
Bo kiedyś to się wszystko naprawiało. Zszywało się. Faceta, meble, ciuchy, pomidorową, gdy za słona wyszła. Kiedyś to się dbało o to, co się miało, bo na kartki, bo od 16:00 do 7:00 było, bo wszyscy mieli to samo, więc sercu było nie żal. Tylko szacunek do siebie szwakował.
A może odwagi brakowało? Albo nikt nie wiedział, że może chcieć coś innego, że ma do tego prawo?
Kiedyś ,,szyło się” rodzinę. Za zamknietymi drzwiami, jak przykazano, jak cię mogę. Rodzina to siła, bez względu na to, czy siła fizyczna była, czy psychiczna. Fajnie, jeśli była wewnętrzna, wspólna, wielopokoleniowa. Wiecie, co mam na myśli?
Teraz szyje się patchworki. Nikt tego nie powie, ale większość myśli, że to gorsza wersja rodziny. Gorsza wersja rodziny jest wtedy, gdy ludzie się nie lubią, choć nikt tego nie mówi głośno. Gdy śpią, stoją, mówią tyłem do siebie. Gdy szacunek do siebie to nie pierwszy wybór. Miłość to miłość, konfiguracje nie mają tu żadnego znaczenia. Czasem droga do szczęścia jest wyboista.
Ja też lubię szyć. I staram się naprawiać, nie wyrzucać. Jestem tą, która szuka rozwiązań i daje ostatnich szans dwie garście. Ale do czasu. Mam szacunek do siebie.
Cenię bardzo to, jak ludzie dbają o swoje relacje. Jak wspólnie widzą sens walki i bycia razem. Wspólnie, to jest słowo klucz. Nikt nie chce bardziej, oboje chcą tak samo mocno i wkładają tak samo dużo pracy w to, by rozmawiać, rozumieć się, kochać. Z tego wychodzi ładny ścieg. Może nierówny, ale mocny.
Cenię bardzo to, jak ludzie rozwijają się, idą do przodu, pielęgnują swój talent. Jak próbują, poznają się, dają sobie czas, by się odnaleźć i dowiedzieć się, jak chcą spędzić swoje życie, nawet jeśli wiąże się to z rozpoczynaniem dziesięciu rzeczy, a skończeniem tylko jednej. Może jednej.
Czasem uparte trzymanie się ludzi, rzeczy, działań jest niszczące. Przemyślana niekonsekwencja uwalnia. Oczywiście warto próbować doprowadzać rzeczy do końca, realizować plan, ale jeśli wiesz, że to, co robisz, co się teraz dzieje, do niczego dobrego nie prowadzi, jeśli to niszczy przede wszystkim Ciebie – zostaw to.
Uwielbiam być konsekwentna. Ale czego ja nie mam zamiaru nigdy zszywać ponownie to poczucia własnej wartości, godności, nerwów. To się nazywa szacunek do siebie. I możesz mi powiedzieć, że w dupach się ludziom poprzewracało. Że plastik, seks i mtv zalały nam mózgi, że nie szanujemy nikogo i niczego, że traktujemy przedmiotowo ludzi nie dając im milionowej szansy. Że wartości nie szanujemy, tradycji. Bo się rozstajemy, bo dajemy sobie prawo do pomyłek, bo zaczynamy żyć od nowa co poniedziałek, dwa razy do roku, po Sylwestrze. Bo potrafimy, gdy trzeba, traktować życie lekko, by nie zwariować.
Nie chcę zwariować. Będę ratować to, co mogę. Ale siebie najpierw.
***
A jak Akceptacja.
B jak Burza.
C jak Cisza.
D jak Defibrylator.
E jak Earl Grey.
F jak Fajterka.
G jak Głodna jestem.
H jak Hedonistka.






