na dobry sen

Dziś zaczyna sie miesiąc bez żłobka. Żłobek w lipcu nieczynny. Ina śpi, jest 8:30. Jeszcze śpi i nie zanosi się, żeby niedługo wstała. Dać jej pospać czy obudzić, bo szkoda dnia?
Dam jej pospać.
https://www.tekstualna.pl/2015/07/na-dobry-sen.html

Wczoraj, gdy według niej zerwałam ją o świcie, czyli o 7:30, była na mnie obrażona. 
Urażonym tonem krzyknęła wtedy ,,EJ!” i odepchnęła moją rękę, gdy głaskałam jej włoski. W ,,podzięce” włączyłam jej radio, głośno 🙂
Lubię spać z Iną. Nawet się cieszę, gdy nad ranem mnie woła, zaspana mała Pyza. Atawistyczna przyjemność. Rączka na dekolcie, mój nos przy jej włosach. Śpimy dalej. 
Jak mieszkałam jeszcze z Rodzicami, nie było opcji, żeby spać dłużej niż do 9:00. No może 9:30. Do tej pory z tak długim spaniem czuję się nieswojo i gniecie mnie mini poczucie winy. Że szkoda dnia? Nie wiem…  
Pamiętam, jak na drugim roku studiów w Olsztynie, wróciłam w sobotę rano z imprezy. Dokładnie to mogła być 5:00.  Mama obudziła mnie chyba o 7:00 z hasłem ,,to co? odkurzamy??”. To był najbardziej aktywny poranek, dla mojego mózgu oczywiście. Nigdy chyba nie musiałam się bardziej skupić. Ale wstałam, jak mama mówi, to trzeba…
Najlepsza myśl, która przychodzi mi do głowy, to wolna, licealna sobota. Internet na kablu, a siedzenie na czacie czy na wp.pl nie było tak fascynujące jak blogowanie dziś, poza tym nie mogłam w nieskończoność blokować połączenia telefonicznego. No i drogie cholerstwo to było. W każdym razie wyobraźcie sobie duszne popołudnie, takie, że zaraz będzie burza, nawet nieco ciemno się robi o 17:00. Zasłonięte pomarańczowe rolety (gdzie ja miałam rozum i dobry gust?) dają nienaturalne światło, radio gra bardzo cicho, taki w sumie tylko szum. Koc. Poduszka. I ja idę spać. Na godzinę, góra dwie.  
Ciąża kojarzy mi się ze spaniem. Byłam notorycznie śpiąca, w leniwym nastroju, który wymagał koca i świętego spokoju. Notorycznie pozwalam sobie na popołudniowe drzemki. Obiad, drzemka, drugi obiad, serial, spanie. To robiłam najchętniej. Czysta, nieskrępowana przyjemność.
Ale gdy Ina była już na świecie, nie pozwalałam sobie na drzemki, razem z nią. Chyba w ciągu całego roku tylko raz, ale to i tak przypadkiem 🙂 Po prostu odpłynęłam…
Cieszę się, gdy ktoś śpi w mojej obecności. To znaczy, że dobrze się przy mnie czuje. Ja też śpię przy kimś tylko wtedy, gdy kogoś lubię.
Lubię zasypiać, gdy pada. Nawet często zdarza mi się symulować deszcz, włączam sobie kilkugodzinne nagranie na youtube, i mi bębni. Czasem wybieram ,,deszcz uderzający o namiot”, a czasem ,,mocną burzę z piorunami”.
Nie lubię spać w pociągu, choć często mi się to zdarzało. Nie lubię nie dlatego, że mogą mnie okraść. Ale, jak pisałam wyżej, śpię tylko przy ludziach, których lubię, a tych z pkp nawet nie znam. Poza tym, razem z Emilką, jak śpimy, robimy ,,smutną minę”. Jesteśmy smutne, gdy śpimy 🙂

Jest 9:00. Ina jeszcze śpi. Idę ją obudzić, chcę już naleśników na śniadanie, a z nią smakują najlepiej <3

4 komentarze

  1. Odkąd mam dzieci doceniam sen jako taki. Noc przespana bez pobudek jest rzadkim luksusem. Uwielbiam ten moment zagrzebania się w miłą pościel w chłodnej sypialni. U nas przy dźwięku suszarki ciągle, córa się przy niej udaje do krainy Morfeusza:)
    Ale krople o namiot też lubię.

  2. Ja odkąd mam dwójkę w ogóle nie mogę już narzekać na problemy ze snem. Moja Inga i Maks do dzieci grzecznie siedzących i cicho oglądających książeczki tudzież bajeczki nie należą, więc po dniu z nimi, a nawet połówce, gdy tylko wreszcie mogę się przytulić do poduszki – odpływam po prostu. Na szczęście nocnego wstawania do dzieciarni jak na lekarstwo, więc mogę regenerować siły i śnić o sztabie niań i pomocy domowych aż do poranka, gdy z pokoju dziecięcego dobiegnie gaworzenie mojej córy. Takie 'Oooooo" i "Uch,uch", a już "mammma, mammma" to zastępują najlepszy budzik. I wstaję i życzę sobie, ąby dzień był faktycznie dobry 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *