Kobiecość i męskość – natura czy powielanie stereotypów?

Rozważania o tym, czym jest kobiecość i męskość zaczęły się od Power Couple.

Power Couple to program rozrywkowy na TVN, w którym pary ze sobą rywalizują, wykonując różne całkiem skomplikowane zadania.

W odcinku, który obejrzałam (to był 5. odcinek), mężczyźni mieli zadanie – musieli osłonić przed strumieniem wody swoją partnerkę, a dla niepoznaki mieli cały arsenał narzędzi i kluczy, by otworzyć kłódki i przeciąć łańcuchy. Jedyną opcją, by zaliczyć zadanie, było osłonić kobietę swoim ciałem.

Cztery pary zaliczyły zadania (czyli mężczyźni zablokowali strumień wody własnym ciałem), a dwie nie. I łzy kobiet, których mężczyźni tylko przyglądali się, jak oblewa je woda, pozwoliły mi sądzić, że jednak ta stereotypowa, klasyczna, staroświecka męskość jest nam potrzebna, byśmy czuły się kobieco. Oczywiście jest wiele zależności i ten program ma taką formułę, by poruszać emocję widzów i uczestników, ale właśnie taką mam refleksję po tym odcinku i po reakcjach na moje stories.

Bardzo, ale to bardzo mnie ten odcinek poruszył. Zaczęłam myśleć o tym, czym jest męskość i kobiecość. Bo ten telewizyjny test był dla mnie testem męskości (choć to tylko gra) i gdybym była w takiej sytuacji, a mój P. by mnie zostawił na pastwę wody wystrzelonej ze strażackiego węża, miałabym żal i straciłabym do niego zaufanie. Przy całej kobiecej niezależności, równouprawnieniu, wolności, liberalnych poglądach, rozbestwieniu, nowych porządkach, wolnych związkach i różnych modelach rodziny – kobiety chcą takiej właśnie męskości. Piszę w liczbie mnogiej – kobiety – bo pozwala mi na to wiedza, którą biorę z otoczenia, z rozmów z bliskimi mi kobietami. Nie znam kobiety, którą wolałaby przejąć te ,,stereotypowe” męskie cechy. 

Natomiast dostałam bardzo dużo wiadomości od Czytelniczek, które właśnie za taką męskością tęsknią i właśnie tej rycerskości szukają w partnerze.

Dlatego podkreślę: nie brody, nie tatuaży, nie pieniędzy, nie auta, nie modnych ciuchów, nie wakacji i nie imprezy – ale bohatera chcą kobiety, który zawsze stanie na wysokości zadania.  

I gdy to napisałam, dostałam mnóstwo wiadomości. W tym też takie:

Czytając komentarze pod stories o kobiecości i męskości, które zrobiłam na moim profilu na Instagramie, nie myślałam o tym, że nie umiemy spokojnie rozmawiać bez „moja prawda jest prawdziwsza”, ale o tym, że wstydzimy się mówić o tym, czego potrzebujemy w związkach. Bo ktoś może nas za to skrytykować. Ale czy niedawanie drugiemu człowiekowi prawa do własnych odczuć i opinii to nie jest powielanie schematów i krzywdzących stereotypów? Hm?

Wypowiedziałam się w imieniu kobiet, które czują podobnie do mnie. Ale to nie znaczy, że ktoś, kto czuje inaczej, myśli błędnie.

Męskość to dla mnie zdecydowanie, prostolinijność, oddanie, surowość, konkret, rycerskość, ale też tembr głosu, siła fizyczna, wzrost, zapach, poczucie humoru, to, jak facet prowadzi samochód i odnosi się do dzieci i zwierząt. I jak o mnie dba. Dodałabym do tego milion innych odcieni, sytuacji, zachowań, które sprawiają, że ten mój mężczyzna jest dla mnie najbardziej męski na świecie. 

Przeczytałam, że powielam schematy i pielęgnuję krzywdzące stereotypy. Bo nie każdy facet jest silny, a to znaczy, że jest niemęski? Bo nie każda kobieta potrzebuje męskiego oparcia, i to znaczy, że jest niekobieca?

Nie, absolutnie. 

Wszystko, co mi służy, co sprawia, że jestem szczęśliwa, co jest zdrowe i zgodne z dwojgiem osób, które tworzą związek, jest ok. I chciałabym podkreślić, że to jest wspaniałe, że tak wiele nas różni, że postrzeganie kobiecości i męskości jest tak odmienne u każdego z nas, dzięki czemu mamy szansę się zakochać, mamy szansę być kochanymi, mamy szansę widzieć w oczach drugiej połówki aprobatę i zachwyt. Tylko dlatego, że doskonale pasujemy do wizji kobiecość czy męskości w oczach tej konkretnej, kochanej osoby.

Poza tym… Jaki ja mam wpływ na to, co jest dla mnie męskie, pociągające? Czy będąc szczęśliwa w związku i spełniona, muszę się zastanawiać, czy to, co mnie w moim facecie kręci to stereotyp czy może to coś naturalnego? Nie, nie muszę. Bo może mi się podobać wszystko, co chce. A czy to powiela schemat? No trudno, jakoś to zniosę z uśmiechem szczęścia na ustach. 

I nie dlatego, że moja definicja męskości jest najtrafniejsza. A dlatego, że to jest moja definicja, moje życie, mój mężczyzna i mój związek. Moja definicja męskości jest jedyna i słuszna tylko na moim podwórku, w naszym domu, w naszym łóżku. Czy ma się podobać innym? Nie bardzo mnie to interesuje. 

Jest tyle definicji, czym jest kobiecość i męskość, ilu jest ludzi. Każda jest trafna i każda jest prawdziwa.

 

A ja dodam od siebie, że tam, gdzie jest szacunek, gdzie jest spełnienie, radość, miłość, dbałość o siebie nawzajem, błysk w oczach i tęsknota, nie ma miejsca na nietrafioną definicję kobiecości i męskości.

I słowa o tym, że tęskniąc za męską rycerskością czy szarmanckim zachowaniem powielamy krzywdzące stereotypy, same są krzywdzące. Bo sprawiają, że nie pozwalamy sobie mówić wprost o tym, czego chcemy w związku. Udajemy, że wcale nas ta stereotypowa męskość  nie pociąga, właśnie dlatego, żeby nikt nas nie ocenił, nie osądził. Tym samym robimy sobie krzywdę.

Dajmy sobie wolność kochania kogo chcemy i za to, za co chcemy. Nie oceniajmy się wzajemnie tylko dlatego, że mamy inne poglądy, które tak naprawdę nie zależą od nas, bo często kieruje nami biologia, instynkt. Miłość, związki, zakochanie, motylki w brzuchu, seksualność to jest jedna z większych radości w naszym życiu (zaraz po jedzeniu haha), po się jej pozbawiać?

4 komentarze

  1. Ten temat jest skrajnie skomplikowany i na pewno nie jest czarno-biały. Są fakty i badania na temat różnic, ale opinie ludzkie często je zniekształcają. Patriarchat też mocno szufladkuje obie płcie. Dzisiejszy radykalny ruch feministyczny robi coś podobnego, jednak w drugą stronę, ale z podobnym skutkiem. Dzięki za ten wpis – jest ważny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *