
Zwiedzam jedzeniem i spacerami. Ja wiem, że nie jestem jedyna i większość tak ma, ale od muzeum wolę fajną kawiarnię. Jakieś nowości. Obserwowanie ludzi. Kawa inaczej smakuje. nigdy nie jadłam takiej owsianki. I bajgli z pasta jajeczną. I takiego makaronu.
Lody najlepsze podobno we Włoszech. I kawa. Choć mi smakuje najbardziej na wynos i z ładnym widokiem, marka nie gra roli. tak jest zawsze – liczy się okoliczność i ludzie. A jak jest to pierwsze, to dopiero wtedy można doceniać inne rzeczy. Kawa latte na chudym mleku, koniecznie z napisem i koniecznie z Baśką. I makaron prosto z Nepalu – co staje się powoli tradycja, jak sałata cezar 🙂 Orientalny makaron i Baśka to najlepsza mieszanka. A jak śniadanie to od razu na pełnym wypasie, przy wielkim stole, z Karo i Adim. I znów Baśką 🙂 I raviolo w Mąka i Woda…
Warszawa to nowe smaki, to kawa z tektury, makaron z budy, pączki ze ściany. A i tak najważniejsi są ludzie. Do nich nawet na boso…












