9 powodów, by nie przejmować się tym, co myślą inni

Wracałam dziś do domu. Gdy przechodziłam przez ulicę zobaczyłam dwie dziewczyny siedzące na murku. Jedna, na mój widok, szturchnęła swoją koleżankę, by zwróciła na mnie uwagę. Nie, nie wiem, o co chodziło, ale poczułam się źle. Jak małpa na wybiegu. Ale dlaczego w ogóle się tym przejmuję?

***

Wiemy, co jest najlepsze dla innych. Choć nie chcemy się przyznać, bywamy mistrzami w pobieżnej obserwacji i wysnuwaniu wniosków po pierwszej nutce. To, że my wiemy najlepiej, co gdzie jak, to pół biedy. Gorzej, gdy inni ingerują w naszą przestrzeń. Bez pytania i z brudnymi buciorami, wchodząc w nasze życie jak do siebie.

Przejmujecie się tym, co mówią i myślą inni?

Pierwsza odpowiedź zawsze brzmi tak:
– Ja? Nie, w ogóle mnie to nie rusza.

Gówno prawda!

Bardzo się przejmujemy tym, co myślą o nas inni. Co mówią o nas. Bierzemy do siebie każde niepochlebne słowo, każde spojrzenie, nie analizując, skąd się wzięło i czy faktycznie są ku temu podstawy, by tak sądzić.

Gdy zaczynamy od nowa obawa jest podwójna. Dlaczego? Oceniana jest nasza przeszłość oraz obecny wybór.  O ile przeszłość to przeszłość, tak nasz plan na następny tydzień, miesiąc, rok jest wdzięcznym obiektem do oceny.

DSCF0773-horz

Każdy potrzebuje akceptacji

Dlatego tak przejmujemy się tym, co myślą o nas inni. Potrzebujemy, by ktoś nas pochwalił. Potrzebujemy wsparcia i aprobaty. Lubimy widzieć dumę w oczach bliskich. Niezbędne dla nas jest uczucie przynależności. Lubimy dobrze się czuć w grupie i wcale nie chcemy ciągle i ciągle iść pod prąd.

Dla mnie to też jest bardziej niż ważne. Jednak ważniejsze jest, bym mogła decydować o sobie, być sobą i lubić siebie. Ja, nie inni. To ja mam być z siebie zadowolona, czuć w głębi serca, że jest ok.

1.Nie jesteś pomidorówką, żeby smakować wszystkim.

Nie mogłam kiedyś pogodzić się z tym, że ktoś mnie nie lubi, choć mnie nie zna. Jasno daje mi do zrozumienia, że ma mnie gdzieś, choć ja wysyłam inne, pozytywne sygnały. Prawda jest taka, że nie wszyscy muszą nas lubić. Tak jak i my nie lubimy wszystkich, mamy swoje sympatie, antypatie, czasem kogoś ubóstwiamy, a kogoś ledwo tolerujemy, choć nie wiemy czemu…

Nie musimy przejmować się opinią ludzi, którzy nic dla nas nie znaczą. Nie znają nas, nie wiedzą, co nami kieruje, nawet nie zadadzą sobie trudu, by zrozumieć nasz wybór i nasze motywacje. Więc dlaczego my mamy się nimi przejmować?

Dobrym rozwiązaniem jest po prostu ignorowanie. Zajęcie myśli czymś innym. A najlepiej – skupienie się na celu, bo on jest najważniejszy. Nie to, co myślą o nas ludzie, którzy nas nie lubią, nie znają.

2. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Tak naprawdę nikt nie jest tak mocno emocjonalnie związany z tym, co się teraz dzieje w naszym życiu, jak my. To niemożliwe. Więc punkt widzenia się zmienia. Inni biorą coś na lekko, szastają opiniami, nie czując tego, co my.

Ważna jest opinia rodziców, prawda? Konsultujecie z nimi wiele spraw, nieświadomie nawet oczekujecie aprobaty dla swoich planów, a tu ściana. Krytyka. Rodzice wyrazili swoje zdanie, do którego mieli prawo, a Ty czujesz żal i złość. Zaczynasz w siebie wątpić i nagle twój pomysł wydaje ci się nie taki świetny, jaki był jeszcze pół godziny temu. Tylko dlatego, że ktoś inny uznał, że jest nietrafiony?

Dokładnie tak. Potrzebujemy aprobaty, by wzmocnić swoją motywację. Ale warto pamiętać, że inni nie czują tego, co my. Nie wiedzą tego, co my. Mają inne doświadczenia, inne przeczucia. Więc dlaczego mają wiedzieć lepiej?

3. Życie jest za krótkie.

Krótkie i proste. Życie jest za krótkie, by przyjmować innych punkt widzenia. Przecież każdy lubi co innego.

4. Tylko ty wiesz, co jest dla ciebie najlepsze.

Wiem, z czym sobie poradzę i co udźwignę. Tylko ja wiem, jakie mam najskrytsze marzenia. Tylko ja wiem, ile nauczyłam się na własnych błędach. Tylko ja wiem, co jest dla mnie najlepsze. Wiem i już.

Te wszystkie rady, cudze złote myśli, ,,a jeszcze zobaczysz”, ,,ja na twoim miejscu”. Jak to gnębi człowieka! Nawet najsilniejsza osoba z czasem pomyśli: a może coś w tym jest?

Najważniejsze jest to wrażenie, które każdy z nas ma w środku. Intuicja, przekonanie. Nie wiem, jak to nazwać. Ale nikt tego nie czuje, tylko my. To dobry drogowskaz.

5. Pilnuj swojego podwórka.

A nie byłoby prościej, gdyby każdy pilnował swojego podwórka?

6. Tylko krowa nie zmienia zdania.

Zastanów się, czy twoje opinie zmieniły się na przestrzeni ostatniego roku? Na pewno. A to znaczy, że opinia innych osób też może się zmienić w dość krótkim czasie. Więc to, co ktoś teraz o tobie myśli, może się zmienić.

7. Nikt nie weźmie za ciebie odpowiedzialności.

Każdy ma na nas milion pomysłów, na naszym miejscu zrobiłby to i to. A jak przyjdzie co do czego, to nie wspólny błąd, ale tylko i wyłącznie twój. Każdy umywa ręce.

Wierzysz w siebie? Czujesz, że dobrze wybierasz? No to idź za tym, w końcu ty i wyłącznie ty odczujesz sukces lub porażkę. Choć nie, przepraszam. Sukces ma wielu ojców, świętuje się zespołowo. 🙂

8. Masz plan do zrealizowania!

Chcesz zrealizować swój plan? Nie myśl o tym, co myślą inni. To rozwadnia energię i motywację. Myśląc o tym, co kto powiedział, tracisz czas.

9. To, co dobre dla innych, nie znaczy, że musi być dobre dla ciebie. I odwrotnie.

Sedno. Bo nie każdy, kto ma na nas wpływ, chce nam dopiec czy zdołować. Większość osób chce naszego dobra, choć nieumiejętnie to robi. Część osób ocenia nas pochopnie i choć udajemy, że nic nas to nie obchodzi, z tyłu głowy czai się niepewność.

Gdyby dla każdego dobra była jedna jedyna ścieżka w życiu, każdy z nas miałby te same problemy, takie same radości. Każdy robiłby to samo. Zero przygody, przewidywalny standard. Fajne jest to, że każdy z nas jest inny, unikalny. Każdy dojdzie do szczęścia i spełnienia w inny sposób, a to znaczy, że dla każdego dobre jest coś innego.

DSCF0778-horz DSCF0786-horz DSCF0815-horz

19 komentarzy

  1. Co do rodziców – dziecko potrzebuje jego akceptacji. Z upływem lat powinniśmy, ale nie zawsze rozbudzamy w sobie wewnętrznego rodzica. Oznacza to, że nasze poziomy (z rodzicami) wyrównują się. W teorii ty możesz ich skrytykować, a oni ciebie, ale jesteś dorosła, więc nie ma to takiej mocy jak w dzieciństwie, jesteście równorzędni. Co do przejmowania się innymi. Jeśli ja mam przykładowo błękitno – szare oczy, a ktoś mówi, że są piwne, to kto ma rację? Tak samo jest z opiniowaniem życiowych decyzji, im pewniejsza jesteś swoich wyborów, tym mniejsza moc cudzych słów. Wiesz swoje i nikt ci nie wmówi, że szare jest piwne 😉

  2. Cała prawda w tym co piszesz, ale kurcze żeby zdać sobie z tego wszystkiego sprawę i wprowadzić to w życie jest ogromnym wyzwaniem niestety. Ja nadal nad tym pracuje, co prawda osiągam już sukcesy, ale jeszcze długa droga przede mną.

  3. Gdybym to ja szturchnela kolezanke, zeby popatrzyla na Ciebie to tylko po to, zeby pokazac swietnie ubrana dziewczyne. Lub “tą Tekstualną,no wiesz, tą blogerkę” 🙂 ale nie mam w zwyczaju tak robic. W jazdym razie chcialam powiedziec, ze czesto przejmowalam sie czyims spojrzeniem, az raz po tym jak zobaczylam “szturchanie kolezanki” ze wskazywaniem na mnie, myslami juz wybiegalam o co chodzi, czy moze to, czy tamto, a potem doslyszalam jak ten ktos mnie skomplementowal…
    Bylam mocno zaskoczona, tego sie nie spodziewalam. Od tad albo mowie sobie ze komus cos sie podoba skoro sie gapi albo jest nienormalny wiec musze wybaczyc 😉 zdaje sobie sprawe ze niekoniecznie za kazdym razem ktos mnie w myslach komplementuje ale jak sobie tak powiem to nie przejmuje sie i zaraz zapominam o sytuacji. dzis np trzy kobiety na przystanku ogladaly moje sandalki… mogla bym pomyslec ze chodzi o haluksy… bo niestety mam lekkie, ale nie, te sandalki akurat swietnie je ukrywaja.. e,mogla bym pomyslec ze kiepski pedicure, ale nie bo akurat swiezy, moglabym pomyslec ze sandalki sie nie podobaja ale nie – przeciez sa takie ladne! 🙂 a jesli czyjas mina w takiej sytuacji wskazuje na to ze raczej moje sandalki sie nie podobaja to stwierdzam ze ten ktos ma duzo brzydsze – wg mnie, cooznacza ze poprostu mamy kompletnie inny gust. I przestaje sie przejmowac 🙂

  4. Dokładnie tak! Ja z kolei wychodzę jeszcze z zdania że skoro ja daję sobie prawo do rozmawiania o czyimś życiu, to inni również mają takie prawo. I dopóki ja nie przestanę oceniać innych, nie mogę obrażać się na innych ze robią to samo 🙂

  5. Poza tym jak to pięknie Marta Frej powiedziała, ale sparafrazuję, a nie zacytuję, bo tak kropla w kroplę nie pamiętam, że nie powinniśmy przejmować się opiniami innych, bo każdy mówi/myśli o nas coś innego. Można by zwariować, gdyby człowiek chciał wszystkich zadowolić.

    Ja pamiętam kiedyś, że się bałam co pomyślą o mnie koleżanki jak umawiałam się z gościem, który był… rolnikiem (ale takim z prawdziwego zdarzenia, z mega wielkim i świetnie prosperującym gospodarstwem). Miałam wtedy bodajże 18 lat i oczywiście uwielbiałam tego faceta, bo poza tym, że pracowity, był też bardzo dobrze wychowany, szanował kobiety, był hojny i miał bardzo dobre serce. Był świetnym kucharzem, kierowcą, kochankiem, no nic dodać nic ująć. Ale bałam się co pomyślą koleżanki jak się dowiedzą, że to rolnik. I zerwałam z nim dla jakiegoś cwaniaczka biznesmena, który mnie wkurzał i nie był nawet w połowie tak przystojny i miły, no ale biznesmen, wiadomo, inna liga (przynajmniej w oczach osiemnastki).

    Minęło już dobrych parę lat, spotkałam mojego byłego rolnika, starzeje się, ale ładnie, ma piękny dom, pięknego psa, gospodarstwo hula, zatrudnia dużo ludzi, nadal jest przemiły, w międzyczasie skończył jakieś studia związane ze swoją branżą i myślę czasem, że może gdyby nie to, że się przejmowałam co powiedzą znajomi, to dzisiaj razem z nim wyprowadzałabym tego psa, jeździła tym samochodem, ładnie się starzała i sadziła w szklarniach ekologiczną bazylię… 😉

  6. Pamiętam, jak sama odczuwałam dotkliwie każde spojrzenie. We wszystkim doszukiwałam się ironii, szyderstwa, pogardy. A podszeptywanie dawało mi zajęcie na cały tydzień, bo musiałam przecież przemyśleć wszystkie możliwe warianty, które mogły być powodem tego szeptania – źle dobrane ubrania, koślawe nogi, czy pryszcze przebijające się przez niewprawnie wykonany makijaż. A kiedy ktoś mówił mi coś miłego, uważałam, że mówi to po prostu z litości.
    Aż do momentu, kiedy przyszło mi z przyjaciółką czekać na autobus. Autobus typu “jeżdżę raz na pół godziny”. Przez przystanek przewinęło się w tym czasie mnóstwo ludzi, a my świetnie się bawiłyśmy w swoim towarzystwie. Kiedy któraś z nas się zaśmiała, ludzie nerwowo odwracali się w naszą stronę. Ludzie, na których wygląd, czy zachowanie kompletnie nie zwracałam uwagi. Byłam zszokowana ich niepokojem, przecież ja miałam swoje własne życie, czemu miałabym zajmować się czyimś?
    Jaka ja byłam próżna, że uważałam, że to na moje barki spadło uszczęśliwienie każdego człowieka, dostosowywanie się do jego wzorców piękna.
    Nieraz mam dyskomfort z powodu takich sytuacji, ale wiem, że jak ktoś postanowił poświęcić mi “uwagę”, to nie potrwa to dłużej niż 3 minuty. I ja też nie powinnam poświęcać tej sytuacji więcej czasu.

  7. Trafiłaś w sedno… niby prawdy każdemu znane szkoda tylko że często w praktyce nie potrafimy tego zastosować. Z każdą kolejną taką sytuacją staram się bardziej stosować to zdrowe “olewactwo” z nadzieją że nadejdzie dzień gdy z czystym sumieniem powiem – mam to gdzieś:)

  8. Cześć! Jak był mi potrzebny taki tekst! Od dzisiaj przestaje zamartwiać się tym co inni pomyślą, nawet rodzice! 😃 Mi się też wydaje, że przestajemy się przejmować opinią innych w momencie gdy sami przestajemy ich prześwietlać. Pozdrawiam, Ola 🙂

  9. Poraził mnie tekst Moniki która wstydziła się być z rolnikiem. Jaki trzeba mieć przeciąg w głowie żeby ”myśleć” w ten sposób ?
    No i co z tego że to rolnik ? To jakiś gorszy gatunek ? Na pewno nie gorszy niż setki tysięcy robotników fabrycznych, sprzedawców, kasjerów, magazynierów itd.
    Nie wiem czy to czytasz ale jeśli tak to powiem ci że dobrze się stało że z nim nie zostałaś. Nie zasługiwałaś na niego. Ty potrzebujesz wytatuowanego cwaniaczka w dresach i z BMW. Koleżanki z pod trzepaka będą ci zazdrościć.

    1. Orion,

      Mnie też bardzo poruszył ten tekst. Ale trochę inaczej niz Ciebie.
      Przecież ta dziewczyna sama przyznaje że to było bardzo źle myślenie i że miała wtedy 18 lat…
      Po co tyle nienawiści…

  10. Ja mam na to dwa ulubione cytaty z czasów studiów 🙂

    “But, który pasuje na jedną stopę, uwiera inną. Nie ma jednego przepisu na wspaniałe życie, które odpowiada każdemu.” C. G. Jung

    “Nie przejmowałbyś się tym, co ludzie o Tobie myślą, gdybyś wiedział, jak rzadko to robią.” Phil Mcgraw

  11. Chciałam tylko dorzucić swoją cegiełkę dla dopełnienia. Pamiętajmy, że choćby chwilowo nie było ich widać, to przecież dobrzy ludzie też istnieją, choć oczywiście mogą popełniać błędy. Istnieją ludzie, którzy patrzą na świat z empatią i życzą innym dobrze. Doceniają małe rzeczy w ludziach, ich trud w dążeniu do celu, związane z tym piękno i wartość związaną też z ceną zapłaconą za pójście pod prąd, pójście swoją drogą, docenienie siebie w mądry sposób. Istnieją ludzie, którzy patrzą na świat z uwagą i życzliwością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *