
Dobra. Za każdym razem, gdy jestem w stolycy, mówię, że chciałabym w niej pomieszkać z miesiąc. Albo trzy. Zdania nigdy nie zmienię… w Warszawie mieszkają Karo z Adim, pod Warszawą będzie mieszkała Baśka. Ależ to miasto predyspozycji, chce więcej do Warszawy!
Jestem chyba najgorszą turystka na świecie. Chodzę tylko i jem, ewentualnie pije kawę. I robię zdjęcia. Ale ani muzeum, ani galeria, ani nawet sklep z pamiątkami mnie nie jarają. Bo czy w muzeum Ryszard Kalisz machałby mi stojąc na światłach swoją extra bryką? Wątpię 🙂
Październikowa Warszawa to kawa na wynos, strata czasu na ławce na Krakowskim Przedmieściu, fotki pod kolumną, ogromny obiad i znowu kawa, spacery, spacery, fotki i spacery. Czyli dosłownie nic konstruktywnego, poza kilkugodzinną wymianą poglądów z przyjaciółką.
Ale to własnie jest najlepsze. I ta Nishka też na zdjęciu, też taka fajna 🙂





















