
Mroźny wiatr to zło. Słońce zrobiło nas w balona, zwabiło na dwór, a tu ściana mrozu, co z oczu łzy wyciska. Taka niedziela!
Nie lubię mrozu. Nie lubię rajstop pod spodniami [dlatego ich nie noszę], nie lubię zaparowanych okularów, pękającej skóry na dłoniach, wiecznie zgubionej pomadki do ust i tego, że Ina nie lubi nosić rękawiczek. Nie lubię przemakających butów, tłumów w autobusach i tego, że kawa na wynos momentalnie robi się chłodna.
Ale co tam, nic to. Pyza na spacerze była wzorem dzielności i męstwa, szła, dreptała, choć łzy z oczy kapały na zmianę z gilami z nosa. Chichocząc próbowała gonić Nico i Matteo, oczywiście bezskutecznie, bo moda syberyjska krępuje ruchy. Ale wtedy sobie po raz kolejny uświadomiłam, że Ina tak szybko rośnie. Chwila moment. Nie do zatrzymania jest machina piekielna, ale ciesze się na te zmiany przeogromnie. Nie mogę się doczekać jeszcze lepszego kontaktu, bardziej zaawansowanych dialogów, wspólnych ,,spraw” tylko dla wtajemniczonych. Ina, słyszysz? Czekam na Ciebie! 🙂
Ina za 2 tygodnie skończy 2 latka. Jestem bardzo dumna z tej małej psotnicy, co rozwala uśmiechem. <3
płaszczyk: Pralines | buty: Adidas | bawełniana czapka: H&M | czapka wełniana: Dziecięce Klimaty | getry: Mini Rodini | szalik: hand made
fot. Bebe and Company












