
Wiesz, kiedy zaczynasz rozpoznawać zapachy? Gdy tęsknisz.
Wchodzisz do kawiarni i myślisz o tej randce, z tym facetem, którego już nie ma, a gdy był, to były czasy dopiero. Działo się!
Tym słodkim, lepkim zapachem, ze słońcem na flakonik, pachniała najlepsza przyjaciółka.
Łzy w oczach, gdy mijasz kogoś, kto pachnie, jak jego ubrania.
Wygrzana na słońcu skóra własnego dziecka, na wakacjach, dwa lata temu.
Ciasto czekoladowe, pieczone w starym prodiżu, 20 lat temu. Pachniało i smakowało jak sobota.
Zapach pustego centrum handlowego zawsze przypomina mi poranki w Newcastle. Ten moment, gdy wiem, że za 10 minut zaczynam pracę, ale idę bardzo wolno ciesząc się ciszą, którą zaraz zastąpi totalny chaos.
Różane perfumy, mój nieudany zakup w liceum. Ale ten zapach zawsze będzie kojarzył mi się z drugą klasą liceum i z prawie niezauważalnym przekraczaniem granic.
Niemowlęce ubranka, czekające na moją Córkę. Wąchane niby przypadkiem sto razy w ciągu dnia.
Herbata waniliowa która od roku kojarzy mi się z deszczowym piątkiem w Amsterdamie.
Zapach chleba zawsze będzie kojarzył mi się z popołudniami, gdy Tata zabierał nas żukiem z przedszkola i pozwalam obgryzać skórkę bochenka, który przed chwilą kupił.
Poczekalnia na lotnisku, gdzie jest cicho, mimo tłumu ludzi. Nie wiem, jak to się dzieje. Tak pachnie cisza przed burzą.
I ten jeden zapach, najważniejszy. Noc, gdy Ina wróciła w końcu do domu po 10 dniach nieobecności, a ja przytulam twarz do tego miejsca między jej uchem a szyją, gdy śpi.
Tych zapachów nie można pomylić.
Każdy dom czymś pachnie. Nie wiedziałam, czym pachnie mój rodzinny, dopóki nie wyjechałam do innego kraju. Po pół roku nieobecności w końcu go odkryłam. Od tego czasu jestem na niego bardzo uważna. Za każdym razem, gdy wieszam płaszcz na bambusowym wieszaku, tuż przy drzwiach, przypominam sobie, jak zmęczona i stęskniona weszłam do domu, w styczniu, chyba 10 lat temu.
To moje wspomnienia. 30 lat zapisane zapachami.
Pytam moją Córkę, jaki zapach lubi najbardziej. Zawsze odpowiada – mama. Za 30 lat nie będzie tego pamiętać. Mama nie będzie odpowiedzią na każde pytanie. Jestem tego bardzo, bardzo ciekawa – co powie, gdy ktoś zapyta, czym pachnie jej dom?
Nasz dom w Gdańsku długo nie pachniał niczym. Zaczął, gdy poczułyśmy się w nim jak u siebie. Nie lubię intensywnych zapachów. Głowa mnie boli od kadzidełek i mocnych perfum, ale…
Lubię waniliowe świeczki, które przypominają mi o tym, że ja też potrzebuję chwili dla siebie.
Lubię zapach rosołu i kawy, które znaczą tylko i aż tyle, że jest weekend i jesteśmy obie razem z domu.
Lubię zapach będący mieszanką wszystkich perfum Dziewczyn, które przyjeżdżają do mnie na raz, na weekend i na wino.
Lubię zapach świeżo wywietrzonego pokoju i powietrza po burzy.
Lubię świeżą pościel.
Wiecie, co jeszcze lubię? Ten moment, gdy otwieram drzwi do domu i jeszcze w płaszczu, z siatami, torbą i komputerem, czuję zapach suszącego się prania, które rozwiesiłam rano. To jest taki tajemniczy sygnał dla mojej głowy. Jesteś w domu. Wyhamuj. Przełączam się na tryb domowy, jeszcze zanim wstawię wodę na makaron.
Ten zapach towarzyszy mi, gdy rano ubieram Córkę i ukradkiem ją przytulam, póki nie ucieknie mi mówiąc, że już dość, nie ma czasu. 🙂 Ten zapach, już teraz zapach domu, jest w mojej walizce, gdy jadę do Basi na weekend albo do Olsztyna. Czuję go, gdy otulam twarz grubym szalem, bo w Gdańsku zawsze wieje.
A moja Córka? Ten zapach będzie jej przypominał o chwilach, gdy kładła się spać w chłodnej pościeli, gdy przymierzała moje ubrania i gdy razem oglądałyśmy filmy zakopane po uszy w kocu. Jestem pewna, że właśnie ten zapach będzie jednym z elementów, który w głowie mojej Córki ułoży obraz pod tytułem: dom.
Do odkrywania mocy zapachu w życiu zainspirowała mnie marka Coccolino wprowadzająca na rynek nową linię płynów do płukania tkanin Coccolino Intense.









