odechciewa się…

Bardzo nie lubię, jak ktoś negatywnie kategoryzuje;) Nie lubię też, gdy ktoś z góry zakłada, że będzie do dupy. Wkurza mnie, no. Aż się wszystkiego odechciewa, a już najbardziej czytania tej książki!
Nic tylko się pochlastać kapslem od śmietany…

14 komentarzy

  1. ależ nie! książka to wulkan humoru i radości, pani czeczott ani razu nie pisze, że jest do dupy, wprost przeciwnie, po prostu nie opisuje macierzyństwa różowo-puszyście. to recenzent jest w tym przypadku do dupy. ja się śmiałam do rozpuku przez wszystkie strony i się nie przestraszyłam. podobne zdanie mają wszystkie rozgarnięte dziewczyny, które czytały 🙂

  2. Dokladnie, matka-polka przeczyta taka recenzje i nawet po nia nie siegnie. A tu Zonk, bo ksiazka jest swietna i kazda osoba (plci meskiej tez) powinna ja przeczytac, bo to dobra rozrywka.

  3. Wiosną czytałam ten tekst http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102483,11771437,Macierzynstwo_non_fiction__Nie_dla_lukrowanej_wizji.html
    i już wtedy bardzo mi się odechciało. Nie chodzi o pęd w różach po śliskim lukrze wprost do pachnącego słodką, wyczekaną kupką dziecka, ale też nie obrzydliwy ślizg po śmierdzącym gównie, w którym jeszcze chwilę sie potaplamy, opowiadając, jak to jest źle i jakie to wielkie kulturowe tabu: rozstępy, szycie krocza i inne.
    Wiadomo – nie jesteśmy w stanie niczego przewidzieć, a najbardziej chyba tego, jak my sami zareagujemy na dana sytuację – także tę tak nową jak pierwsze małe dziecko w rodzinie. Ale nie dajmy sobie wmówić, że to coś nie do pokonania. Bo jeśli nie do pokonania, to po kiego grzyba się za to zabierać?

    1. owszem, jednakże Pani Joanna nie opisuje prawdy uniwersalnej, a jedynie wyraża własną opinię nt. swoich odczuć i wrażeń. Ponadto jeżeli ktoś uważa, że macierzyństwo to gruszki paluszki, to się może być z deczka zaskoczony 🙂 Nie chcę żeby mnie ktoś źle zrozumiał: odkąd zostałam mamą jestem bardzo szczęśliwa i nie zamieniłabym tego na żaden dzień z życia "przed", niemniej haruję jak wół, a kupa nie raz wylądowała na mnie 😀 Warto przeczytać całą książkę, aby zrozumieć że Joanna wmawia że jest to do pokonania i też jest mega szczęśliwa. Wszelkie recenzje, skrawki, urywki i artykuły są wyrwane z kontekstu!

    2. w sumie nie wiem, co mnie tak bardzo uderzyło. chyba wkurzyłam się, bo staram się w głowie zbudowac w sobie siłę i motywację, żeby od stycznia nie zdziadzieć, żeby dac radę i nie poddać się pieluchom i kupie, tylko wszystko zgrabnie poukładać… a tu piękna recenzja, że nie poleca się przyszłym rodzicom, żeby ich nie przestraszyć, w podtekście – niech sobie naiwnie żyja, a w końcy życie i tak im pokaże, aż im się, właśnie, odechce…

  4. to czy się zanurzysz w kupie po uszy i zwiedniesz czy macierzyństwo będzie nowym wyzwaniem zależy od ciebie. ale ty jesteś Jak widzę kobieta czynu i myślę że nie masz się o co martwić. manie dziecka to ciężka praca Ale daje głowę że nie ma lepszej nawet jak ci dziecko ufajda ulubioną pościel tą kupą 😉

    1. True! Mozna utanac w tej kupie na wlasne zyczenie, a mozna tez robic pozyteczne rzeczy i przyjemne dla siebie:)ja choc jestem na codzien sama, to staram sie ogarnac codziennosc jak tylko umiem. God bless iphone!;) majbardziej brakuje mi treningow i kina, ale jeszcze za wxzesnie na zostawianie malej nawet z moja mama..ale moze za 2mce jak bedzie juz pol roczku syt sie nieco zmieni:) a ksiazke se kupie a co!

  5. Na Macierzyństwo Bez Lukru nie zaglądam z tych samym względów. Przecież nikt nie jest debilem, każdy z nas ma/miał rodziców i wie (a jak nie miał, to wie tym bardziej!), że ich życie to normalne życie, które składa się radości i trudów mniej więcej po równo… Taka książka to dla mnie przekaz, że autorka naiwnie wierzyła, że u niej będzie inaczej, a okazało się tak samo i nie wiem, co? Mamy przezyć z tego powodu katharsis? Jakaś rewolucja?

    Rodzicielstwo to normalny etap naszego życia, siłą rzeczy zmieniamy na długi czas nasze priorytety i zainteresowania i jak ktoś tego nie kuma, to znaczy, że jest jeszcze dieciakiem. A Pani Woźniczko-Czeczott to tą książkę napisała chyba dla swoich znajomych, którym próbuje udowodnić, że nadal jest cool i nie wszystko stracone.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *