Teściowa też mama?

Nie mam problemów z mówieniem do teściowej – mamo. Ale dla
mnie to nadal formułka, bo dla mnie mama to mama. Nie oczekuję też, że moja
mama, dla mojego męża, będzie mamusią, matulką, mateczką nawet. Każdy ma swoją
mamę, jedną. 

Boję się momentu, gdy do mojej córki będzie stała
trzyosobowa kolejka. Ja, moja mama i teściowa. Niby obie babcie i każda ma
takie same ,,prawa’’, ale czy powiedzenie, że własna mama to ,,bliższa ciału
koszula’’ nie jest prawdą? Że mama to mama, była zawsze i jest najukochańsza
kobieta na świecie? Ale Teściowa taką ukochana kobietą już nie jest…
I nie wiem czemu tak odczuwam, bo nie mam podstaw do wrogich
emocji, ale nie potrafię sobie wyobrazić dzielenia się moją córką z moją
Teściową. 
I co tu zrobić?

11 komentarzy

  1. mnie tam z kolei z trudem przychodzi mówienie "mamo" do tesciowej – i zwykle tak jakos niezrecznie wychodzi, bo przemoc mi się ciezko (choc juz 5 lat jestesmy malzenstwem), i nie chodzi o to, ze cos mam do tesciowej, bo jest ok, ale tak jakos – mama to mama…

  2. Do teściowej mówię Mama, bo jest dla mnie, jak druga mama. Jest tak samo ciepła i pomocna. Co do dzielenia się… ja się córką nie dzielę, no może tylko z mężem. Babcie i dziadki, to babcie i dziadki. Są daleko, niestety. Sama z resztą nie wiem, co znaczy "dzielić się"? Wychowywanie należy do mnie i męża. Pozostali mogą ją tylko rozpieszczać. Nie będą mi mówić, jak mam własną córkę wychowywać, bo pewnie sami tego nie lubili.

  3. Ten sam problem miałam. Sporo czasu i zajęło zanim przywykłam do tego dzielenia się… Choć i tak do tej pory odczuwam jakąs nutke zazdrosci o tesciową, o moja mamę nie, ale własnie o ta obca kobietę bedącą mamą mojego ukochanego.

  4. Miałam dokładnie takie same odczucia przed porodem. Po porodzie niewiele sie zmieniło, ale toleruję umizgi mojej teściowej do mojego synka ze wzgledu na mojego męża. Moja mama nie narzuca się z pomocą, nie wypytuje o wszystko i nie daje stu rad na godzinę, ma więcej wyczucia i szacunku dla naszych wyborów. To w niej cenie. Z teściową jest dokładnie na odwrót. No ale przymykam oko, zaciskam zęby i robie swoje. Mówienie "mamo" dla mnie od początku nie wchodziło w grę, mimo nacisków teściowej. Teraz problem z głowy, bo na ogół mówię po prostu babcia 🙂

  5. Mama to mama. Teściowa to matka męża i to jego wybierałam na towarzysza dalszej podróży, a nie ją. Szanuję ją jako matkę mojego męża, babcię mojego dziecka, ale nie kocham jak własnej mamy. "Mamo" to pewna formułka.

  6. oj też mam obawy, że nie będę chciała dać mojego syneczka teściowej…a tym bardziej pojawia mi się duch wojownika jak słyszę o tym jak to ona chce z nim chodzić na spacery i kupić łóżeczko do ich domu, jakbyśmy chcieli go tam kiedyś na "trochę" zostawić… wtf? :/

  7. podoba mi się wypowiedz Milowe wzgórze – mądre słowa …. co do reszty … a szczególnie do tych młodych matek które mają synków – wy też kiedys będziecie teściowymi !!!! … matkami które będą traktowane przez swoje synowe … jak coś gorszego … matkami gorszej kategorii …jak murzyn który zrobił swoje i może odejść .My teściowe i matki synów też mamy serca i taksamo jak matki córek swoje synów kochamy matczyną miłością ; niedawno zostałam babcią …synowa powiedziała że nikt nie wezmie na ręce jej synka …. mnie jako babci – nie wolno !!!
    gdy moje dzieci były małe było mi bardzo przykro gdy teściowa nigdy nie wzięła ich na ręce , na kolana , nie pamietała o urodzinach ,imienianch mikałaju czy choince .- wszystko było dla wnuczek od córki ….. dzisiaj też jest mi przykro ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *