żeby dziecko ładnie zjadło…

Teraz to się je łyżką i widelcem. Wszystko. Inaczej Inuli nie smakuje.
Nie zamierzałam ingerować w Iny naukę jedzenia. Czasem je łapkami, czasem jak zwierzak – prosto z michy. Czasem raczy przyjąć pożywienie prosto z mojego widelca, a czasem nie zje nic, jeśli sama sobie kawałka nie nadzieje. Nie chce jeść, to nie nie musi. Ale zazwyczaj chce 😉

Wiem, wiem, jedzenie to nie zabawa. Czego moja Córka jeszcze nie rozumie, oczywiście. Ostatnio hitem był szaszłyk z makaronu – moja kreatywność osiągnęła swój szczyt, gdy chciałam zjeść w restauracji obiad w spokoju. Penne na rurce od coca-coli daje radę! Dziecko wcina z prędkością światła i nie rozwala jedzenia na podłogę. Mam jeszcze jeden patent, niestety brak dowodów w postaci zdjęć, choćby z telefonu – nawlekam precelki na sznurek, robię Pyzie korale i jest cisza, spokój i kwiat lotosu. 
Ptasie mleczko je jak jabłko, czyli obgryza na około. Bułkę je zaczynając od skórki – wie, co dobre 🙂 Jabłka i brzoskwinie je razem ze skórą, a najlepiej jeszcze obtoczone równo w piachu. Z tym nadmorskim smakuje jej wybornie. Przepis na owoce według Inulki to: nadgryźć w kilku miejscach, porzucić na sekund kilka, posypać piaskiem, uklepać, odkopać, ucieszyć się ze znaleziska, zatopić zęby i zjeść. 
Kolorowe naczynia ze zdjęć nas ratują. Pyza ma awanturniczą naturę i sobie ostatnio lubi rodową porcelaną rzucić o kafelki. Ot tak, dla rozrywki. Więc by sąsiedzi nie zgłosili sprawy do MOPS-u, ,,wyciszamy” sprawę plastikiem, od Tommee Tippee .  Inula spojrzała na talerzyki z aprobatą, a kubek już w ogóle jest w dechę – miła odmiana dla wiecznie przegryzionych tradycyjnych butelek. 
Banan jedzony nożykiem – bomba. Wiśnie potraktowane widelcem – hit. Za to jogurt jedzony własnoręcznie łyżką – duma rodziców rozpiera. A pranie się suszy 🙂

Post jest efektem współpracy z Tommee Tippee.

7 komentarzy

  1. Nie wiem jak to jest…zagladam na wiele blogow ale na Twoim musze przeczytac kazdy post od deski do deski;)umiesz z kazdego drobnego tematu zrobic historie.Bardzo to lubie.pozdr

  2. Fajne te naczynka. Podobają mi się zwłaszcza sztućce, no i te kolory! Bomba. U nas ostatnio kryzys jedzeniowy – ja nie mam pomysłów, a Hania apetytu… dzięki za patent z precelkami!

  3. A mnie ten kubek troszkę rozczarował… jakoś nie zwróciłam uwagi, że nie ma osłonki na ustnik i szlaja się wszędzie, a nam jednak piasek w jedzeniu trochę przeszkadza 😉 i z myciem pod uszczelką jest trudniej, bo trzeba sobie trud zadać :-)sok nam tak spleśniał…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *