
Byłam w tym roku wyjątkowo grzeczna. Tak grzeczna, że hoho. Świąteczne prezenty zatem mi sie należą,a co!
Ja dziś trochę egoistyczne. To nie żadna lista ,,najlepszych prezentów dla własnego dziecka” czy świąteczny must have dla przyjaciółki. To rzeczy, które mi się podobają.
Ale nie czujcie się zobowiązani, to, że mam urodziny zaraz przed świętami to nic nie znaczy. Serio. Nie musicie nic z tej listy kupować. Serio. Także w ogóle nie czujcie presji. Żadych oczekiwań z mojej strony. Serio. 🙂
Szczęśliwa 13. przed Wami. Oto świąteczne prezenty, które ucieszą każdą kobietę.
- Ja to jestem dziewczyna w szlafroku urodzona. Mam trzy. Oczywiście, chodzę w nich bardzo rzadko, ale to dlatego, że nie nadają się na zimę, chyba, że byłyby zrobione z koca, a nie z jedwabiu czy cienkiej bawełny. Ale kiedy nastanie pora sucha – co sobie obiecuję – będę człowiekiem-peniuarem. Te są super!
- Jestem fanką białych koszulek, ttóra w białych koszulkach nie chodzi. Może ta by to zmieniła?
- Mama zawsze pyta, czy mam kapcie, ja na to, że chyba raczej nie-e. Ale z zdrugiej strony, może byłoby mi w nich… do twarzy? Na przykład takie ,,laczki” z futerkiem i ja.
- Fajne w tych liściach z drewna jest to, że… są w fajnym szarym woreczku. Wiecie, taki bonus, ale na mnie działa. Mój emocjonalny związek z Ahojem może spowodować, że pod choinką znajdę kilka takich monster. 🙂
- Czy ja jestem hipsterką? Oficjalnie nie. Ale nieoficjalnie bym pośmigała z takim plecakiem.
- Albo gigantyczna, albo minimalistyczna, taką biżuterię lubię. Ale coraz bardziej skłaniam się ku ,,mini”. Od Filimoniuk mam już dwa, może teraz czas na coś subtelniejszego.
- Śliwka i Tosia wydały książkę – na śniadanie dobrą haha! Burczy mi w brzuchu na samą myśl…
- Dostałam kiedyś taką. Tak subtelnego zapachu nie znalazłam nigdzie indziej. Cudna!
- Skończyły mi się i nie umiem się od tej pory odnaleźć. Czuję się niewyraźna.
- To co, grzańca? Od Marty dostałam zapas weekendowy, żeby mi zatoki wyleczyło. Także może niedługo Wam opowiem, jak mi poszło z tą kuracją. Nie znam się to się wypowiem – będzie chleb z tej mąki haha!
- Plakaty aktualnie mam z Ahoja, ale w głowie już obklejam i obwieszam kilka dodatkowych ścian, które mam nadzieję pojawią się w przyszłym roku. Ten plakat wpadł mi w oko po pierwszej nutce.
- SKARPETKI, drodzy Państwo. Okazało się, że to nie jest prezentowy nie-wiem-co-kupic-wiec-kupie-skarpetki-w-kiosku typ. To jest pierwszorzędny prezent, szczególnie dla kogoś, kto lubi adidasy w zimie, a gołym kostom jednak mówi NIE. Stanowcze. Najbardziej podobają mi się TE i TE, i TE. I TE też.
- Dobra, przyznaję się, ja po prostu lubię takie rzeczy, niekoniecznie umiem z nich korzystać. Umiem przez kilka tygodni, a potem leży to w szufladach. A ja czekam na nowy rok, by kupić sobie nowy. Serce mi zabiło, gdy zobaczyłam ten o.







