Jak napisać list miłosny, od którego opadnie szczęka, a może nawet i bielizna?

Jest taka scena w filmie „Seks w wielkim mieście”, w której Carrie gramoli się na łóżko, by położyć się obok Biga i zaczyna czytać książkę „Miłosne listy wielkich ludzi”. Czyta list miłosny (a raczej wiersz) Napoleona i Beethovena, a potem nagle sobie coś przypomina, patrzy na Biga i pyta, czy on kiedyś wysłał jej taki list. Big patrzy na nią ni to zaskoczony, ni to rozumiejący, o co tak naprawdę jej chodzi, i pyta, czy fax miłosny się liczy. I że jest pewien, że sekretarka coś jej kiedyś wysłała. A na koniec dodaje, że pisanie listów miłosnych nie jest w jego stylu. 

Wiecie co? Listy miłosny są w stylu każdego, co więcej, nigdy nie wychodzą z mody. Mam też wrażenie, że dziś, gdy listem miłosnym może być SMS o treści ,,KC’’ (czyt: skrót od kocham Cię), prawdziwy list, napisany ręcznie nawet na zwykłej kartce, to deklaracja, to czysty romantyzm. 

A tak jeszcze nawiązując do tej sceny z filmu ,,Seks w wielkim mieście’’, książka „Miłosne listy wielkich ludzi”, którą z biblioteki wypożyczyła Carrie, nie istniała, to był tylko rekwizyt przygotowany na potrzeby tej konkretnej sceny. Ale tak wiele osób po premierze filmu jej szukało i pytało o nią, że ją w końcu wydano.:)

 

Dostałaś kiedyś prawdziwy list miłosny?

Ostatni list miłosny, o którym pamiętam, dostałam w liceum, od młodszego o 2 czy 3 lata brata koleżanki. To były czasy Bravo Girl, lecącej 24h Vivy i braku smyczy w postaci telefonu komórkowego. Na studiach, po studiach, przed małżeństwem, po rozwodzie nie dostałam już żadnego. Bo przecież nie będę liczyła wiadomości na Facebooku czy szybkich SMS-ów pełnych skrótów. Nie, to zdecydowanie się nie liczy, tych słów nie można dotknąć, złożyć, włożyć do portfela, by znowu je wyjąć, przeczytać i znowu schować.   

Ale też przypomniałam sobie, że kiedyś miałam zeszyt, w którym spisywałam SMS-y, które dostałam od chłopaka, z którym spotykałam się w liceum. Niestety Nokia 3210 miała ograniczoną pamięć i żeby nie stracić z oczu tych licznych wiadomości, ale też, by zrobić miejsce na jakże oczekiwane nowe, przepisywałam je w zeszycie. Czy mogę to nazwać jednym długim listem miłosnym w odcinkach? A kto mi zabroni? 🙂 

Natomiast pamiętam (pamiętam, a nie że przeczytałam) listy, które mój Tata pisał do mojej Mamy, gdy był w wojsku, a także ich listy, które wysyłali sobie, gdy w szalonych wczesnych latach 90. osobno wyjeżdżali za zachodnią granicę do pracy. To pozwala mi myśleć, że kiedyś ludzie byli bardziej romantyczni, bo chyba nie mieli innego wyjścia. Kiedyś wszyscy wysyłali sobie listy, bo też nie było innego sposobu, by być w kontakcie, by pokazać, że się pamięta, myśli i tęskni. Na te listy po prostu się czekało i wtedy, w tej tęsknocie i oczekiwaniu, każde słowo było odbierane jak zapewnienie o miłości. Każde słowo było ważne, czytane kilka lub nawet kilkadziesiąt razy. 

To jest też dobry przykład w kontekście hasła „mniej znaczy więcej”. Bo czy dziś doceniamy te wszystkie słowa o miłości, które latają w naszych telefonach? Czy te serduszka wysłane nam na czacie mają dla nas jakieś znaczenie? Bo gdyby to było serduszko narysowane w liście, w dodatku jedno jedyne, byłoby pewnie obrysowywane palcem i podziwiane w chwilach największej tęsknoty. 

 

Co dziś ma dla nas znaczenie?

Wyobraź sobie, że żyjesz w erze przedkomórkowej, że „złe kilometry dzielą nas”, że randki to i owszem, ale raz na kilka tygodni i to w towarzystwie osób trzecich. Wyobraź sobie, że masz tak dużo do powiedzenia, ale nie masz możliwości powiedzenia ani słowa. Wyobraź sobie, że tęsknisz, a jedyne, co możesz zatrzymać przy sobie, to zdjęcie. 

Oj, wtedy list miłosny byłby spełnieniem marzeń, byłby tajemnicą, pamiątką, nadzieją, obietnicą. Słowa w nim napisane miałyby znaczenie, byłyby tego znaczenia pełne. 

O to właśnie znaczenie mi chodzi. Tego znaczenia właśnie mi brakuje w dzisiejszym świecie pełnym skrótów i emotek. Nie wkładamy wysiłku w wyrażanie emocji, przez co nie umiemy już tego robić. Nie umiemy mówić o miłości, nie umiemy przyjmować wyrazów uczuć bliskich nam osób. Nie umiemy sami nazwać tego, co czujemy. 

Te wszystkie serduszka, które dostajemy w wiadomościach prywatnych od naszych facetów, te wszystkie SMS-y podobne jeden do drugiego, nie mówią wcale: jesteś miłością mojego życia, jesteś jedyna, prócz Ciebie nic. Tak naprawdę termin przydatności do spożycia tych znaczków i hasełek mija po godzinie, a my nadal jesteśmy głodne wyrazów miłości. 

 

List miłosny tylko dla odważnych? 

Potrzeba odwagi, by napisać list miłosny. Uważam tak właśnie dlatego, że ujawnienie swoich uczuć nigdy nie jest proste, przy każdym słowie czai się obawa, że zostanie ono źle odebrane, interpretowane inaczej, niż powinno. Sądzę też, że gra jest warta świeczki i że taki akt odwagi może wyjść nam na dobre. 

No właśnie, nam, nadawcom, a nie tylko adresatom. 

Umiejętność nazwania swoich uczuć jest bardzo, bardzo ważna i nie chodzi tylko o sytuacje romantyczne. Dla mnie ma to związek z umiejętnością stawiania granic, z umiejętnością wyrażenia swoich potrzeb, z odnalezieniem swojego głosu. Oczywiście sam list miłosny ma swoją wielką wartość i prawda w nim zawarta może wzmocnić związek, natomiast pamiętaj, że jego treść, to Twoja… spowiedź, wyrażenie emocji, uwolnienie ich, docenienie swojego związku, przypomnienie sobie o swoim własnym szczęściu. To miłosne tu i teraz, lekcja uważności, akceptacji i wdzięczności.   

Tak, zdecydowanie uważam, że pisanie listów miłosnych ma działanie terapeutyczne, szczególnie dla par. Można sobie przypomnieć, jakie ma się szczęście, co się kocha w drugiej osobie, a na koniec zorientować się, że ma się wszystko, czego się potrzebuje. 

 

Jak napisać list miłosny?

Trudno jest pielęgnować i celebrować swoją miłość między pracą, dziećmi, kredytem i wizytą teściowej. Przez brak czasu nie zastanawiamy się nad naszymi uczuciami względem innych osób, a to wymaga czasu, spokojnej chwili, wsłuchania się w siebie. 

Plan, by napisać list miłosny, na przykład z okazji walentynek, to może być szansa, by spojrzeć z perspektywy czasu na swój związek i uczucia z nim związane, by zebrać wszystkie swoje emocje, nazwać je, poukładać i podarować swojemu parterowi czy partnerce. To jest prawdziwy prezent od serca, w dodatku coś bardzo, ale to bardzo niecodziennego, coś, czego nie daje się każdemu i to przy każdej możliwej okazji. Natomiast wymaga to otwartości i szczerości. 

Jeśli chodzi o formę listu miłosnego, nie uważam, że musi mieć z góry przyjętą. Według mnie to sprawa indywidualna, nikt Cię nie będzie rozliczał z tego, czy w prawym górnym rogu napisałaś datę, miejscowość i „szanowny panie”. List miłosny to zapis emocji, a nie formularz do wypełnienia. I ta myśl na pewno uspokoi te osoby, które mają zadatki na perfekcjonistę roku. 

To, jak napiszesz swoje uczucia, to jest Twoja decyzja. Zawsze możesz otworzyć nowy plik tekstowy i pisać wszystko, co tylko przyjdzie Ci do głowy, a później, czytając swoje zapiski, możesz wybrać te zdania, które czujesz, że wyszły Ci wyjątkowo. I z tych zdań skleić cały list. 

Bo nieważne jak, ważne, co napiszesz.

Ale też możesz skorzystać z poniższych podpowiedzi:

 

[1] Co lubisz?

Ostatnio w chwilach tęsknoty, ale głównie prokrastynacji :), wróciłam do pierwszych rozmów na Facebooku z moim Ukochanym. No, przyznam, że lukier lał się cysternami. Ale wśród tych wszystkich pięknych zdań, zauważyłam jeden fragment napisany przeze mnie i on polegał na tym, że pisałam, co lubię w P. 

I pomyślałam, że to jest bardzo, bardzo dobry sposób, by napisać list miłosny bez stresu. Wypisujesz te rzeczy, gmerając w pamięci w poszukiwaniu tych cech i tych sytuacji, które warto wymienić, robimy bardzo potrzebny rachunek naszego związku, koncentrując się na pozytywach, na zaletach i talentach. 

W tym punkcie też nie narzucę Ci żadnych ram, bo to Ty najlepiej wiesz, co lubisz  w ukochanej osobie, co lubisz  w jej wyglądzie, co lubisz w jej zachowaniu, w jej nastawieniu, w jej stylu życia, w jej poczuciu humoru, w jej charakterze. 

Możesz wypisać te cechy jedna za drugą. Możesz każde zdanie zacząć od: „lubię, gdy”, albo „lubię w Tobie”.  A na końcu możesz dodać takie zdanie: „A najbardziej lubię to, jaka przy Tobie jestem, a jestem szczęśliwa”. 

 

[2] Za czym tęsknisz? 

No dobra, trudno o tęsknotę, gdy się ze sobą mieszka i bycie razem jest częścią codzienności. Natomiast tęsknota jest doświadczeniem dla związku dość odświeżającym i fajnie jest czasem potęsknić, a skoro dobrze jest czasem potęsknić, może dobrze jest też czasem o tej tęsknocie napisać? 

To, za czym tęsknimy, jest dla nas bardzo ważne. Tęsknimy tylko za tym, co ma dla nas znaczenie, co zachowujemy w pamięci jako ważne, czego chcemy więcej, co chcielibyśmy powtórzyć. 

I tu zasada pisania listu miłosnego może być podobna. Po prostu wymień, za czym tęsknisz, co pokaże Twojej ukochanej osobie, co jest dla Ciebie ważne i, a może przede wszystkim, pokaże, co doceniasz, za co jesteś wdzięczna. 

Wszyscy chcemy być docenieni. To nas motywuje, to nas cieszy, dowartościowuje, poprawia nastrój. To głaszcze nasze ego, nie oszukujmy się. 🙂  Dlatego możesz również napisać list oparty na tym, za co dziękujesz drugiej osobie. 

Nie myśl tylko, że przez tę formę list miłosny stanie się grzecznym zapisem Waszej historii. To, jaki charakter będzie miał Twój list, zależy od tego, które wspomnienia wybierzesz. 

Możesz napisać tak: „Za każdym razem, gdy wyjeżdżam, tęsknie za Twoim zapachem i przypominam sobie nasze pierwsze spotkanie”.  Albo: „Codziennie tęsknię za Twoim poczuciem humoru”. Możesz też zacząć tak: „Odkąd zobaczyłam Cię po raz pierwszy i uścisnęłam Twoją dłoń, tęsknie za trzymaniem Cię za rękę, gdy nie ma Cię obok”. 

 

[3] Dlaczego piszesz ten list?

Nie musisz wcale czekać do Walentynek, żeby napisać ukochanej osobie list miłosny, ale, chyba się zgodzimy ze sobą, Walentynki to niezła okazja, czasem też jedyny pretekst, by, zamiast pudełka czekoladek, dać coś bardziej osobistego. 

Dlaczego chcesz napisać list miłosny? W jakim celu? To też jest ważne, dlaczego więc pominąć tę wiadomość? Możesz napisać tak: „Ten list to podziękowanie za 5 lat miłości” albo „Jesteś wart wszystkiego, co najlepsze, dlatego dziś przeczytasz to, co czuję do Ciebie”. 

To może być dobry wstęp. To może być baza, która możesz rozwijać, szkielet całego listu. 

 

[4] Jaką historię pamiętasz?

Każdy związek ma na swoim koncie romantyczną historię, sytuację, która ten związek wzmocniła. Każdy związek przeżył coś, o czym nikt nie wie, co jest zbyt intymne, by opowiadać o tym przy winie  z koleżankami. 

Wspólna historia to coś, co Was łączy. To jest tylko między Wami, wiąże się z porozumiewawczymi spojrzeniami i skrótami myślowymi znanymi tylko Wam. Wykorzystaj to, podkreśl wieź, która Was łączy, opisując wspólne doświadczenie, to romantyczne oczywiście. 

Gdybym ja teraz pisała list do mojego ukochanego, napisałabym historię tego, jak się zobaczyliśmy po raz pierwszy. To spotkanie wiązało się z naszymi wielkimi oczekiwaniami, choć żadne z nas by się do tego nigdy nie przyznało. To było i głupie, i zabawne, i super, ale na pewno nikt prócz nas by nie zrozumiał tej sytuacji i dlatego właśnie ten moment jest tak wyjątkowy, bo jest nasz, tylko nasz. I tę chwilę bym opisała, odnosząc się do tego, co było wtedy, i tego, co czuję dziś. Opisałabym zmianę, którą się we mnie zadziała, napisałabym o tym, jak bardzo zmieniło się wszystko, ale tak naprawdę nic, bo chcemy być razem, tak samo jak tego dnia, prawie 4 lata temu. 

 

Bez Ciebie nic 

Jesteśmy tylko ludźmi, często skrycie próżnymi, łaknącymi pochwał i głasków, szukający potwierdzenia miłości w oczach drugiej osoby. Lubimy czytać, jakie wrażenie robimy na innych i jak bardzo druga osoba nie wyobraża sobie bez nas życia.

Ostatnio YouTube przypomniał mi piosenkę, którą kiedyś często słuchałam, bo bardzo lubię takie spokojne R’n’B. Oto fragment piosenki Robina Thicke  ,,Lost Without U’’.  

Tell me how you love me more

And how you think I’m sexy, babe

That you don’t want nobody else

You don’t want this guy, you don’t want that guy

You wanna touch yourself when you see me

Tell me how you love my body

And how I make you feel, babe

You wanna roll with me, you want a home with me

You wanna stay warm and get out of the cold with me

I just love to hear you say it

It makes a man feel good, baby

Tell me you depend on me

I need to hear it

 

I wiesz co? Niech tekst tej piosenki będzie dla Ciebie inspiracją.  Bo właśnie to chcemy usłyszeć, że bez nas nic, że bez nas koniec, że bez nas się nie liczy. 

 

_______________________________________

Przeczytaj, jak napisać fajne życzenia urodzinowe.

 

 

_______________________________________

Zdjęcie: Ron Lach / pexels.com

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *