Role się odwróciły. Jem tylko to, co każe mi jeść moje dziecko!

W Gdańsku jest przedszkole i szkoła inna niż wszystkie, ich program oparty jest na idei Porozumienia bez Przemocy. Pracuje tam moja kuzynka Agata.

Dlaczego do tego nawiązuję?

Przeczytałam gdzieś, (a może to była jedna z rozmów z Agatą?) że dzieci chętniej uczą się rzeczy, które same sobie wybrały. Jeśli same dokonują wyboru, później łatwiej im wykazać się konsekwencją i uwagą.

Swobodny wybór jest jedną z zasad pedagogicznych Marii Montessori. Według niej, dziecko samo wybiera to, czym się będzie zajmowało, ustala tempo pracy oraz zakres. To dziecko kieruje swoimi działaniami, a co ważne – rozwija umiejętność korzystania z wolności.

Sprawdźmy to!

Najłatwiej sprawdzić to na… jedzeniu. Postanowiłam zrobić test. Dałam mojej Inie 50 zł i poprosiłam, by z pomocą swojej siostry ciotecznej Mili zrobiła zdrowe zakupy. Pomyślałam, że może tak właśnie będzie, że Ina poczuje misję i przypomni sobie wszystko, co mówiłam o zdrowym jedzeniu i piciu od lat. A co więcej – będzie broniła tej wiedzy i naszych wyborów później, niesiona na fali sukcesu w sklepie. 

Przyznam, że pomysł fajny, ale szaleństwo polega na tym, że nie wiesz, co wybierze Twoje dziecko i czy przypadkiem nie zrujnuje Twojej pieczołowicie budowanej reputacji Matki Roku. 

Więc najpierw zapytałam, co znaczy hasło ,,zdrowe zakupy’’. Moje dziecko od razu rzuciło: chlebek, masełko (niedaleko pada jabłko od jabłoni), potem dodała, że sok, marchewki i zupa. 

Poczułam znaczną ulgę i poszłyśmy do najbliższego supermarketu. 

 

 

Finalnie w koszyku w większości znalazły się owoce, warzywa, soki i makaron (makaron to styl życia!). Musiałyśmy przy kasie weryfikować zakupy, bo znacznie przekroczyły 50 zł, stąd na paragonie same witaminy. Jak widać system działa i nasze Dziewczyny były bardzo stanowcze przy wyborze ostatecznej wersji zakupowego koszyka. Znalazł się nawet jeden ziemniak.   

Moja Córka skupiła się głównie na warzywach i owocach (jakbyśmy były frutariankami co najmniej). Sięgała po produkty (jak sok) z owocami na opakowaniu. Uaktywniła się przy makaronie i półce z nabiałem. Resztę wybierała pamiętając, co znajduje się w naszej kuchni i lodówce, jak chrupkie pieczywo czy herbata.

 

I jak nie wierzyć w tezę, że dzieci przejmują nawyki rodziców? 

Jak zmotywować dziecko do jedzenia warzyw i owoców?

W teorii wszyscy jesteśmy świetni, z praktyką bywa różnie. Wiemy, co powinny jeść nasze dzieci, ale często kończy się na haśle: byle zjadło cokolwiek. I do brzucha lądują frytki albo bułka z masłem, bez niczego. Wydaje nam się, że super kierujemy wyborami naszych dzieci, gdy mówimy po raz kolejny, że to ostatnie ciastko na dziś. 

Jesteśmy zabiegani, zmęczeni. Z kuchenną logistyką często nie jest nam po drodze, kupujemy gotowce, kupujemy na wynos.  Obiecujemy sobie, że od poniedziałku, od nowego tygodnia czy miesiąca będziemy przykładać większą wagę do tego, co kupujemy i co jemy. A przecież zbilansowana dieta nie tylko dziecka, ale i osoby dorosłej, powinna zawierać i owoce, i warzywa, ale także szklankę soku, który uznawany jest przez specjalistów ds. żywienia za równoważną porcję tych produktów w ciągu dnia.

I tutaj zostawię Wam informację, która zabierze trochę ciężaru z Waszych barków. Z tymi słynnymi pięcioma porcjami owoców i warzyw jest tak, że jedną z tych porcji może być szklanka soku, także tego pasteryzowanego z opakowania kartonowego. Bo nie wiem, czy wiecie, ale sok 100%, także ten pasteryzowany, który jest w każdym sklepie spożywczym, produkowany z warzyw i owoców, zgodnie z prawem nie może być dosładzany, a także nie może zawierać konserwantów, barwników i żadnych sztucznych substancji. Ułatwienie, prawda? 

Jestem pewna, że nie zdziwią Was moje słowa, ale…. dzieci przejmują nasze zwyczaje. Dzieci jedzą to, co my. Albo – jeśli nie jedzą, bo np. moje dziecko ostrożnie próbuje nowych rzeczy – na hasło ,,zdrowe zakupy’’ wymienia to, co my zazwyczaj kupujemy. Czyli ślad w głowie zostaje! 

Teoria teorią, ale jak to wygląda w praktyce? 

Wyzwanie spożywania 5 porcji warzyw, owoców lub soku – jak robią to moje Czytelniczki?

  • Maria: Nie mam większego z tym problemu aktualnie (córa lat 10). Ale jak był trudniejszy czas – rewelacyjnie sprawdzały się tzw. dipy, różnej maści sosy do maczania (najlepszy okazywał się jogurtowo-czosnkowy, ketchupowo-majonezowy/serkowy)+ surowe różne warzywa, które od początku były kupowane i szykowane razem, a serwowane jak wykwintna kolacja. 
  • Asia: Ja mam zasadę – zawsze obok kanapek czy ,,kotleta” kładę warzywa, odkąd pamiętam, nawet wtedy, gdy moje dzieci nie mają na nie ochoty. Skutek jest taki, że jak kiedyś nie położyłam, bo zabrakło, to mój wówczas 5-letni syn zwrócił mi talerz prosząc, bym dała mu te wszystkie dodatki.
  • Katarzyna: Daję dobry przykład i sama jem dużo warzyw. Poza tym tłumaczę, dlaczego są zdrowe i dbam, aby zawsze były pod ręką. A z ich jedzeniem bywa różnie, dzieciaki często się fiksują na jakieś jedno warzywo, które jest jedzone do znudzenia i odmawiają spożywania czegokolwiek innego. Ale nie zmuszam, nigdy.
  • Monika: Ja wychodzę z założenia, że dzieci jedzą to, co jest w domu. Jak mają ochotę na przekąskę między posiłkami to szukają w kuchni… Otwierają lodówkę… Mamo! Obierzesz mi marchewkę?
  • Aleksandra: Jak uczy moje doświadczenie, po prostu te warzywa i owoce wprowadzać trzeba do diety od najmłodszych lat. Robiłam tak odkąd Franek miał 6 miesięcy i teraz chętnie sięga po warzywa i owoce wszelkie: surowa pietruszka, surowy seler (korzeń) dla mnie smaki totalnie nie do zaakceptowania, a jego ulubione. Dziecko to tak naprawdę obraz rodzica. Jeśli rodzic nie je owoców i warzyw, to jak dziecko ma jeść ich więcej?
  • Ania: U nas warzywa były zawsze, więc i chyba przychodzi to z większą łatwością. Oczywiście są takie, których nie ruszy, jak np. bób, ale wtedy jej mówię, że chociaż dwa dla zdrowego brzucha. 
  • Edyta: U nas po prostu owoce i warzywa są na co dzień. My jemy, córka to widzi i sama chętnie je. Zawsze dajemy do śniadania, obiadu, jako przekąska na wyjeździe… Na razie nie mamy problemu, a ma 3 lata.
  • Aleksandra:  Od najmłodszych lat syn gotował ze mną. Zaczynaliśmy, jak biegał jeszcze z pieluchą i teraz jak ma prawie siedem lat – nadal gotujemy wspólnie. Je wszystkie owoce i warzywa oprócz buraka. Burak mu nie podchodzi, ale nie naciskam w imię dziecięcej wolności 😉
  • Iwona: Moim zdaniem – od początku rozszerzanie diety. U nas jedzenie owoców i warzyw jest naturalne. Dziewczynki pochłaniają ich duże ilości. Zawsze są warzywa do śniadania – pomidory, papryka, ogórek, kalarepa lub owoce do owsianki. Na przegryzkę też owoce i warzywa. Do obiadu obowiązkowo warzywa – surówki, blanszowane lub pieczone. Na deser owoce i do kolacji też jakieś warzywa. Przedszkole też kładzie duży nacisk na owoce i warzywa.
  • JU: My robimy góry sałatek, surówek, makarony z podsmażanymi warzywami, zupy warzywne, warzywa strączkowe z bułką tartą, warzywa na surowo, warzywa maczane w dipie, pasty warzywne do kanapek…
  • Emilia: U mnie na razie trwa działanie dwutorowe, czyli miksowanie sosu pomidorowego z masą warzyw na pomarańczową paćkę do makaronu (nie widać warzyw = ich nie ma) i proponowanie, podsuwanie, ale bez ciśnienia. Potem się okazuje, że dziecko jednak uwielbia buraczki (jak?, skąd? :D), że zjada pół słoika ogórków kiszonych. Ale królem jest sos pesto – dziecko zje łyżkami sos, gdzie można ukryć świeży czosnek, natkę pietruszki, bazylie, a nawet groszek (testowałam) czy ugotowaną fasolkę szparagową, byle zieloną 🤣
  • Barbara:  Najpierw tłumaczyłam, a teraz po prostu kamufluję wszędzie, gdzie się da. Ostatnio robiłam spaghetti i dałam tonę warzyw, nawet się nie zorientowali.

A jak ja to robię?

Nie będę udawać, że jestem Matką Roku i że moje dziecko je tylko i wyłącznie witaminy. Tak, zdarza mi się odpuszczać, gdy Ina chce jeść makaron bez niczego albo bułkę z masłem i solą. Ale jednak to odstępstwa od reguły.

Moja córka nieufnie podchodzi do nowych smaków. Sama decyduje, kiedy i jak spróbuje, a ja umiejętnie przyspieszam ten proces.

Kilka miesięcy temu ustaliłyśmy zasadę – mama nie kupuje słodyczy, ale owoce w każdej ilości. Ta moja obietnica spowodowała, że do domu przynosiłam tony truskawek, malin i borówek, a moje dziecko nie chciało jeść już obiadu. Tak też bywało. Ale też wiecie, o co Ina prosi w sklepie spożywczym? Co jest takim jej ,,guilty pleasure’’? Sok jabłkowy albo pomarańczowy. Chyba się zorientowała, że wybierając ten produkt, ryzyko odmowy jest mniejsze. 🙂 

Jeśli teraz czytasz to i kręcisz głową na informacje o soku, już spieszę z wyjaśnieniami. 

  • sok 100% to sok 100%, a cukier w składzie pochodzi tylko z owoców, z których powstał. I to jest regulowane prawnie! 
  • to, że nie widzisz soku, który jest w kartonie, nie znaczy, że producenci ukrywają np. konserwanty w nim zawarte. Prawo również reguluje tę sferę – nie można do soków dodawać konserwantów, dzięki czemu możemy śmiało uznać szklankę soku jako jedna z pięciu potrzebnych porcji warzyw i owoców dziennie. 
  • dzięki pasteryzowaniu niszczone są bakterie, które sprawiają, że sok szybciej się psuje. Witaminy zostają na swoim miejscu.  
  • soki powstałe z zagęszczonego soku to żadne czary mary czy oszukiwanie konsumentów. Do zagęszczonego soku dodaje się tyle wody, ile odparowało w czasie produkcji.  To również jest regulowane prawnie – nie można dodać więcej wody niż było jej pierwotnie.   
  • a jeśli chodzi o soki w kartonach, to warto zwrócić uwagę na ich opakowania!

Nie wszyscy wiedzą, że opakowania kartonowe są bezpieczne. To, z czego są wyprodukowane, nie wpływa negatywnie na soki w nich zawarte, a tym samym na zdrowie konsumentów.

Z czego składają się opakowania kartonowe, w których kupujemy soki lub mleko? 

  1. 70% to papier, który jest bazą całego opakowania. To czysta celuloza, czyli surowiec naturalny. 
  2. 20% to polietylen, który uważa się za obojętny dla zdrowia człowieka, natomiast chroni warstwę papierową przed wilgocią. 
  3. warstwa aluminiowa, o grubości 1/4 milimetra, chroni produkt przed szkodliwym działaniem światła, ale także i tlenu. 

Po co pasteryzować soki?

Pasteryzowanie to podgrzanie produktu w bardzo krótkim czasie i następne szybkie go schłodzenie. Dzięki temu wszelkie bakterie i drobnoustroje zostają zniszczone. Produkt pakowany jest do jałowych opakowań kartonowych – a cały ten proces sprawia, że kupujemy sok z nieco dłuższym terminem przydatności do spożycia, bez konieczności dodawania do niego konserwantów.  

 

 

 #WYZWANIE5PORCJI

Dzieci są różne. Jednak nie znam tych, które nie sięgną po owoce, jeśli położy się przed nimi wypełniony nimi talerz. Nie znam takich, które nie wypiją soku, jeśli bardzo chce im się pić. Nie znam takich, które nie lubią słodyczy, a te mogą zamarkować na przykład…

owoce i warzywa z masłem orzechowym 

To jest hit. Nagle zwykła marchewka i zwykłe jabłko nabierają wartości rynkowej. Dla rodziców nic nie zostanie.

Przepis jest krótki:

  • jabłka pokrojone w cząstki
  • marchew pokrojona w słupki
  • dobrej jakości masło orzechowe bez dodatków. 

Do miseczki przełóż masło orzechowe, na talerz przełóż pokrojone warzywa i owoce i gotowe. Trzymaj kciuki, żeby dla Ciebie coś zostało.

 

sałatka owocowa

 

Aż mi głupio dodawać to jako ,,przepis’’, ale faktycznie to jest najlepszy sposób nie tylko na to, by dziecko zjadło solidną porcję zdrowia, ale żeby np. włączyło się do wspólnego gotowania. 

 

Oto jabłka, śliwki, jeżyny i borówki w głodnych łapkach Iny, Mili i Ernesta. 

 

pesto

 

O, to jest hit. Obiadowy pewnik!

 

Przepis jest również krótki:

  • uprażony słonecznik
  • listki bazylii
  • parmezan
  • czosnek
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz

 

Wszystkie składniki zblenduj i polej sosem makaron. Obowiązkowo posyp serem. 

 

 

Lubię jeść i jem przy moim dziecku. Widzi, jak mama je i jej smakuje. Oglądamy razem programy kulinarne i razem robimy zakupy. Staram się, byśmy gotowały też razem. Mam nadzieję, że to wpłynie na moją Córkę, że to zaprocentuje i da jej dobry przykład.

 

A zanim zapyta, czy może dostać jakąś przekąskę, przyniosę jej pokrojone jabłka i sok. 

 

____________________

Program „5 porcji warzyw, owoców lub soku” został sfinansowany ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. Organizator Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków.

 

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *