Rodzinny weekend nad morzem

Cytując Danutę Wałęsę – ,,Teraz już chyba należą mi się od życia same przyjemności.” Więc z zadowolonym uśmiechem stwierdziłam, że tak, robimy sobie rodzinny weekend nad morzem. My, czyli Ina, moi Rodzice i ja.

Jeśli co jakiś czas patrzycie na to, co wyczyniam na Instagramie, pewnie rzuciło Wam się w oczy, że byłam z familią w Ustce. Tak, potwierdzam, byłam i się dobrze bawiłam. Jak szaleć, to szaleć!

A teraz kilka wskazówek, co wziąć pod uwagę, gdy wybieracie się na wczasy.

  1. Czy w miejscu, do którego jedziecie, jest jakiś hotel?
    Hahahhaha żart! My akurat jechaliśmy specjalnie do Hotelu Grand Lubisz w Ustce zażyć relaksu i luksusu. Halo, 5-gwiazdkowy hotel!Rodzinnie, bo jak jest okazja, to fajnie jest spędzić weekend w zupełnie innym miejscu niż zazwyczaj – każdy czuje się trochę jak na wakacjach, nie trzeba myć naczyń i chować pościeli. No i można chodzić w szlafroku od rana do wieczora. I to publicznie. Każdy jest nie-u-siebie, co automatycznie pozwala wypuścic z płuc powietrze, rzucić się na łóżko, nie przejmować żadnym ,,muszę”, a jedynie ,,chcę”.
  2. Czy jest lustro do robienia sobie selfie.
    O sobie mówię, bo albo robiłam sobie sama zdjęcia w lustrze, albo robiła je Ina (patrz: zdjęcie bez głowy). To żart oczywiście. 😀
  3. Jedzenie.
    Jak mnie zapytano, jaki mam plan na weekend, śmiało odpowiadałam,że od 9:00 do 11:00 jest śniadanie, potem do 13:30 czas wolny, bo zaczyna się lunch, który kończy się o 15:00, potem znowu czas wolny i obiad… Następnym razem przyjedziemy tam głównie by jeść. A nie! Najpierw basen, bo ,,woda wyciąga”, więc można więcej zjeść.
    Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć pysznego jedzenia w Grand Lubiczu, to wejdzcie do Marleny, która to ma oko! Bo ja zrobiłam tylko kilka.
    To wszystko prawda, chyba, że jest się pięciolatką, która z całego menu wybiera frytki z keczupem.
  4. Czy wśród kanałów w tv jest jakiś z disco polo.
    Wyobraźcie sobie, że o 23:30 dziecko jeszcze nie spi, bo spało 3h w samochodzie w dzień, bo nikt nie śpi, jest weekendowa fiesta, ale na każdym kanale, jak nie wojna, to morderstwo, to kiepski kabaret polski… i jedynym kanałem, jaki małe dziecko może o tej porze legalnie oglądać, jest ten, na którym śpiewają, że ,,ona lubi pomarańcze”.
  5. Czy są atrakcje dla dzieci.
    Nie chodzi wcale o to, że moje dziecko jest wymagające, ale każdemu coś się od życia należy. A fajnie jest obserwować, jak radzi sobie w nowych sytuacjach poznając nowe osoby. A co do atrakcji, to szkoda, że nie jestem dzieckiem – to ustaliłyśmy z mamami innych dzieci patrząc, jak panie animatorki malują buzie naszym kilkulatkom. Też byśmy chciały, by ktoś nas tak miział po twarzach 😀
    Lepienie z masy solnej, malowanie twarzy, dyskoteki, oglądanie bajek, sale zabaw, basen dla dzieci. Ale przyznam, że nie to zrobiło na mojej córce największe wrażenie. Mydełko w kształcie krokodyla o zapachu melona. Tak, to jest według Iny szósta gwiazdka w tym hotelu. 🙂
    Aha, zjeżdżalnia taka ,,zakręcona”, nie wiem, jak ona się nazywa (taka, że tak szybko szybko zjeżdzasz i nie umiesz zapanować ani nad piskiem, ani nad mimiką twarzy), ale zjechałam raz i miałam dość, za to moje dziecko z uporem robocopa eksploatowało cierpliwość i błędnik swojego dziadka.
    O tym, jak się mają dzieciaki w takim miejscu, pisała ostanio Aśka Jaskółka.
  6. Czy są atrakcje dla dorosłych.
    Mi wystarczyła hotelowa restauracja (kto wie, ten wie), ale dla bardziej wymagających – impreza wieczorna – o Panie! Na latynoskie rytmy wysłałam Rodziców. 🙂
    Basen to główna atrakcja dla naszej rodziny. I ta ciepła woda, gdy na zewnątrz zimno i wieje…
  7. Czy jest morze w pobliżu.
    Już słyszę to pytanie – po co wam morze, gdy macie basen. Ale nasza rodzina tak ma, że jak się nie wyprowadzimy na długi spacer, to nas nosi. Poza tym – jaka to przyjemność wrócić po dłuuugim spacerze i od razu pójść na basen z ciepłą wodą.

Żarty żartami, ale fajnie jest wyjechać gdzieś razem. Ja lubię jeździć na wakacje z Rodzicami, bo zawsze jest zabawnie. Poza tym w ciągu roku jest bardzo mało czasu, żeby ,,zniknąć” i się wyłączyć. Weekend to nie jest może jakoś specjalnie długo, ale działa.

Zobaczcie, jak było fajnie!

 

 

3 komentarze

  1. super fotki. my zawsze jak spędzamy weekend nad morzem to najcześciej ja zostaję sama z dzieckiem a mąż na kutrze maszoperia helska wypływa w morze łowić rybki. 🙂 taki podział. ale co najlepsze każde z nas wraca wypoczete.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *