Bardzo samotna matka

Budzik dzwoni, otwieram oczy. Coś jest nie tak…

No tak. To ta cisza. Zazwyczaj wsłuchuję się w dom. Słyszę, jak Ina oddycha, jak coś jej się śni, jak coś mówi do siebie, jak się przekręca na drugi bok. A teraz cisza. Jest na wakacjach z tatą. Ja mam wakacje od jej humorków, porozwalanych kredek i okruchów na podłodze. Jak to możliwe, że teraz sama najchętniej porozwalałabym z nią te kredki po podłodze?

Nie chce mi się wstać. Trzy drzemki już przeleciały, trudno. Nie wstaję. Na siłownię też nie idę. Jest mi smutno. Poszłabym do niej teraz, położyła obok i poudawała, że jeszcze śpię i nie musimy wstawać. Zapach śpiącego swojego dziecka jest najpiękniejszy na świecie.

Cisza. Gdzie te stopy biegnące po parkiecie? Sama chodzę po parkiecie, od pokoju, do kuchni, zbieram rzeczy, udaję, że sprzątam, nie mam motywacji. W końcu kładę się w jej łóżeczku, zamiast poduszki mam jej piżamkę. Mija 10 minut. Wstaję. Czas być twarda, mocna, dzielną kobieta, matką-polką, żyletą, Kapitanem Planetą.

A nie najbardziej samotną matką na świecie. Na mojej ulicy na pewno.

Między ratowaniem świata a tworzeniem bardzo bardzo ważnych planów, zerkam na zdjęcie Córki w telefonie. Raz na pięć minut.

Tęsknię, Córeczko!
Kocham,
Mama

fot. Niezły Ananas

25 komentarzy

  1. Wiem jak to smakuje. Przeżyłam, przecierpiałam. Nie napiszę, że z każdymi kolejnymi wakacjami będzie lepiej, bo nie będzie. Trzeba przetrwać, przeczekać. Pomaga świadomość, że przecież Jej jest dobrze, dobrze się bawi, jest na wakacjach….

  2. Lepiej naciesz się samą sobą. Z kim Ci będzie lepiej? Potańcz w samych majtasach do ulubionej piosenki z kieliszkiem zimnego szprycera e jednej, a kawałkiem pysznego sera w drugiej dłoni! Idź sama do kina na super film. Spotkaj się z kumpelą/siostrą. Przejdź się brzegiem morza. Wyśpij się! Ja tam bym chciała kilka dni pobyć sama.

  3. A ja zwyczajnie potrzymam kciuki za Ciebie, by ten czas jak najszybciej minął. Wiem, że jej dobrze z tatą, rozumiem to wszustko, ale te bose stopy rano i “mamo…”… Tak się poryczalam, jakby to mój Stwór pojechał do taty na wakacje. Ma dopiero dwa lata. Tak naprawdę nie spędził z tatą sam na sam nawet 3 godzin. Nadają na zupełnie różnych falach. I nawet gdy ich zostawiam to i tak posilkuje się telefonem, bo nie rozumie co dziecko do niego mówi. A gdzie tu wspólne wakacje?

  4. Trzymam kciuki, że czas ci szybko zleci. Podobnież człowiek nigdy sie nie przyzwyczai do tych totalnie samotnych chwil, ale jednocześnie jakoś daje radę bo żyć dalej trzeba. Przesyłam uściski i przede wszystkim trochę pozytywizmu! <3 podziwiam Cię.

  5. Nie wiem czy mnie to nie długo nie czeka… póki co nie mam zamiaru być dzielna, kiedy życie wali ci się na głowę. Trzymam kciuki :*

  6. Witaj w klubie samotnych mam, moja córcia Natalka jest od 1 lipca u ojca i nawet nie mogłam się z nią do tej pory zobaczyć, bo ojciec nie chce. Jutro kolejna próba spotkania , mam nadzieję że udana bo jutro Natalki imieniny. Smutno jest w domu bez dziecka, jeszcze smutniej jak ma się urlop jak ja i jest się energicznym. Nie mogę usiedzieć w miejscu a z drugiej strony nie chce mi się nigdzie iść, bo po co. Z córką jest inaczej, jest lepiej, mogę cieszyć się tym że ona szczęśliwa biega po placu zabaw czy gania po galerii. A tak samotna matka siedzi od dwóch dni w “internetach” i “spamuje”. Ale od sierpnia będę mamą pełno etatową – na szczęście jeszcze na urlopie 🙂 pozdrawiam

  7. Ostatnio czytałam w magazynie o samotnych ojcach i tak mi wiele myśli przeszło przez głowe o tym co tam było napisane, a mianowicie, że wielu ojców przeżywa, to co Ty teraz na codzień. Odliczają dni, tygodnie. Smutne to wszystko jest, ale Ina na pewno się świetnie bawi. Marek to super tata. Trzymajcie się oboje, bo pewnie dla Ciebie i dla taty Iny każda chwila bez niej to niepokojący i teskniący czas.
    Marysia

    1. Zgadza sie, ojcowie tez tesknia. Tylko czesto jest tak, ze jedna ze stron zostala postawiona pod sciana, chciala wychowac dziecko w pelnej rodzinie, ale drugiej stronie nie bylo to po drodze. I wydaje mi sie, ze ten zal, jak zostaje w domu sama jest wiekszy, bo nie tak mialo to wygladac. Brawo dla osob, ktore potrafią podzielic sie opieką, tak aby dziecko jak najmniej odczulo negatywne skutki rozstania rodzicow.

    2. Ostatnio ktoś mi zarzucił, że zrobilam sobie z dziecka własność, bo zabrałam jak swoje. A tata przecież też kocha, też tęskni i w ogóle jest super tatą. Zapytałam tylko czy super tata porzuca matkę dziecka, gdy jest w drugim miesiącu ciąży i odchodzi do kochanki, po to by wrócić z wyrzutami sumienia przed narodzinami dziecka i za dwa miesiące znów odejść, również do kochanki. Nowej kochanki. Następnie przez pierwszy rok życia dziecka nie wspierać “tej suki” w utrzymaniu, bo dziecko w tym wieku nie kosztuje, bo przecież karmię piersią. Zapadła cisza. Idealny tata, który tęskni. Nie, nie ograniczam kontaktów, nie bawię się dzieckiem. W przeciwieństwie do taty, wzięłam odpowiedzialność za dziecko. Odchodząc do kochanki musiał się liczyć z tym, że nie przekroję dziecka na pół.

  8. U mnie sytuacja ciut odwrotna. Dzieciaki nonstop ze mną, marzę o godzinie chociaż ciszy! Ale myślę, że miałabym takie same odczucia jak Ty, gdyby ich nie było. trzymaj się mamo!

  9. A ja lubię być sama. Mam wreszcie czas tylko dla siebie, którego bardzo potrzebuję. Na czytanie książek, spotkania z koleżankami, kino. I jak chłopcy wracają od taty (mam dwóch synów) to mam siłę żeby być najlepszą mamą na świecie.

    1. Właśnie. Mam takie samo podejście. Ostatnio udało mi się wyjechać do Puszczy Białowieskiej z 5 wspaniałymi dziewczynami na 4 cudowne dni. 3 z nich dzieciate, 3 bezdzietne. Relaks, cisza, spokój, wędrówki, ognisko, sen – no bajka po prostu. Trzeba takie chwile bez dzieci celebrować, tak samo jak celebrujemy chwile z dziećmi 🙂

  10. Jej… bez przesady 🙂 Wynosicie tę Inę do piedestału. Ty i Marek. To tylko dziecko. Wypadałoby je wychować, a nie wyznawać jej kult.

    1. Poległam. Mistrzowski komentarz 😀 na piedestał powiadasz? Dziecko? Bo się tęskni? No tak. Co to znaczy kochać i tęsknić w XXI wieku. Mam dziwne wrażenie, że pokemony zawładnęły światem.

  11. taaak. to nie mija. nie mija nawet wtedy, kiedy nie zostajesz w pustym domu, tylko w domu z nowym mężczyzną, z drugim dzieckiem w drodze.
    ten kawałek pustki w duszy, ten pusty pokój, puste miejsce przy stole, zawsze jest i kłuje w serce i w oczy.

    kłuje tez wtedy, kiedy widzisz, z jaką radością dziecko wiąże się z drugim rodzicem, i choć wiesz, jakie to dla nie go ważne i dobre, to jednak czujesz się opuszczana. Na własnej skórze doświadczasz czegoś, co matki z tzw. “pełnych” rodzin w większości omija: ta mała istota nie jest przedłużeniem Ciebie. Jest osobna. Osobnym człowiekiem, który wiedzie osobne życie, ma swoje, osobne więzi i relacje. Do których FIZYCZNIE od Ciebie odchodzi.

    Ostatnio pomyślałam sobie, że może ma to swoją dobrą stronę. Może dzięki temu bolesnemu uświadamianiu sobie, że nie jesteśmy symbiotycznie związani, uchronię siebie i dziecko przed negatywnymi konsekwencjami takich uwikłań? Może przez to, że mam ustawioną większą czułość na to, on też będzie potrafił NAPRAWDĘ oddzielić się ode mnie, jak dziecko od matki powinno, i rozwijać się samodzielnie?
    Taka myśl na pocieszenie.
    Jeszcze 4 dni.

  12. Czasem zazdroszczę ludziom, którzy umieją być sami ze sobą. Którzy potrafią się bezboleśnie rozstawać. Pomimo braku dziecka ciągle za kimś tęsknię, kogoś nie chcę zostawiać. Mój mąż pracuje w delegacjach, wyjeżdża na 2-3 tyg., wraca na 2-3 dni. Czekaliśmy 5 lat na to, żeby byc razem. Po chwili normalnego życia znow rozłąka. Staram sie normalnie żyć ale to zycie bez części samej siebie. Czasem myślimy o wyjezdzie we dwoje, za “lepszym życiem”. Wtedy zaczyna sie troska o rodziców, rodziców którzy nie maja nikogo prócz mnie. Co zrobią jesli ich zostawię? Czy sobie poradzą? Zazdroszczę tym, którzy mają odwagę byc samolubni, którzy umieją żyć własnym życiem… Miłość jest najcenniejszym darem ale i przekleństwem gdy kochając, poświęcasz siebie dla drugiego człowieka, choćby najbliższego.

  13. Najpierw człowiek czeka aż dzieci wyjadą, żeby odpocząć, pocieszyć się spokojnymi wieczorami, wyjść z domu po 21 godzinie. A potem ściśnięte gardło, gdy się wchodzi do ich pokoju, smutek, gdy nikt rano nie tupie i tęsknota. Ach to rodzicielstwo 🙂

  14. Znajomi nie staja sie zbedni dla matka, ale matka najczesciej nie moze pozwolic sobie na spedzanie czasu tak jak wczesniej a do wielu to nie dociera. Ja bardzo chcialam spotkac sie z kolezanka ale ona mogla tylko wieczorami. Ja o tej porze kapie i usypiam dzieci. Nie widzialysmy sie przez to kilka miesiecy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *