39 rzeczy, które zrobię na emeryturze

Od wtorku mam 31 lat. 10 lat temu, gdy ktoś pytał mnie, czy mam umowę o pracę, bo przecież emerytura, odpowiadałam, że zacznę martwić się o to po 30-stce. Z mojego kalendarza wynika, że to jakoś teraz powinno się zdarzyć. Ale czy ja mam ochotę się o to martwić? Ja nie mam ochoty martwić się o nic.

Emerytura. Nieraz słyszałam zdanie ,,byle do emerytury”, ale nie bardzo wiem, co się za tym kryło, bo przecież emerytura w Polsce do szalonych nie należy. Polska emerytura siermiężna jest, kolejkowa, smutna, biedna, problematyczna. Wciąż za mała, a przecież powinna być ulgą, albo chociaż wystarczająca, godna.  A ja, na przekór słowu ,,emerytura”, które kojarzy mi się z kolejkami do lekarza, drogimi lekami i ogólnie – “brakiem”, zamierzam się na nią cieszyć. Od dziś nawet.

Jest tyle rzeczy, które mogę zrobić. Teraz nie, bo nie stać mnie na to. Przecież ,,dorabiam się” aktualnie. Ale za 30, 40 lat? Córce codziennie powtarzam, że może wszystko, jeśli tylko będzie chciała, więc powinnam chyba być dla niej przykładem. Też mogę, a co!

Zamierzam dużo i daleko. Zamierzam sama, z miłością życia, z rodziną i z przyjaciółmi. Zamierzam wszystkimi zmysłami. W planach mam 39 rzeczy, które zrobię za jakieś 39 lat.  39 rzeczy, które zrobię na emeryturze.

  1. Spędzę noc w domku na drzewie gdzieś w puszczy. Może w Stanach Zjednoczonych, może w lesie za domem?  Tego jeszcze nie wiem…
  2. Zobaczę pokaz Victoria’s Secret na żywo. Za 39 lat to będzie… wow.
  3. Pojadę na safari.
  4. Wymyślę nową rodzinną tradycję. Jeszcze nie wiem, co to będzie, ale zbiorę całą rodzinę i sprawię, że będziemy spotykać się częściej, razem.
  5. Będę miała mieszkanie w Sopocie i dom w górach. A, i kawalerkę w Warszawie. To chyba oznacza, że będę inwestowała w nieruchomości, po to, by samej móc się… poruszać, kiedy tylko będę chciała zmienić otoczenie.
  6. Zrobię szalone, głośne party w wielkim amerykańskim domu. Przecież policja nie przyjedzie, by upominać grupę wesołych emerytów, prawda?
  7. Przetestuję wszystkie masaże z każdego zakątka świata z miejsca, z którego pochodzą. Czyli polecę do Tajlandii na tajski masaż, przykładowo. Ograniczać się nie mam zamiaru, lubię, gdy mnie masują. 🙂
  8. Zrobię sobie ogród niczym z Pinteresta. Zielony, wielki, pełen kwiatów…
  9. Będę wszelkie możliwe okazje świętowała w najlepszych restauracjach w mieście.
  10. Będę tańczyć tango z moim mężem wieczorem, na ulicy, w Paryżu. Przynajmniej raz w roku.
  11. Będę celebrować śniadania, codziennie, z bliskimi. Będę je przygotowywała, jakby to było jakieś święto.
  12. Pojadę w podróż dookoła świata. Dam sobie tyle czasu, ile będę potrzebowała i żaden deadline nie będzie odmierzał czasu mojego poznawania…
  13. Wynajmę na tydzień apartament z widokiem na Central Park. Wprawdzie przez tydzień nie będę się ruszała z parapetu, ale spacery nadrobię następnym razem.
  14. Zobaczę, a raczej doświadczę karnawału w Rio.
  15. Będę zapraszała co roku na rodzinne święta w moim wielkim domu.
  16. Spiszę listę wszystkich książek, które zrobiły kiedykolwiek na mnie wrażenie. I je zbiorę na ścianie półek. Wszystkie!
  17. Zobaczę wschody słońca nad każdym morzem na świecie.
  18. Sprawdzę wszystkie metody na relaks i odstresowanie, jakie uda mi się znaleźć i zobaczę, co mogłam zrobić, gdy miałam zaledwie 40 lat.
  19. Będę zabierała wnuki na spontaniczne wakacje.
  20. Zobaczę zorzę polarną. I będę żałowała, że nie zobaczyłam jej wcześniej.
  21. Zobaczę najpiękniejsze zachody słońca na świecie. Taka lista już nawet powstała, mam niezłą ściągawkę.
  22. Nauczę się we Włoszech robić prawdziwą pizzę.
  23. Będę regularnie odwiedzać moich przyjaciół, gdziekolwiek będą mieszkać.
  24. Pójdę na studia. Jeszcze nie wiem jakie, ale do tego czasu na pewno otworzy się kilka fajnych kierunków.
  25. Będę mówić ,,tak” na wszystko przez jeden dzień. Zrobię to z przyjemnością!
  26. Co roku zobaczę inne, nowe miejsce na świecie, którego wcześniej nie miałam okazji poznać. Obiecuję nie narzekać na jetlag.
  27. Zobaczę siedem cudów świata.
  28. Zrobię sobie zdjęcie na tle napisu Hollywood. W pięknej sukni i na szpilkach, na których nie będę potrafiła zrobić nawet kroku.
  29. Zobaczę najpiękniejsze musicale. Zacznę od Króla Lwa!
  30. Dowiem się, co znaczy slow life i zacznę tak żyć. Wprawdzie ze świadomością, że od kilkudziesięciu lat próbuję, ale z nadzieją, że tym razem mi się uda.
  31. Pojadę na lotnisko ze spakowaną walizką i polecę tam, gdzie mi się będzie podobało. Albo wylosuję, gdzie znajdę się za godzinę lub dobę.
  32. Wyślę list w butelce z każdego miejsca na świecie, w którym będę.
  33. Znajdę nowe hobby i motywację, by oddać mu się bez reszty.
  34. Zwiedzę Europę skupiając się tylko na samych punktach widokowych. Europa z góry – najlepiej!
  35. Zapiszę się na jogę i będę w tym świetna! Zawsze chciałam umieć zrobić szpagat.
  36. Odwiedzę fabrykę czekolady 😀
  37. Wezmę jedną z moich książek kucharskich i zrobię każdy przepis, jaki w niej znajdę. W miesiąc.
  38. Będę chodzić na randki i malować usta czerwoną szminką.
  39. Będę jeździć wszędzie na rowerze. Z koszykiem, oczywiście.

Tak, zdaję sobie sprawę, że to, czy zatańczę tango w Paryżu, zjem hot-doga w Nowym Jorku i zobaczę piramidy, zależy od tego, jak bardzo ,,finansowo ogarnięta” będę teraz i od teraz aż do emerytury. W skrócie – mając 31 lat, powinnam już teraz ogarnąć sobie emeryturę.

Co to znaczy – “ogarnąć”? Pracując raczej na projektach, niż etatach, jestem w sytuacji, gdzie środków ustawowo odkładających się na realizację powyższej listy jest raczej niewiele. Cały czas słyszy się o tym, że na “emeryturę to ty w ogóle nie licz”, że system prędzej się załamie wraz ze starzejącym się społeczeństwem, niż nas wszystkich udźwignie. A statystyki są dosyć przerażające – do 2050 roku (a więc, na dziś, 5 lat po tym, jak będę na emeryturze!) na jednego pracującego, młodego człowieka będzie przypadać aż 5 emerytów…

Jeżeli więc Monika Pryśko ma coś “ogarnąć”, oznacza to, że musi do tematu usiąść sama. Podstawowym produktem finansowym, którym powinnam się zainteresować, są IKE i IKZEIndywidualne Konto Emerytalne oraz Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego. To nie jest oferta jednej instytucji finansowej, a raczej forma inwestycji. Mówiąc krótko – inwestujesz w wybrane fundusze inwestycyjne, a na emeryturze regularnie otrzymujesz zastrzyk gotówki, jeśli oczywiście wszystko pójdzie dobrze. Zawsze trzeba liczyć się z tym, że inwestycja może się nie zwrócić, ale rozsądne rozlokowanie kapitału pomiędzy różne instrumenty inwestycyjne (obracające środkami w celu osiągnięcia wysokich zwrotów, ale z analogicznie wyższym niebezpieczeństwem straty lub odwrotnie, bezpieczniejsze, ale i mniej dochodowe) pozwala zminimalizować ryzyko.

Rozmawiając z osobą dobrze obeznaną w tych tematach, ustaliłam, że najbezpieczniejszą formą inwestycji są lokaty i obligacje. Te pierwsze ze względu na fakt, że środki można stracić chyba tylko w obliczu bankructwa banku, te drugie z powodu łatwej do przewidzenia “zwracalności”. Problem jest taki, że obie te formy mogą przynieść raczej niski zwrot z inwestycji, raczej niewystarczający do spełnienia choćby połowy moich marzeń z listy.

Najtrudniejsze w inwestowaniu jest chyba dokonanie pierwszej wpłaty. Nasz mózg (a przynajmniej mój) skonstruowany jest w taki sposób, że dąży do natychmiastowej gratyfikacji; jeśli więc tylko zaczynam myśleć o inwestowaniu, od razu myślę też o uzupełnieniu mojej szafy albo wydaniu pieniędzy na wakacje. To normalne, ale istnieją sposoby na to, by sobie z tym poradzić. Choćby ustawienie stałego zlecenia przelewu na wybrany fundusz, tak, by kwota inwestycji znikała z naszego konta zanim jeszcze zaczniemy planować wydatki w danym miesiącu. Myślenie o tym jak o inwestycji, stosie, który sobie bezpiecznie rośnie, nie jak o stracie.

Na chwilę obecną interesuje mnie, jak często musiałabym dokonywać wpłat i w jakiej wysokości, żeby coś sensownego z tego było, a jednocześnie, żeby mój plan na odkładanie na własny dom nie legł, nomen omen, w gruzach.

Mam dziś 31 lat, ale dla uproszczenia (i własnej przyjemności) przyjmijmy, że 30. Do obliczeń użyłam specjalnego kalkulatora NN Investment Partners, zakładając kilka rzeczy:

  • Zaczynam odkładać od razu

  • Miesięczna kwota, jaką chcę na to przeznaczyć, to 100 złotych

  • Chcę rozpocząć wypłacanie środków po ukończeniu 60 lat

  • Oczekiwany roczny zysk to bezpieczne 4%

Kilka kliknięć dalej okazuje się, że przy sumie wpłat na kwotę 34,8 tys. uzyskuję ponad 66 tys. emerytury z IKE – a to przy założeniu 4-procentowej stopy zwrotu. Wystarczy jeden punkt procentowy więcej, a z 66 robi się 83 tys. Nie licząc oszczędności w postaci korzyści podatkowych (zyski z inwestowania środków gromadzonych na IKE – w przypadku spełnienia ustawowych warunków do ich wypłaty – są zwolnione z 19-procentowego podatku).

100 złotych – wiesz ile to jest? to jest 8 kaw w miesiącu na mieście. 3 bilety do kina albo dwa wypady do knajpy. A nawet połowa tej kwoty może oznaczać kilkadziesiąt tysięcy złotych do wydania na dowolny cel. Poza tym – jeśli nie należysz do osób planujących rzeczy w długim okresie czasu, w zależności od wyboru instytucji oferującej IKE/IKZE, możesz dokonywać wpłat dowolnie, miesięcznie lub nawet jednorazowo. Warunkiem wypłaty jest 5-letnia historia wpłat oraz ukończenie 60 lat (przez mężczyzn – 65).

Czy może być prostszy sposób na sprawienie 60-letniej sobie takiego prezentu?

 

*Wpis powstał we współpracy z NN Investment Partners TFI.

9 komentarzy

  1. 83 tys to nie dużo patrząc na twoje plany 😀 Też mam zamiar coś wymyślić by godnie żyć gdy już będę… stara (ale nadal piękna i pomysłowa) 😛 Myślę, że część tych planów możesz już teraz wprowadzać w życie, do 60 spełniłabyć większosć o ile nie wszystkie 🙂
    PS: 105 zł to 6 biletów w Cinema City (w środy jest 15 zł i często chodzę z rana) 🙂

  2. nie a propos – Karolina, ja mam kartę cc unlimited 😀 42zł/mies bez ograniczeń.
    ale sam temat poruszony w notce wart przemyślenia.

  3. Ja na emeryturze nie zrobię konkretnych rzeczy, ale wiem jak będzie wyglądało moje życie. Będę jeździła różowym caddilaciem, nosiła sztuczne futra i okulary lenonki i oczywiście będę miała kolorowe włosy. Będą tą szaloną babcią, która miałam 18 mężów, zwiedziła wszystkie kraje świata i mieszka w wielkiej willi pełnej kotów.

    Faktycznie, warto jednak już pomyśleć o tym, jak to sfinansować 🙂 Nie liczę na przychylność ZUSu 🙂

  4. Nie wiem jak będzie wyglądała moja emerytura, mam 19 lat i niespecjalnie o tym myślę, ale jeśli by sie faktycznie nad tym zastanowić to przede wszystkum chcialabym być szczęśliwa i żeby mi na nic w życiu nie zabrakło. Inwestowanie w swoją emeryturę ma więc ogromny sens, a im szybciej tym lepiej. 🙂
    Ps. Życzę Ci, żebyś zrealizowała wszystkie cele z tej listy. ❤

  5. Moja mama niedawno przeszła na emeryturę i szczerze nie poznaje kobiety. Czyta , umawia się z przyjaciółmi, robi nalewki, planuje wakacje i jest szczęśliwa. Ostatnio mi oznajmiła, że w styczniu wybiera się do Leszna, by latać w tunelu aerodynamicznym. Oby tylko taty nie zmieniła na nowszy model 🙂

  6. Trzeba zawczasu myśleć o takich rzeczach bo państwo nie zapewni nam emerytury godziwej -na chłopski rozum- już ma problem z wypłacalnością, a co dopiero za 30, 40 lat… Trzeba liczyć na siebie.
    Znajoma mojej mamy po 40 latach pracy dostała 1100zł emerytury (na rękę)..
    Nie jest to tak rzadkie żeby samo wynajęcie mieszkania tyle kosztowało.. smutne.
    Już się nie chce gadać ile rozdają pieniędzy za darmo, a dla tych co się pieniądze należą to nie starcza..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *