
Dzień dobry! Obudziłam się dziś rano, przez mój mózg przeszedł impuls żywotności, który poraził mnie tak, że wstałam i to bez drzemki! Do tej pory nie mogę uwierzyć, że to się wydarzyło. Szczególnie, że w weekend nie pospałam, bo byłam u Basi, a u Basi się nie śpi, się żyje.
Pożyłam jak nigdy!
A teraz top 10. Mam dla Was całkiem fajne rzeczy! <3
- Mom I’m fine! Czyli fajna akcja. Fajna akcja, żeby dać mamie znać, że ,,I’m fine”. Ulubiony filmik wszystkich matek. 🙂 Tak przypuszczam…
- Intymne portrety par, które spodziewają się dziecka. Śpiące portrety. Trochę się czuję jak podglądaczka, w końcu te zdjęcie to czysta prawda. Piękne w swojej prawdzie.
- Ależ mnie ruszył ten filmik, a właściwe reklama Volvo. Mam wrażenie, że teraz nie cycki i piękne panienki są najlepszym pomysłem na marketing. Teraz liczy się wzruszenie, ale takie do ostatniej chusteczki z paczki.
- Kto widział film ,,Ukryte działania”, ten zna Tarajię P. Henson. Ostatnio w sieci znalazłam ten film, jej przemówienie, bardzo motywujące.
- Emilka wysłała mi ten link jakiś czas temu. Ale dziewczyny mają zabawę. Uwielbiam, jak ludzie robią coś z taką radością. Nózia chodzi.
- Połączone portrety krewnych. Wow! Super ktoś to wykombinował.
- Piosenka ostatniego tygodnia. Lekko bujająco-rapujący kawałek. Praktycznie słucham jej non stop kolor. To jedna z tych piosenkę, która przynosi dobry nastrój. Dobra, by puścić ją sobie w pracy, zamknąć oczy i pobujać się na fotelu.
- Uwielbiam Biedronia. A może raczej to, że faktycznie wykazuje dobre zmiany. To, jak się wypowiada, jak kieruje swoją karierą i polityczną, i medialną.
- Wracając do pięknych, chudych modelek, których obraz mamy wryty na dysku zwanym mózgiem. Photo of a skinny white girl. Nie wiem, czy to protest, czy tylko zwrócenie uwagi. Czy po prostu napis nie mający żadnego większego znaczenia. Podoba mi się.
- ,,Pełna chata” na Netflix! Widzieliscie? Jeden z seriali dzieciństwa, pamiętam tę czołówkę (ręka do góry, kto śpiewał zawsze to ,,aaaaaaa”). I jeszcze właśnie odkryłam, że jest teraz ,,Fuller House” czyli odgrzewany kotlet, kontynuacja. W ogóle nie jestem tego ciekawa, wieje nudą od pierwszej nutki.






