Może mi się zwyczajnie nie chcieć. Mogę zatęsknić za serialowym maratonem, ale takim całonocnym. Mogę chcieć ponad wszystko zimnego różowego wina. Mogę w przypływie złości chcieć trzasnąć drzwiami, wyjść i wrócić jutro, iść na impreze, wyjechać samej daleko, rzucić się w wir pracy… Ale przecież wiecie, czemu tego nie zrobię.
Jakis czas temu, w komentarzach na którymś z Waszych blogów przeczytałam historię, która mnie bardzo uderzyła i po jej przeczytaniu mam odpowiedź na każdy mój dylemat. Czy dobrze robię, że Ina pół nocy śpi z nami, czy dobrze robimy, że zawsze jest z nami, jak przylepka, czy dobrze, że usypiam ją przy piersi i że karmię tak długo. A potem czytam historię dziewczynki, która miała wypadek i słowa jej mamy…
Wszystko będzie dobrze. Bedzie! Ale gdyby coś… tej bliskości nikt nam nie zabierze!