
Ponieważ Dziedzic ma już całe 4cm, jest duży i dorodny, trzeba zadbać, by duży i dorodny był stale. Jako że uderzyła we mnie informacja, że granat to witaminowe cudo, niemal co sił popędziłam do drogerii po granatowy balsam do ciała i błyszczyk. Później stwierdziłam, że nie, nie będę egoistką i nie bez przyjemności wypiłam sobie Frugo o tymże jakże granatowym smaku 🙂 Wraz z każdym łykiem wracały do mnie moce witalne. Wracały też do mózgu, który wyczerpany pracą na 3 zmiany + nadgodziny w barze szybkiej obsługi na południu Teksasu (a przynajmniej tak się dziś czuło me ciało w dwupaku), był nie we formie. Gdy moce dotarły do mych zwojów, przypomniało mi się, iż w lodówce mam dwa granaty i one na pewno uratują me dziecko przed chorobą psychiczną 🙂
Kto by pomyślał, że te drogie, egzotyczne i mega niepraktyczne owoce to MUST HAVE każdej ciąży. Obiera się je godzinami, później myje się obryzgane ściany i szoruje czerwone paznokcie. Ale czego się nie robi dla Spadkobiercy.
mmmmm mniam mniam… Była praktyka, teraz czas na teorię.
- sok z granatów jest zdrowy, koniec i kropka 🙂 jest owocem, nie smaruje się go masłem i nie smaży w głębokim tłuszczu. To mówi samo za siebie.
- podobno granaty, oczywiście spożywane regularnie, obniżają cisnienie krwi, poziom cholesterolu i chronią przed nowotworami
- sok z granatów może chronić wcześniaki przed poważnymi skutkami niedotlenienia mózgu, czyli to, że piję sok z granatów sprawi, że moje dziecko będzie miało łeb jak sklep
- podobno sok z granatów działa na mdłości (jeszcze nie zbadałam, czy działa, bo eliminuje, czy może przyspiesza to, co czasem jest nieuniknione :P)
Jakie są me wrażenie? Co za dużo, to i krowa nie zje:) raz na jakiś czas można się pobawić, ale żeby tak codziennie? Sok oczywiście cud, miód, malina, trochę kwaśny, ale pianka prawie jak na cafe latte 🙂 mniam.











