Tak, docierają do mnie tylko te sygnały, które chcę, żeby dotarły. To nie znaczy, że nic do mnie nie dociera. Robię selekcję, coraz bardziej świadomie. Jestem cholernie zmęczona tym, co się dzieje na około. Nie mam na to czasu, on jest zbyt cenny na to, by się truć. Ja jestem zbyt cenna, by się truć. Szanuję siebie. 

Jeśli spytacie, co wiem na temat samolotu, odpowiem, że nic. Że był, nie ma, tragedia. Nie chcę wiedzieć więcej, nie zamierzam pogłębiać wiedzy, umartwiać się, włączać empatii i zastanawiać się nad tym malutkim dzieckiem, które było pasażerem. A widzicie, już mi się empatia włączyła. To wyłączenie nie jest takie proste, jak bym chciała, by było.  
Nie mam telewizora. Nie pamiętam, kiedy oglądałam Fakty i kto je wtedy jeszcze prowadził 🙂 I jeśli jestem ignorantką, która nie interesuje się tym, co się dzieje na świecie… no jestem, trudno. Naskocz mi. 
Nie chodzi też tylko o tv. Odsuwam od siebie to, co mogłoby mnie zmęczyć psychicznie. Nie hoduję w sobie uczuć odnoszących się negatywnie do innych. Staram się i nie musicie tego konsultować z farmaceutą – to dobrze robi. Jeśli ktoś robi mi koło ogona [cóż za piękne staropolskie określenie], to myślę wtedy tylko o tym, że to ja jestem najważniejsza i chcę być szczęśliwa. Rozmyślanie o pokręconych uczuciach innych osób tylko mnie od tego oddala. Więc nie myślę, życzę wszystkiego najlepszego i robię, co mogę, by rządzić. 
Ale serio, naprawdę i uczciwie – chciałabym, by wszyscy byli szczęśliwi, nawet gdy mnie wkurzają. Bo gdy będą szczęśliwi, to wszyscy to odczują. Chyba tak to działa.    
Nie słyszenie wymaga podjęcia kilku kroków, a dokładniej kliknięć 🙂 Można zablokować pewne osoby na FB, nakablować do Zuckerberga, że ktoś publikuje treści, których nie chcę widzieć na swoim wallu [płody, martwe konie, pobite psy i inne poprawiacze nastroju]. Można wyrzucić tv, przeciąć kabel, zablokować pudelka i dać sobie święty spokój. 
To niemożliwe, że na świecie dzieją się tylko złe rzeczy. Bo na przykład u mnie dzieją się same dobre, tak sobie zaprogramowałam życie, że nie ma innej opcji. U mnie wszystko #najlepiej, spotykają mnie same dobre rzeczy i sami fajni ludzie. U mnie dzieją się tylko same dobre rzeczy. Koniec. 
A u Was?
Więc jeśli snujesz opowieści o tragediach tego świata, nie słyszę. Jeśli jesteś przeciw, zamiast za – nie słyszę. Jeśli raczysz mnie opowieściami z krypty o chłopcu, któremu na raz wyrosły wszystkie zęby i umarł – nie słyszę. 
Słyszę sam śmiech, jazgot radości, same ,,dzień dobry” i ,,czy chcesz herbaty?”. 
Chcę herbaty. 

*fot. Michalina Pryśko