Błagam Cię Córka, bądź niegrzeczna!

Mój Tata powiedział mi kiedyś, jak zaczęłyśmy chodzić do szkoły, że jak nas ktoś zaczepia albo bije, to mamy mu oddać. Pamiętam, jak kopnęłam zaczepiającego mnie kolegę z klasy. I to nie jego rodzice byli wezwani do szkoły, tylko moi. A teraz stoi przede mną moja córka.

Nie wiem, jak mam komentować te fragmenty ,,mądrości’, które ostatnio szusują po Facebooku.

Napiszę tylko, że marzę o tym, by moja Córka była niegrzeczna, pyskata i samodzielna. Żeby miała swoje zdanie, które zapewne będzie mnie wkurzało na maksa. Mam nadzieję, że będzie uparta, aż mnie trafi szlag.

Ja na przykład pamiętam, jak mój wujek, już nie napiszę, który, klepał nas po tyłku. Do tej pory pamiętam, jak bardzo byłam zła, że nie wiem, jak zareagować, a dorośli w sumie albo nie widzieli, albo uważali, że nie ma w tym nic złego. A mnie i moją siostrę irytowało to na maksa. NA MAKSA. Ile myśmy wtedy porozumiewawczych spojrzeń wymieniły…

Jeśli chcecie, by Wasze dziewczyny umiały jasno wyrazić, że coś im się nie podoba, że czegoś nie chcą. Jeśli chcecie,  żeby umiały powiedzieć, że coś im nie pasuje, nie tłumcie ich naturalnych odruchów, gdy mają po kilka lat.

Nie zmuszaj, by dziecko na powitanie całowało się lub ściskało z osobami, których nie zna, którym nie ufa, tylko dlatego, że ,,wypada” albo ciocia ma ochotę na przytulaski i całuski. Nie łam swojego dziecka! Ja Inie zawsze powtarzam, że nie musi nikogo całować ani przytulać, natomiast powinna się po prostu przywitać, ewentualnie podać rekę i przybić pionę.  A jak widzę, że ktoś usilnie domaga się ,,powitalnego buziaczka”, a moje dziecko zachowuje się jak uparty osioł dając jasno do zrozumienia, że NIE MA OCHOTY, interweniuję. To samo dotyczy siadania na kolankach…

Co ważne – jeśli chcesz, by dziecko miało odwagę przyjść do Ciebie z mega dla siebie ważnym problemem, buduj zaufanie zamiast strachu. Nie wrzeszcz na dziecko, jeśli poplamiło brokatowym klejem nowe rajstopki (to do mnie – policz do 10, Pryśko) i nie wkurzaj się, gdy zgubi bransoletkę, którą od Ciebie dostało (na przykład). Jeśli drzesz się bez względu na okoliczności – czy chodzi o zjedzone ciastko, choć zabroniłaś, czy chodzi o pobrudzone nowe ubranie, czy może o powiedzenia słowa na ,,k” przy ludziach – nie oczekuj, że maluch przyjdzie i powie ,,mamo, ten pan mnie dotyka”.

Nie przyjdzie i nie powie, bo się będzie bało OPIERDOLU!

Uczcie dziewczyny być sobą. Pokazujcie, że ich zdanie jest ważne. Dawajcie przykład sobą, co jest dobre, a co nie. I bądźcie uważni, skoncentrowani na dziecku, słuchający.

A teraz szybka lektura smacznych internetowych kąsków. Smacznego.

PS Co o nich sądzicie? 🙂

 

Joanna Białobrzeska", Ja, ty – my. Ala i Adam na tropach zaginionego skarbu. Podręcznik". Klasa druga, Wydawnictwo…

Opublikowany przez Gender w Podręcznikach Projekt Badawczy Wtorek, 2 października 2018

 

Rzygaliście już dziś? Chyba mamy kolejny wspaniały fragment z książki, którą rozdaje się polskim nastolatkom ze szkół publicznych. Autorem jest… ksiądz (no bo oczywiście…).

Opublikowany przez Minimalistyczna Satyra Ahmeda Goldsteina Wtorek, 2 października 2018

 

Uważasz, że ten temat jest ważny?

Podaj ten wpis dalej, udostępnij, skomentuj, daj znać, co o tym sądzisz!

6 komentarzy

  1. święte słowa 🙂 uczyłam się przez lata pewności siebie (pewnie nadal uczę), która została zabita przez krzyki i wrzaski, jako starsza siostra tym bardziej miałam gorzej, bo od starszego rodzeństwa oczekuję się, że będą pomocni i ulegli… a mój młodszy brat od zawsze hasał jak chciał i teraz nie ma z pewnością siebie żadnych problemów…

  2. Nikt mnie nigdy nie skrzywdził w taki sposób… Jednak mama zawsze zmuszała mnie do ściskania każdego na powitanie. Całuski w policzek starszych osób, często mnie obrzydzały ze względu na jakieś plamy wynikające ze stanu zdrowia i inne niedoskonałości. Nie znosiłam tego. Dzisiaj widzę jak koleżanki bez skrępowania ściskają się na powitanie ze znajomymi. Tak po prostu. Spontanicznie. Ja tak nie potrafię. Nie lubię. Od razu sztywnieję i czekam aż ktoś skończy. Tak jak to było za dzieciaka. To okropne bo w ten sposób ranię wiele osób. Wydaje się im że ich nie lubię, a tym czasem walczę sama ze sobą.

  3. W pełni się zgadzam. Ale nie dotyczy to tylko dziewczynek, ale każdego dziecka. Bo, może wbrew pozorom, niepewnych siebie chłopców też jest mnóstwo, ale to im nie wypada oddać koleżance, która go źle traktuje

  4. Dziękuję za ten wpis, mam nadzieję, że niektórzy rodzice zrozumieją przekaz – dziadkowie resztą też powinni. Sama mam traumatyczne wspomnienia związane ze swoim chrzestnym – z perspektywy czterolatki wydawał mi się wielkoludem, był wysoki, pracował na roli, dla mnie był przerażający. Pamiętam, jak babcia kazała mi go za każdym razem ściskać i całować, bo był starym kawalerem i “a nuż przepisze gospodarkę kiedyś” lub da mi jakieś pieniądze czy prezenty. Do tej pory wzdrygam się na samo wspomnienie o tych chwilach. Pamiętam, jak kiedyś tak bardzo nie chciałam go uściskać z okazji imienin, że stałam w kącie, płakałam i tarłam rękoma oczy przez cały wieczór! Obecnie jak ognia unikam wszelkich spotkań z nim, nie lubię się też wylewnie witać z osobami, z którymi nie mam ochoty. Z dziećmi znajomych witam się tak, że im macham, ewentualnie podaję rękę – jeśli widzimy się już któryś raz z rzędu. Tylko z Siostrzeńcami pozwalam sobie na uściski i całusy, ale nie wymuszam tego, dzieciaki same wybiegają mi na powitanie, bo mamy bliskie relacje. Ale nigdy, nigdy nie należy zmuszać dzieci do witania się z “wujkami” czy “ciociami” – wystarczy, że powiedzą “dzień dobry”, a jak same będą mieć ochotę na większą interakcję, to po prostu to zrobią!

  5. Tak sobie myślę nad sobą w odniesieniu do tego tekstu. Zgadzam się z nim w stu procentach, ale… ja chyba jestem z kosmosu. Moja mama całe życie mnie tyrała za wszystko (relacja matki perfekcjonistki i córki melepety), a to że za mocno przyciskam długopis do kartki jak pisze, a to, że miała mi założyć sukienkę na urodziny cioci, a ja znów zdarłam nogę na rowerze, a to, że przyprowadziłam koleżankę na obiad, a nie ma dla niej miejsca przy stole… No i owszem, był moment buntu w którym zamiast mojej mamie to żaliłam się koleżankom w szkole i totalnie odcięłam się od tego, co dzieje się w domu. Ten moment jednak przeminął i jestem w stanie pogadać z mamą o wszystkim. Nawet, jak mnie zrąbie to ja i tak się przyznam. Nawet jak wiem, że jej zdanie będzie inne niż moje – poradzę się. Zaskakujące jest to, jak można być upartym! Pytanie, czy jeżeli mama by mnie nie dyscyplinowała w czasem spartański sposób to nie byłabym totalną zarozumiałą gnidą która pozjadała wszystkie rozumy. Absolutnie nie mówię, że by tak było, ale pozostawiam w domyśle. Kurczę, wychowanie dziecka to strasznie ciężki orzech…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *