Nie jestem teraz szczęśliwa

Szczęśliwa za wszelką cenę. Do utraty tchu. Od budzika po nieprzytomne przykrycie się kołdrą. Każda kawa jest najlepszą, jaka piłaś w życiu. Każda rozmowa taka życiowa. Ta piosenka na zawsze będzie się kojarzyła z tym momentem. Uśmiech, uśmiech, uśmiech. Ludzie, pełno ludzi, z każdym się witasz, i znowu uśmiech.

Zgraniasz kompleksy ze stołu jednym ruchem ręki. Od dziś pełna akceptacja, ,,ok” do lustra. Rurki na tyłek, większy dekolt, w końcu rozpuszczone włosy. Tak, to jest ten dzień. Jesteś taka szczęśliwa, taka na maksa szczęśliwa. Możesz wszystko. Możesz wszędzie. Możesz z każdym.

Zmęczona?

Stan permanentnego szczęścia nie istnieje. I byłby niezdrowy. Szybko przyszłaby myśl, że skoro jest tak dobrze, to zaraz coś się spieprzy. Że za dużo tego dobrego.

Szczęście, że nic sie nie dzieje. To niedawno usłyszałam.

Ten stan, w którym jest normalnie, jest dobry. Jak chleb, taki codzienny, bez fajerwerków, przewidywalny, kojący. I choć nosi mnie, choć głodna jestem wszystkiego, czego jeszcze nie znam i co przede mna, to grzecznie siedzę na parapecie. Spokojnie czekam.

Cieszę się, że jest dobrze.

Oto jedna z nowych rzeczy w moim życiu, których regularnie zaczynam się uczyć, przy okazji nowych przyjaźni, nowych wyzwań, nowych miejsc. Nic nie muszę. A juz na pewno nie muszę być szczęśliwa na siłę szczęściem mieniącym się jak neon za moim oknem. Mogę być szczęśliwa nawet od czasu do czasu. Czekam na to bardzo.

No i co u ciebie, powiedz.
A normalnie.
To dobrze. To bardzo dobrze.

 

 

 

 

10 komentarzy

  1. Dokładnie! Masz rację i cieszę się, że o tym piszesz. Katują nas z każdej strony szczęśliwoscią nachalną i bezczelną i nikomu do głowy nie przyjdzie, że czasem szczęście może być cichutkie i spokojne. I takiego szczęścia Ci życzę z całego serca.

  2. Oj, o tę normalność czasem najtrudniej.
    Kiedy wszystko błyszczy dookoła, ludzie z przyklejonym uśmiechem ciagle gdzies biegną, okazuje sie ze brakuje czegoś tak prostego, wręcz wydawałoby sie oczywistego. spędzone z Kimś popołudnie, wspólnie wypita kawa, zjedzony obiad czy spacer okazuje sie czymś nadzwyczajnym, wręcz nierealnym. Trudno wtedy o normalność. Ale kiedy juz jest tak zwyczajnie, normalnie, bez uczucia pustki i samotności jest dobrze. Jest bardzo dobrze.

  3. Najtrudniej być zadowolonym z codziennego życia. Ludzie oczekują codziennie fajerwerków a gdyby się one faktycznie zdarzyły to i tak nie byli by szczęśliwi.

  4. Nawet nie wiesz, jak dobrze mi zrobiłaś tym wpisem. Mam już dość swojego ciągłego pseudofilozofowania dotyczącego stanu szczęśliwości. Czasem czuję się jak bohaterka montypythonowskiego “Sensu życia”. Dzięki za ten wpis!

  5. Przeczytałam pierwsze dwa akapity z wielką nadzieją, że to już tak nie będzie do końca, że to nie jest tekst o rzyganiu tęczą. I nie zawiodłam się, ufff.

    Dość już tego “musisz”, “teraz”, “jak nie ty, to kto?”. Dość. Nic nie musimy, ani teraz ani nigdy, a jak nie my to – spokojnie – jakiś inny frajer. Życie szarej myszy też może być dobrym życiem.

  6. Szczęście to takie dwu czasem trzy sekundowe momenty, które trzeba łapać. Bywają dni gdy ich nie ma , czasem zdarzy się jeden lub dwa. Cały sekret polega na tym , że wiesz odrazu ze to jest właśnie ten moment- to się czuje 🙂

  7. Zgadzam się od pierwszego do ostatniego słowa, którego użyłaś w tym wpisie. Nie jesteśmy szczęśliwi, a już na pewno szczęśliwi w sposób maksymalny, a tymczasem niektórzy próbują wmówić nam, że musimy tacy się stać. To niemożliwe, to nieprawda. O chwile szczęścia trzeba walczyć, trzeba się starać, a czasem tylko poczekać na nie.

  8. “Mówiąc “szczęście” nie mam na myśli wielkiego banana na ryju, podskoków radości i pękania ze śmiechu. Mam na myśli coś na kształt spokoju. Takiego spokoju, kiedy nic nie musisz, kiedy po prostu robisz swoje.”

    Włodek Markowicz – Kropki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *