
Praca wolnego strzelca ma wiele zalet. Jeśli ciąża przebiega świetnie, klienci pchają się drzwiami i oknami, nie ma większej przyjemności, niż praca, a szczególnie ta ,,wolna’’. Dla mnie najważniejsze plusy to nienormowany czas pracy (ale tylko dla tych konsekwentnych) – zrobisz swoje w 3 godziny, a resztę dnia masz wolne! Miłe jest to, że robisz to, co chcesz – jesteś sobie panem i władca, wybierasz sobie profesję wartą zachodu, która sprawia przyjemność – czy jest się copywriterem, grafikiem, czy robisz na szydełku albo tworzysz biżuterię.
1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 7 // 8 // 9 // 10 // 11 // 12 // 13 // 14 // 15 // 16 // 17 // 18 // 19
to się ma do ciąży? Wiadomo, na L4 pracować nie można. Lecz jeśli
łaskawy los daje się przekupić i nie funduje porannych mdłości,
kręgosłup boli tylko czasami, emocje pozwalają na bezkonfliktowa kontakt
z klientem, a z dzieckiem wszystko książkowo się toczy – praca w domu
to błogosławieństwo!
Można spokojnie biegać po lekarzach, na badania, na zakupy. I nikt nie
ma do nas pretensji, że robimy sobie przerwę w pracy na krótką sesję
trzymania nóg w górze na dziesięciu poduszkach.
Po czwarte, mąż będzie zachwycony widząc swą małżonkę w drzwiach po
przyjściu z pracy, nie mówiąc o zapachu pieczeni cielęcej z sosem i z
kopytkami 😉 Dla zdeterminowanych praca w domu to także szansa na
ogarnięcie domowych obowiązków…później zostaje czas na podanie mężowi
kolacji, obmycie mu stóp wodą różaną i zrobienie tajskiego masażu
łokciami 🙂
samo, jak przed ciążą, a nawet może trochę bardziej konsekwentnie,
trochę bardziej kreatywnie, trochę bardziej efektywnie. W ciąży powinno
się wszystko robić ,,trochę bardziej’’, a po to, by obowiązki zajmowały
niezbędne minimum.
porządek!!! Nic tak nie marnuje czasu, jak szukanie igły w stogu siana.
Porządek mobilizuje nas do trzymania porządku!
urządza nie tyle porządek, co stworzenie miejsca pracy, które będzie mi
sprawiało przyjemność. Samo przebywanie w nim będzie przyjemnością,
patrzenie i pracowanie również. Zostało mi to jeszcze z podstawówki, gdy
poziom moich zapisków w zeszycie był uwarunkowany posiadanymi
długopisami, zakreślaczami, karteczkami, notatnikami itp. Uwielbiam
robić notatki – cały mój rok na studiach kserował właśnie moje hehe!!!
Śmieszne, ale prawdziwe – mnie mobilizuje i motywuje otoczenie,
przyjemność z fizycznego wykonywania pracy, czyli po prostu lepiej mi
się pracuje, gdy pracuje mi się ładniej. Każdy ma inny sposób, ten jest
mój. Tipsy w górę i do przodu!







