Jak spłacić długi? O tym, jak spłaciłam 33 tysiące zł w 1,5 roku.

Jeszcze niedawno byłam winna 33 tysiące złotych. Tak, to dużo. Przez wiele miesięcy myślałam o tym, jak spłacić długi, bo bardzo zależało mi, by jak najszybciej pozbyć się tego zobowiązania. Gdy oddałam ostatnie 2000 zł, poczułam taką lekkość w głowie, że postanowiłam o tym napisać. Bo to żaden wstyd być komuś winnym pieniądze. Grunt to dobrze się przygotować do spłaty długu i regularnie pomniejszać ten dług. 

Pożyczyłaś i obiecałaś oddawać regularnie, ale tak szczerze, między nami, trochę się przeliczyłaś?

Bywa. Znam to. 

Dziś chcę napisać o pożyczaniu pieniędzy od znajomych i rodziny. I o oddawaniu.

Różne są przypadki. Ja akurat pożyczyłam pieniądze na to, by dostać kredyt. Nie byłam przygotowana na tak wysoki podatek i na ubezpieczenie kredytu. Wszystkie moje oszczędności włożyłam we wkład własny, a tu jeszcze takie koszty… Gdyby nie moja Siostra i Iwonka, byłoby mi bardzo trudno zrealizować swój cel, jakim było kupno własnego mieszkania.

Czy się tego wstydzę? Nie. Choć ogólnie uważa się, że pożyczanie pieniędzy to nie jest coś, czym można się chwalić. W końcu na coś nas nie stać, w końcu musieliśmy kogoś prosić o pomoc. Nie daliśmy sami rady. Ja uważam swoją pożyczkę za środek do celu.

Jak spłacić długi? Albo inaczej – jak ja spłaciłam 33 tysiące złotych? 

Po pierwsze, zawsze priorytetem były opłaty, rata kredytu, przedszkole, prąd, telefon, itp. To była baza, na którą musiałam mieć pieniądze. Dopiero wtedy, gdy to było opłacone, mogłam myśleć o oddawaniu. Duży komfort dały mi też Dziewczyny, które nigdy nie pytały, jak mi idzie i kiedy dostaną kolejny przelew. 🙂 Także najpierw życie, potem długi. Nigdy odwrotnie! 

Byłam z siebie bardzo dumna za każdym razem, gdy puszczałam przelew ze spłatą kolejnych 1000 zł. Serio – klepałam się po ramieniu i w lustrze mówiłam, że jestem super. To też pomaga. Chwaliłam samą siebie za to, że udało mi się odłożyć znowu 1000 zł, zamiast w myślach ganić, że mam jeszcze do spłaty 20 tys. 

Oddawałam ,,po tysiaku”. Na dodatkowym koncie zbierałam mniejsze kwoty. I gdy suma wychodziła 1000 zł, od razu przelewałam którejś z dziewczyn. Dlatego też często brałam drobne zlecenia, by szybko uzbierać do tysiąca. Myślę, że to bardzo pomaga, bo skupiasz się na małej kwocie, która rozbita w ten sposób nie jest przerażająca. Gdy zastanawiasz się, jak spłacić długi, zacznij od małych kroków.

Bywało, że pracowałam od 5:00 do wieczora. Brałam zlecenia dodatkowe, choć to jest męczące, przyznam. Ale każde 1000 zł to o 1000 zł mniej długu. I to bardzo działało na moją wyobraźnię. 

Zdecydowałam, że zamiast zbierać na łazienkę czy kuchnię (bo plan był początkowo, że zbieram na kuchnię), oddam najpierw to, co pożyczyłam. To było fair wobec Emilki i Iwonki. Choć ta decyzja sprawiła, że wizja pięknej łazienki przesunęła się w czasie o dwa lata. Albo i dłużej. 

Nie szalałam z zakupami. Nie kupowałam przez ostatni rok żadnych supermodnych nowych ubrań. Nie byliśmy na żadnych zagranicznych wakacjach. Nie mamy nowego auta. Zaczęłam oszczędzać też dzięki temu, że zainteresowałam się ideą less waste. Nie marnujemy jedzenia, rzadziej jeździmy na zakupy, dlatego wydajemy mniej. Pożyczam ubrania i się wymieniam. Nie kupuję książek (pożyczam!) i słucham namiętnie audiobooków. 

Podwyższyłam swoje stawki o 25%. Praca włożona w moje działania, uwaga i skupienie zaowocowały dobrymi wynikami. Zamiast odpuścić, starałam się coraz bardziej. Dzięki temu mogłam podwyższyć stawki i spłacić szybciej zobowiązania. Także czasem opłaca się być sumiennym, mimo zmęczenia.  Postanowiłam nie oszczędzać, ale zarabiać więcej. A przynajmniej tak to sobie w głowie tłumaczyłam, by było mi lżej. A Ty? W poniedziałek idź do szefa po podwyżkę!  

Masz dług finansowy do spłacenia? Postaw sobie za cel nie oddawanie, ale poczucie wolności. Zrób szybko to, co masz zrobić. Nie wydawaj na głupstwa, powstrzymaj się z wyjazdami, bierz dodatkowe drobne prace i licz do 1000 zł. Spłacaj i licz znowu do 1000 zł. 

Nie umiem być niesamodzielna finansowo. Nie umiem odpuścić. Muszę mieć swoją kasę na swoim koncie, w takiej ilości, by mi starczyło na 3 miesiące życia. Odkąd mam mieszkanie i spłacam kredyt, nie mam tej poduszki. Teraz chcę ją odbudować. Ale to już inna historia… 🙂

 

 

7 komentarzy

  1. Po wzięciu kredytu pierwsze co zrobiłam to odłożyłam na trzy raty do przodu, tak by w razie straty pracy, czy kryzysu finansowego nie martwić się, że nie mam za co spłacić hipoteki.
    Lżej mi się z tym żyje:)

    1. A gdzie napisałam, ze spłacałam 1000zl miesięcznie? :)))) napisałam, że zbierałam do tysiąca. A bywało, ze robiłam przelew na kilka tysięcy 🙂

  2. Fajnie, ze się tym podzieliłaś 🙂 Są tematy, których się nie porusza, do tego wszystkim wydaje się, że bloger to żyje ponad stan itd… Twoja praca jest jak praca innych osób – i raz na wozie raz pod wozem 😉 Raz odłożę 300 złotych, innym razem 100. Zawsze coś. Fajnie że piszesz o szczegółach (podobaja mi sie zestawienia jak na blogu np M. Szafrańskiego) bo można się odnaleźć w konkretach a nie ogólnikach. Gratuluję, nie ma to jak pozbycie się takiego obciązenia a teraz to już na kuchnię można zbierac 😀 Powodzenia 🙂
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *