Tylko spokój może Cię uratować.

Spokojnie, nawet, gdy w środku drży. Udawaj. Nic nie mów, przeczekaj. Wdech, wydech, trzy dwa jeden dziesięć.

Keep calm and… Spokój bierze się ze środka. Z odwagi i z pewności siebie. Czasem sobie wyobrażam latarnię morską, gdy jest sztorm. Bywam taką latarnią. Bywa, że nic mnie nie rusza, a ja tylko czekam, cierpliwie, spokojnie, z zamkniętymi oczami. Lubię to, że już umiem tak, właśnie tak.

Nie bój się powiedzieć cicho. Zadziała lepiej niż krzyk. Spokój ma moc. Wszystko da się zrobić spokojnie. Spokój to taki płaszcz ochronny, który zakrywa ciało warstwą jak waniliowy balsam. Prawo powinno zabraniać zabierania komuś spokoju. Wolność i spokój, dwa podstawowe prawa. O pierwsze walczymy, a drugie życzymy sobie przy dzieleniu się opłatkiem, głośno. I cicho, gdy zdmuchujemy urodzinowe świeczki.

Chciałabym, byś miała na tyle pewności siebie, by powstrzymać falę słów.

To uczucie… spokojny dom i spokojne morze, gdy siedzisz na kurtce na piasku, na plaży. Czytanie książek, smarowanie chleba masłem, zalewanie kawy wrzątkiem, zakładanie miękkiej, za dużej bluzy. Spokój to pisanie ołówkiem i wracanie do domu na piechotę. Spokój to zapach kawy i milczenie, gdy brak słów. Lub gdy słowa są zbędne. Każdy potrzebuje spokoju, ale nie każdy umie go sobie dać. Albo wywalczyć, wyszarpać. Czasem trzeba, by później móc nie musieć.

Spokój w tych czasach to przywilej. Luksus. Ci, którzy czują, że nie zasługują na żaden luksus w życiu, pozwalają na chaos, krzyk, nerwy. Pozwalają na trzaskanie drzwiami, talerze na podłodze, ciche dni i głośne wymiany zdań. Pozwalają na podkrążone oczy, spanie na podłodze i jeden kubek na stole podczas śniadania. I brak szacunku. Nie tylko do człowieka, ale do jego emocji, chciejstw, marzeń, wyobrażeń i planów. I to w swoim własnym domu! A dom to powinna być oaza, przystań, schronienie. Nie jest tak?

Każdy człowiek zasługuje na spokój. Nawet, gdy nie stać go na kupno domu, kawy na mieście i markowe jeansy. Nawet, gdy nie spłaca regularnie kredytu, nie lubi swojej pracy i kłóci się z rodziną. Nawet, gdy ma fatalny gust, nie lubi krewetek i pije mleko prosto z kartonu. Nawet, gdy popełnił milion błędów i zranił kilka osób. Każdy potrzebuje spokoju. I każdy może go mieć.

Spokój to coś, co można mieć totalnie za darmo i od ręki, bez rat, bez wizy, bez dokumentów. Nie trzeba nikogo prosić, pożyczać. Potrzebujesz spokoju. To chodź na spacer. Nie odpisuj mu. Mistrzem ciętej riposty możesz zostać innym razem. Odłóż słuchawkę, skasuj numer, wymień zamki, powiedź dość, podziękuj, zmień. Ewentualnie zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś milion kilometrów stąd.

Ja też potrzebuję spokoju. Zamykam okno, w Gdańsku strasznie wieje dzisiaj.

Cicho…

Zdjęcia zrobiła mi Basia Szmydt.

22 komentarze

  1. Wrocilam ostatnio do pisania ołówkiem, aż chce mi się uczyć 🙂 dodałabym jeszcze: obudzić sie rano bez kaca i wyrzutów sumienia ( a propos ostatniego postu)) 🙂 buziaki!

  2. Niestety jestem choleryczką. Ale taką choleryczką, TAKĄ CHOLERYCZKĄ, że jak się wkurzę, to wióry lecą. Brakuje mi spokoju. Dopiero uczę się jak osiągnąć ten stan. Paradoksalnie im większy huragan wokół mnie, tym łatwiej jest mi zachować spokój. Może te sztormy w życiu są do czegoś potrzebne, może do nauki właśnie… Pozdrawiam.

  3. Przypadkiem przeczytałam. Wiem już, że zostaniesz ze mną na dłużej. Potrzebuję Twoich słów. Pisz często, codziennie, a ja codziennie rano będę czytać za nim powalczę z nowym dniem. Dziękuję…

  4. Lubię Twoje niektóre powiedzonka, można je cytować łyżkami 🙂
    “Prawo powinno zabraniać zabierania komuś spokoju.”

    Czasami gdy Cię czytam, to przywracasz mi wiarę w życie. Ostatnio czeskie piwo namówiło mnie do napisania wiadomości do przyjaciółki, z którą serią niefortunnych zdarzeń rozstałam się trzy lata temu i zawsze tego strasznie żałowałam oraz za nią tęskniłam. No więc to czeskie piwo podpowiedziało mi, żebym napisała, że o niej czasem myślę, że zebrałam się na odwagę i pytam co u niej słychać. Rano piwo wyparowało, nawet kac po nim nie został, a ja otrzymałam odpowiedz, której się nie spodziewałam, bo moja wyobraźnia w naiwności swojej w takie obszary nie sięgała. Odpowiedz pluła jadem, krzyczała pretensjami i żądała przeprosin, za dokonania, których nie dokonałam. Trzy godziny dudlałam w pracy przed kompem udając, że to pierwsze jesienne przeziębienie i katar. Czułam się jak trzy lata wcześniej, kiedy seria niefortunnych zdarzeń trwała w najlepsze, a ona na każdy mój miły gest pluła, a na każde dobre słowo syczała.

    “Spokój w tych czasach to przywilej. Luksus. Ci, którzy czują, że nie zasługują na żaden luksus w życiu, pozwalają na chaos, krzyk, nerwy. Pozwalają na trzaskanie drzwiami, talerze na podłodze, ciche dni i głośne wymiany zdań. Pozwalają na podkrążone oczy, spanie na podłodze i jeden kubek na stole podczas śniadania. I brak szacunku. Nie tylko do człowieka, ale do jego emocji, chciejstw, marzeń, wyobrażeń i planów.”

    Nie spałam kilka nocy. To znowu się działo. Nie spałam, aż się uspokoiłam. Aż przestałam myśleć o przyjaciółce i zaczęłam myśleć o sobie. JA. Przecież moje JA też zasługuje na szacunek! Marzyłam o tym, by pogodzić się z przyjaciółką i odważyłam się postąpić krok do przód. Tyle wysiłku, samopokory. Tyle zmarnowanego dobrego humoru z czeskiego piwa.

    “Chciałabym, byś miała na tyle pewności siebie, by powstrzymać falę słów.”

    Ostatkiem, resztką sił, powstrzymałam falę słów, których i tak nikt by oprócz mnie nie chciał zrozumieć. Nie odpiszę, choć nadal tęsknię za nią, taką sprzed serii niefortunnych zdarzeń. Ostatecznie wybrałam spokój. Być może samotność, ale samotność w spokoju. Nie wiem, co jest lepsze. Czasem oprócz spokoju słyszę ciszę i czuję się niemową. Ale czy warto poświęcić SIEBIE dla życia w emocjonalnej huśtawce kogoś innego? Chcę wierzyć, że być może kiedyś spotkam jeszcze kogoś, z kim będę mogła mój luksusowy spokój dzielić…

    “Mistrzem ciętej riposty możesz zostać innym razem. Odłóż słuchawkę, skasuj numer, wymień zamki, powiedź dość, podziękuj, zmień. Ewentualnie zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś milion kilometrów stąd.”

    Gdyby to ona do mnie napisała, ja bym po prostu odpisała, co u mnie słychać. Ale żeby to zrobić, trzeba dokonać rachunku sumienia. I może tęsknić. Bo wina leżała po obu stronach oczywiście, ale to już sobie mogłybyśmy wyjaśnić przy kieliszku prawdziwego wina.

    “Prawo powinno zabraniać zabierania komuś spokoju. Wolność i spokój, dwa podstawowe prawa. O pierwsze walczymy, a drugie życzymy sobie przy dzieleniu się opłatkiem, głośno. I cicho, gdy zdmuchujemy urodzinowe świeczki.”

    ———————
    Tak to sobie biorę Twoje teksty, mędrkuje nad nimi i wkomponowuję w swoje małe życie 😉 Napisałam więcej niż chciałam czy zamierzałam, ale pozwolę sobie tą prywatna dygresje opublikować. Czas przestać tęsknić za przeszłością, oglądać się za siebie i wyciągnąć rękę do przodu, prawda? 🙂

    ———————
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich to czytających, życząc wam dużo spokoju 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *