ludzie z Warszawy

Dobra. Za każdym razem, gdy jestem w stolycy, mówię, że chciałabym w niej pomieszkać z miesiąc. Albo trzy. Zdania nigdy nie zmienię… w Warszawie mieszkają Karo z Adim, pod Warszawą będzie mieszkała Baśka. Ależ to miasto predyspozycji, chce więcej do Warszawy!

Jestem chyba najgorszą turystka na świecie. Chodzę tylko i jem, ewentualnie pije kawę. I robię zdjęcia. Ale ani muzeum, ani galeria, ani nawet sklep z pamiątkami mnie nie jarają. Bo czy w muzeum Ryszard Kalisz machałby mi stojąc na światłach swoją extra bryką? Wątpię 🙂
Październikowa Warszawa to kawa na wynos, strata czasu na ławce na Krakowskim Przedmieściu, fotki pod kolumną, ogromny obiad i znowu kawa, spacery, spacery, fotki i spacery. Czyli dosłownie nic konstruktywnego, poza kilkugodzinną wymianą poglądów z przyjaciółką.
Ale to własnie jest najlepsze. I ta Nishka też na zdjęciu, też taka fajna 🙂

 

30 komentarzy

  1. Predyspozycja, wrodzona zdolność, zadatek, który pod wpływem otoczenia, wychowania, aktywności i możliwości rozwojowych jednostki rozwija się i aktywizuje.- czy to na pewno miasto predyspozycji?

  2. No dobra nie wiem czy ktoś o to pytał lub czy gdzieś już to było (jeśli było, a przeoczyłam to najmocniej przepraszam!) ale jakim obiektywem zwykle robisz zdjęcia, które tu lądują? Zdjęcia są fenomenalne, bo jest w nich klimat i wiadomo, że samo szkło nie jest najważniejsze ale to na zdjęciu wygląda na takie lekkie i przyjazne do pracy.. 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    P.S.- Byłam 2 razy w Warszawie i miasto mnie w sobie nie rozkochało, ale kto wie? Do trzech razy sztuka!

    1. Aniu, to perełka z SH, leżała, leżała, leżała w szafie najpierw w Olsztynie, potem już płaszcz służył mi jako jesienny ciążowy, a tydzień temu obcięłam rękawy i nagle stał się, jakby tu powiedzieć, bardziej atrakcyjny :))) Kilka cm mniej, a jaka różnica 🙂

  3. Ale jesteś super laska! Ponieważ już dziewczyny zaczęły Cię rozbierać, to ja też się ośmielę – zdradź skąd torba? 🙂

    Z Łodzi do Warszawy mam rzut kamieniem (pociągiem dłużej), ale najczęściej bywam pracowo – nie ma dla mnie uroku niestety. Kiedyś z mężem (jeszcze wtedy chłopakiem 😉 pojechaliśmy do Warszawy na randkę, ale z tamtego wyjazdu pamiętam tylko okropny hotel z zaskakująco wygodnym łóżkiem, tani, czekoladowy likier, który piliśmy litrami i obiad w malutkiej restauracji, gdzie przy stoliku obok siedział Janusz Głowacki – całkiem sporo miłych wspomnień. Może ta Warszawa nie jest taka znowu zła 😉

    1. serio napisałam to w poście? 🙂
      Nie, nie imponuje mi, chciałam podkreślić zabawną sytuację, która nas spotkała w Warszawie, to tyle. Post jest napisany ironicznie i tak traktuj zdanie o Kaliszu.

  4. Taki turyzm, to chyba cecha wrodzona Trójmieszczan (choć w sumie w moim przypadku to raczej cecha nabyta, bo dopiero od 15 lat wrastam w to miasto 🙂 )
    Za każdym razem wyjeżdżając do Wa-wki planuje rundkę po muzeach i galeriach, a i tak kończę dokładnie tak samo ja Ty- spacerując po ulicach, delektując się atmosferą miasta. Z tą różnicą, że nie wytrzymałabym tam miesiąca. Dzięki “prawdziwym” Warszawiakom myślę, że mógłby to być maksymalnie tydzień…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *