NOWY DZIEN #4: tylko usiąść i siedzieć

Czasem tak się dzieje. Zbieg okoliczności niesprzyjających. Takich, że tylko usiąść i siedzieć. Bo przecież nie usiąść i płakać.

Nie wiem, jak radzicie sobie, gdy dopada Was docierające aż do szpiku kości zmęczenie. Takie fizyczne i psychiczne w jednym, jak szampon 2w1. Ja mam tak od poniedziałku. Niskie ciśnienie sprawia, że moje życie toczy się w slowmotion, na przekór Córce mej, która jest jak na speedzie. Nasze energie muszą jakoś ze sobą współgrać, co jest tak strasznie ciężkie…

DSC_0468

Siła jest, nawet gdy jej nie ma. To niesamowite, jak człowiek może iść szybkich krokiem i przeżyć, choć w głowie własnie przejeżdża po tobie walec. W tę i z powrotem. W tę i z powrotem… To niesamowite, jak umiesz dostrzegać kadry, choć jedno oko jest zawładnięte galopująca, bezlitosną migreną. To niesamowite, że umiesz panować nad sobą, choć czujesz, że nie panujesz nad niczym.

Jak ktoś mi mówi, że się nie da, to nie słucham.

DSC_0427

Często sobie powtarzam, by nie reagować zbyt gwałtownie, by myśleć, zanim coś zrobię, by brać na wszystko poprawkę i dzielić przez dwa. Nie dać się emocjom czy nastrojom, na które szkoda czasu. Nie dać się zgnieść hormonom, które w połączeniu z niskim ciśnieniem są zabójczą bronią i szklaną pułapką najnowszej generacji.

Idziemy stąd. Wychodzimy, zakładaj butki (- Mamo, to nie butki, tylko sandałki!). Przystajemy przy murku, który od kilku miesięcy jest sklepem wielobranżowym U Inulki. Po prostu idziemy. Bo czasem wyjść z domu to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich.

DSC_0425 DSC_0430 DSC_0436 DSC_0441 DSC_0442 DSC_0470

Zaczynam odżywać. Jest środa, widać słońce nad Trójmiastem. I nad Inulą też, jak co dzień.

DSC_0453 DSC_0454

5 komentarzy

  1. Jaka beztroska Inula 🙂 Dzieci są cudem… mogą bez wahania tańczyć na ulicy, śmiać się i płakać… Nie zważając na to, co ktoś powie, czy ktoś patrzy, czy się śmieje… szkoda,że nie można na zawsze zostać dzieckiem. 🙂 chyba czas, by wydobyć z siebie tę małą dziewczynkę i zacząć żyć z przymrużeniem oka 🙂

  2. O skąd ja to znam. Wczoraj miałam apogeum. Wsiadlam po pracy do samochodu i myślałam ze nie dam rady dojechać do domu. Wcisniecie sprzegla to byl wyczyn. Hamulca jeszcze wiekszy. Zastanawialam sie komu w d… wjadę. Takiej niemocy nie czułam dawno. Na miejscu nie lepiej. Ale spacer pomogl. Najpierw wmówiłam synkowi ze wózkiem będzie świetnie bo dawno nie jeździł 🙂 a potem zabawie w blocie nie bylo końca i matka mogla powylegiwac sie na lawce. Jakos dotrwalam ale o 20.30 juz spałam 😉 to byl na prawde dzien slow 🙂

  3. Jak dobrze jest wiedzieć, że nie tylko ja czuję się ostatnio tak jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię! ;*
    Na szczęście dziś zaczęłam urlop! <3

  4. O bobrze. A już myślałam, że wariuję. Skoro nie tylko ja czułam się jak na “ostatniej prostej”, znaczy się przeżyję. Dla mnie wyjście z domu zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Niezależnie od pogody. Nawet gdy leje deszcz bawimy się świetnie, a ja odżywam. Dzieje się tak od kiedy zaczełam pozwalać sobie na wszystko co dziec robi. Kupiłam kalosze, skaczę po kałużach, bawię się w błocie, a jak żar leje się z nieba zakopuję swoje nogi w piaskownicy. Cudownie jest być dzieckiem 😀 niech patrzą i krytykują w duchu zazdroszcząc. Dynda mi to w koło ogonka 😀

  5. Dzisiaj tak miałam. Kiedy miałam wrażenie, że to już koniec, więcej nie dam rady, zaraz wybuchnę, zarządziłam wyjście do biedry po lody na patyku 😉 Biedrę mamy po drugiej stronie jeziora, trzeba przejść przez most, pogapić się na kaczki, podokarmiać mewy… W drodze powrotnej jakby cały wqrq ze mnie ulecial; wyjście z domu to zawsze dobra opcja :)) codziennik-kobiety.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *