem pół roku i wariuję, kiedy widzę, jak przegląda laski na IG, ogląda się za kobietami na ulicy, pisze z koleżanką. zapewnia mnie, że to ja jestem najważniejsza, ale mimo to nie potrafię poczuć wewnętrznego spokoju… nie chcę go kontrolować, ale nie czuję się dobrze, kiedy on wychodzi z kumplami do klubu. jak radzić sobie z taką… w zasadzie nieuzasadnioną zazdrością? on się bardzo podoba dziewczynom, lubi zagadywać do ludzi, jest mega towarzyski. ja nigdy nie miałam kompleksów, a teraz sama zaczynam w nie popadać. rozmawialiśmy – mówił, żebym mu zaufała, bo bez zaufania żaden związek nie ma sensu.

Im bardziej jesteś zazdrosna, tym mniej lubisz siebie

Taka jest prawda. No, w 90%.

Gdy jest zazdrość w związku, jest też brak pewności siebie. Czy jeśli chodzi o nasz charakter, czy wygląd.

Ale jakoś zawsze zaczyna się od wyglądu. Bo jeśli Nasz Facet (umówmy się, na potrzeby tego posta, bohater niech będze jeden, nazwijmy go Naszym Facetem) poszedłby do klubu, gdzie byłyby same średnio i mało atrakcyjne dziewczyny, to nawet powieka by nam nie drgnęła. Zrobiłybyśmy mu kanapkę na drogę i zamówiły Ubera. Ale gdy dzień zaczynamy od mantry ,,dupo dupo zmniejszże się!” albo ,,lustereczko powiedz przecie, kto ma najładniejszą ex na świecie” myśląc o jego byłej, którą już zdążyłaś obcykać na instagramie i wiesz, że była ładna (co Cię boli bardziej niż noga, którą złamałaś w podstawówce) – to każda sytuacja, której nie jesteśmy uczestnikiem, jest sytuacją, w której potencjalnie tracimy Naszego Faceta. Nasza wyobraźnia nie zna granic! A wszystko dlatego, że mamy cellulit wodny i rano nieświeży oddech. To na pewno przez to.

„Zazdrość to najbardziej ekstremalny wyraz poczucia niepewności.”

-Nuria Martinez Garcia

Dlaczego jesteś zazdrosna o swojego faceta?

Wydaje Ci się, że jesteś niewystarczająca. Że to, jaka jesteś, nie wystarczy, by utrzymać Twojego Faceta.

Wydaje Ci się, że bez faceta jesteś niepełna. Że co to za życie bez faceta. Więc w sumie obojętnie, z kim jesteś, ważne że kogoś masz. I ten ewentualny brak Cię paraliżuje.

Co kto lubi, ale przyjęło się, że jak się jest w związku, to się nie uprawia seksu z innymi. Chcemy wyłączności w tym temacie i nie ma tu nic dziwnego. Tylko że niektórzy tej wyłączności chcą też w innych dziedzinach życia. Nasz Facet tylko ze mną może jeść pizzę z kiełbasą! Naszemu Facetowi tylko ja robię kawę rano. Nasz Facet je tylko moje kanapki. Nasz Facet tylko ze mną chodzi na męskie wyjścia. 🙂

Wydaje Ci się, że ,,chcesz bardziej”, że jesteś bardziej zaangażowana w związek. Bo gdyby on umierał z tęsknoty i czołgał sie po Twoich śladach, miałabyś pewność, że Cię nie zdradzi, prawda? A tak, myślisz sobie, że Ty starasz się bardziej, czyli że kochasz bardziej, czyli że on tak na 60%, czyli, mnożąc w pamięci, nie kocha Cię wcale.

Zazdrość w związku: Pańskie oko konia tuczy

I tu jest pies pogrzebany!

Pilnuj chłopa!, mama mówiła.

A prawda jest taka, że jak chce zdradzić to zdradzi. Jak nie szanuje wierności, to szanować nie zacznie. Jak jest burakiem, to pilnowaniem go nie zmienisz. Jak nie szanuje Twoich uczuć, to sam z siebie nagle nie zacznie.

Ja jestem za tym, by ,,tuczyć” uwagą samą siebie. O siebie dbać. Sobą się zajmować. Facet to super towarzysz życia, ale jak go brakuje, to nie może być to przecież koniec świata!

Poza tym… zajmując sie sobą, nie będziesz miała czasu na rozkminianie, z kim jest i co robi. Proste!

Twój facet to nie debil. Ma wolną wolę. I nie jest psem, który poleci na kawałek podwawelskiej, ktokolwiek mu ją da. Zazdrość w związku musi być uzasadniona!

Ja wcale nie jestem wolna o zazdro-żartów. Niedawno tak sobie ,,zażartowałam” i usłyszałam pytanie – czy Ty wątpisz w moją wolną wolę?

… to już pożartować sobie nie można? 😀

Czasem chyba zapominamy, w tym szale zazdrości, że gdyby Nasz Facet nie chciał z nami być, to by nie był.

Przecież nie jest z nami z litości.
Nie przegrał zakładu i dlatego z nami chodzi na randki.
Mama mu nie kazała.

Jeśli wraca do domu co wieczór, śmiejecie się głupkowato ze wspólnych żartów, przedstawia Cię rodzinie i znajomym, mówi Ci, gdzie jest – nie wariuj, idź na jogę! Szczęście w miłości budowane jest na takich codziennych podstawach.

Zazdrość w związku – jak sobie z nią poradzić?

Trudny to temat. Nikt nie wie, co zadziała na 100%. Najlepszy scenariusz to taki, gdy możesz szczerze i na spokojnie rozmawiać ze swoim facetem, a on Cię będzie słuchał i usłyszy o tym, co Cię boli. I będziesz dla niego na tyle ważna, że zrobi wszystko, byś czuła się komfortowo. Ewentualnie rozbierzecie na pierwiastki każdą sytuację, która Cię stresuje, tak, byś zrozumiała, że Twoja zazdrość jest bezpodstawna.

Rozmawiać. Trzeba rozmawiać. Zazdrość w związku wymaga przegadania.

I dbać o siebie. Zająć sobie czas, rozwijać się, jednocześnie budując pewność siebie. A im Twoja pewność siebie będzie większa, tym lepiej będziesz się czuła w związku. Będziesz czuła się bardziej interesująca, jako kobieta i jako człowiek, a to na pewno dobrze odbije się na związku.

Staniesz się spokojna, a zatem przebywanie z Tobą będzie przyjemnością. Szczęście w miłości zaczyna się od nas samych.

Gdy masz powody do zazdrości

Czasem jest tak, że wcale nie musisz się domyślać. Nie musisz nawet uruchamiać swojej wyobraźni…

Czasem Twój facet ma ,,przyjaciółkę”, która przekracza granicę. Choćby przyzwoitości. Czasem Twój facet jedzie przez pół miasta, by przesunąć szafę w mieszkaniu ,,przyjaciółki”, a ty sama wnosisz na 4 piętro siaty z zakupami. Czasem, choć w domu jesteście we dwójkę, to jesteście we trójkę, bo Twoj facet zamiast być zajęty Tobą, jest zajęty inną kobietą. Wysyłają sobie sms-y, umawiają na kolacje, chodzą do klubów. Ona szuka u niego pocieszenia po nieudanym związku, a on zwierza jej się z kłopotów z ojcem.

Wiesz. Relacja ,,siostra-brat”.

GÓWNO PRAWDA!

Ja wiem, jak wygląda relacja siostra-brat, choć brata nie mam. Mam przyjaciół, z którymi mogę konie kraść, ale spotykamy się naprawdę rzadko. A taka bliskość owszem isnieje, ale gdy w relacji jest jakiś podtekst i oczekiwanie.

Może któraś z Was napisze, że przesadzam. A ja na to – been there, done that.

Zresztą… Nawet jeśli między Twoim facetem, a jego kumpelą faktycznie nie ma podtekstu, ale Ty nie czujesz się z tym dobrze, uważam, że powinnaś być wysłuchana i zrozumiana. A na pewno nie powinnaś usłyszeć, że przesadzasz.

Myślę, że w takiej sytuacji masz prawo czuć zazdrość. Bo co masz czuć, gdy Twój facet po przyjściu z pracy, zamiast powiedzieć Ci, jak było w pracy, gada na fejsie z inną kobietą? Ja bym była rozżalona i wściekła. I postawiłabym ultimatum.

A na koniec…

To, że jesteś zazdrosna, a przy tym wredna, niemiła, odmawiająca seksu za karę, kontrolująca, namolna i złośliwa, nie sprawi, że zatrzymasz facet przy sobie. Ucieknie – czy chciał, czy wcale nie miał takiego zamiaru.

Najlepsze, co możesz teraz zrobić, to postawić się w jego sytuacji. Po ilu takich ,,atrakcjach” byś uciekła?

_________________________________________________________________

Hello!

Słuchaj! 🙂

Jedną z większych przyjemności blogera jest kontakt z Czytelnikami. Trochę tu nas jest, nie znam jednak wszystkich. Jeśli jesteś tutaj po raz kolejny, to znaczy, że trochę się już znamy i lubisz mnie czytać. Mam więc prośbę – poznajmy się, skomentuj wpis i pogadajmy. 😉

Jeśli ten wpis Ci się spodobał i czujesz, że spodoba się też Twoim znajomym – będę wdzięczna, jeśli udostępnisz go na Facebooku.

Bardzo rozmowna jestem też na Instagramie. Rozkręcam się na Instastories (powoli, ale jednak), bywam też namiętnie na moim fanpage’u, a także na grupie ,,Bój się i działaj’’.

<3

12 komentarzy

  1. Trochę się zgadzam, a trochę nie. Z doświadczenia wiem, że rozkladanie zazdrości na czynniki drobne i dowodzenie, że jest bezpodstawna, nie powoduje, że ona znika. I dodatkowo branie na siebie ciężaru w postaci ‘jak będę taka to nie wytrzyma i odejdzie’ jest tylko gorsze. Been there, done that. Czujesz to czujesz, no i co, masz prawo jako człowiek. Bylam też w odwrotnej sytuacji i stąd wiem, że kiedy jeden facet zwyczajnie komunikował mi swoje uczucie zazdrości to nie czułam sie z tym aż tak źle niż kiedy inny próbował wymusić na mnie obietnice poprawy czy zabraniał mi czegoś. Dajmy sobie trochę wolności, a jak trzeba będzie odejść to odejdźmy, bo nie można kogoś ani siebie zmienić, można tylko dojrzeć.

  2. Tak! Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Od kilku(nastu) lat powtarzam, że taka “przyjaźń” oznacza, że między dwojgiem ludzi była/jest/będzie chemia – coś więcej. To normalne, że przebywając z kimś bardzo blisko przywiązujemy się do tej osoby, czujemy się w jej towarzystwie dobrze, chcemy z nią być, dzielić się emocjami i przeżyciami – to są rzeczy, które powinny być adresowane do Naszego Faceta. Warto zrobić szybki test: wygrywasz nagrodę – zagraniczną wycieczkę. Do kogo pierwszego dzwonisz i z kim chcesz lecieć? Jeśli to nie Twój Facet siedzi obok Ciebie wtedy, w tej wizji, w samolocie, to sorry coś jest nie halo.
    Odnośnie wolnej woli i zazdrości – lecę z Przyjaciółką do Londynu, będziemy w wyśmienitych humorach, będziemy zwiedzać, śmiać się i włóczyć wieczorami. Mąż mnie wspiera, cieszy się, że jadę, zachęca do wyjazdu. Tymczasem reakcja otoczenia: ” jak to on nie jedzie?” ” jak możesz jechać bez niego? to dziwne” Ha! Na tym chyba właśnie polega zaufanie i brak zazdrości, c’nie? Ale my w ogóle jesteśmy ludźmi, którzy są pozbawieni zazdrości 🙂 śmiało można się do nas zgłosić, by poinformować o wygranej w totka, dziadku z hameryki z fortuną, znalezieniu nowej pracy, budowie domu na wypasie, podróży poślubnej do Zanzibaru, czy innych mega wydarzeniach 😉

    1. ja mam kilku bliskim kumpli, facetów, którzy na pewno ruszą z pomoca, gdyby coś się działo, ale nie mam potrzeby gadac z nimi non stop. Nasze rozmowy są krotkie i raz na jakiś czas i wszystkim to pasuje. 😀

      1. Ja też miałam takie przyjaźnie, a ponieważ jestem sama, przyjaźnie skończyły się, gdy w pewnym momencie odrzuciłam zaloty – męska duma. Albo związali się z inna kobietą, która im zabroniła kontaktu ze mną, lub sami dla świętego spokoju odsunęli się ode mnie. Myślę, że zawsze jest jakiś podtekst, przynajmniej ze strony faceta

  3. Dobry tekst! Dzięki Monika <3 Popieram postulat bycia dla samej siebie dobrą. Bo gdy jesteś dobra dla siebie, dbasz o siebie, fajnie wyglądasz- to dobrze jest. Bo i sama się dobrze czujesz, i dla partnera jesteś interesująca. Staranie się- co z perspektywy czasu widzę- jest niesamowicie ważne, staranie się przez obie strony. Staranie się oznacza także rzeczy, które robisz sama dla siebie. Bo masz czym zaimponować, zaciekawić partnera, pokazać mu fragment siebie. Nieważne, czy to joga, czy tango, czy szydełkowanie. Ty rządzisz, bo masz pasję, albo coś, co daje Ci komfort psychiczny i relaks. Inna sprawa, że "kto nie był nigdy zazdrosny, niech pierwszy postawi tu kropkę". Zazdrość o uwagę dla innej osoby, to że "nasz facet czyta książkę, którą poleciła mu przyjaciółka, a ty znasz ją od 2 tygodni ale nie było czasu pogadać", albo "on ma całą twoją uwagę-gdy ty pocieszasz kumpla ze złamanym sercem- a nasz facet się wkurza z tego powodu i okazuje to w dziwny sposób, np. robiąc aferę z pierdoły-oni też to umieją" OZNACZA, że trzeba się przyjrzeć sobie. Sobie osobno i sobie razem. Inną rzeczą jest zazdrość chorobliwa- ale to temat na inną dyskusję. W takiej sytuacji zazwyczaj trzeba zwiewać, gdzie pieprz rośnie. Been there, done that 🙂

  4. Bardzo sie zgadzam. Pomiedzy moimi dwoma zwiazkami z uczciwymi facetami minelo 4 lata. Przez ten czas bardzo dużo “pracowałam” nad sobą, nad swoim poczuciem wartości i pewnością siebie i teraz potrafię nie niszczyć obecnego związku nieuzasadnioną zazdrością. Wczesniej nie potrafiłam i między innymi dlatego tamten związek się zakończył

  5. Zazdrość nie służy nikomu. Mówię to z perspektywy osoby po 15 latach w toksycznej relacji z człowiekiem chorobliwie zazdrosnym, który zostawił mnie dla kochanki. W partnerskiej relacji jest zaufanie i bliskość, a na zazdrość nie ma miejsca. W ten sposób rekompensujemy swoje kompleksy. A poza tym, drugi człowiek to nie nasza własność. Jeśli w relacji wszystko jest ok, nie ma pola do zazdrości.

  6. Wszystko przychodzi z czasem. Często na początku związku para bywa o siebie zazdrosna, jest to raczej normalna kolej rzeczy, początki, fascynacja, zauroczenie i chęć posiadania osoby tylko dla siebie. Z czasem natomiast się przyzwyczajamy do drugiej osoby, dochodzi do miłości i tutaj ,,zdrowa osoba”, która będzie posiadała odrobinę zazdrości, będzie wszystko ok, bo tak skonstruowany jest człowiek, że ,,co moje – ty nie tykaj” chcemy czuć się bezpiecznie, być pewni drugiej osoby, dlatego mamy w swoje trochę zazdrości. Natomiast jeżeli pojawia się uporczywe dopytywanie – kto dzwonił, z kim piszesz, gdzie idziesz, co robisz…, przeszukiwanie kieszeni, samochodu, dosłownie kontrolowanie każdego kroku drugiej osoby to jest to po prostu zaburzenie psychicznie. Nikt o zdrowych zmysłach się tak nie zachowuje. W partnerstwie potrzeba zaufania i zdrowej wolności. Jeżeli kocha nie pójdzie do innej osoby. Więc zazdrość w związku jest potrzebna – ale taka zdrowa 🙂
    Pozdrawiam ciepło.

  7. Ja tak popsułam wiele relacji. Właśnie przez zazdrość ,która bierze się z braku pewności siebie i zamiast skupiać się na sobie, swoich pasjach to poświęcałam czas na myślenie co on tam robi z kumplami na piwo. Oczywiście nie był to główny powód rozstań, ale na pewno miał duży wpływ na związek. Obecnie jestem sama i staram się wszystko sobie poukładać, skupić się na sobie, realizować się, co wbrew pozorom, proste nie jest. Zbliżam się powoli do trzydziestki i z jednej strony myślę, że dużo już nauczyłam się o relacjach damsko-męskich, a z drugiej wygląda na to, że niewiele wiem i jeszcze długa droga przede mną, żeby zbudować zdrowy związek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *