Kraków. Dzień 6 ( i trochę 5)

Cokolwiek złego można powiedzieć o blogach i blogerach, że grafomaństwo, ekshibicjonizm, sprzedawanie prywatności swej i dziecka, przechwalanie się, przynudzanie, zarabianie… Obecnie otaczam się ludźmi w większości poznanym dzięki blogom. Blog to jedna z najlepszych decyzji w moim zyciu.

Wstęp był po to, by pochwalić się, że piątek spędziliśmy w towarzystwie Basi z bloga Taste of Life i jej Chłopaków – Tomka, Michała i Marcina. Nawet nie zuważyliśmy, że dopiero co się poznaliśmy, że nie widzielismy się wcześniej…naturalnie wyszło, w końcu od tygodni codziennie ze sobą rozmawiamy. Za to chwała blogom! 
Zostaliśmy dziś hedonistami smakowymi. Najpierw śniadanie w przypadkowym hotelu (zapłać raz i jedz ile chcesz – Marek w końcu się najadł), potem drugie śniadanie ze Szmydtami w MamyCafe, potem pyszna sałata Cezar (dobry wybór!) i na koniec jakieś serniki, ciasta czekoladowe, ruskie pierogi (Marek…) smakowity dzień w smakowitym towarzystwie. Teraz musze jakieś ziółka pić,bo mój żołądek się zbuntował haha a taką mam ochotę na BigMac’a jeszcze… 😛
Inula doskonale oprowadzała po Krakowie Marcina, choć dała się też poznać jako kawał cholery – wszystko mu zabierała, oczywiście z najmilsza minką, na jaką było ją stać. Ona nie da sobie krzywdy w zyciu zrobić, o nie!

A jutro BAM!

13 komentarzy

  1. uwielbiam Kraków 🙂 jestem z Lublina ale muszę nasycić się tym miastem przynajmniej raz w roku.Dziękuje za cudowne zdjęcia, fotorelację -przypomnienie ukochanych miejsc- kościół na Skałce i jakże specyficzny zapach wody ze źródełka, kościół Augustianów, ul.Franciszkańska, rynek, wawel – ja chcę do Krakowa!! pozdrawiam cieplutko Joanna 🙂

    1. tę, którą Ina ma na sobie na zdjęciach, kupiłam w jakims ,,zwykłym'' babskim sklepie,taka wąska chusta, która dorosłych nie grzeje, ale dla dzieci jest super. Te w groszki dostałam od Mamy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *