
Koncentracja jest jak szczęście, nie jest dana raz na
zawsze. Łatwo ją stracić, trudno wypracować.
zawsze. Łatwo ją stracić, trudno wypracować.
I, jak pisałam w poście ”ciąża a działalność gospodarcza, czyli mama na swoim”, nie tylko w ciąży, ale zawsze
warto zrobić szybko to, co do nas należy i wtedy sobie zrobić przerwę.
warto zrobić szybko to, co do nas należy i wtedy sobie zrobić przerwę.
Biednemu zawsze wiatr w oczy i pod górę. Jest tyle rzeczy,
które wabią, które nie mogą poczekać, które zajmują tylko chwilunię, a potem
się okazuje, że już 11:00, a minione 3 godziny zostały bezpowrotnie zmarnowane
na, jak to nazywam, przeszkadzacze.
które wabią, które nie mogą poczekać, które zajmują tylko chwilunię, a potem
się okazuje, że już 11:00, a minione 3 godziny zostały bezpowrotnie zmarnowane
na, jak to nazywam, przeszkadzacze.
Nie, nie czasoumilacze, a właśnie przeszkadzacze. Zaliczam
do nich GG, czat na FB, portale plotkarskie, blogi (sorry, Laski, ale w czasie
pracy Wasze blogi to sen nałogowca), telefony zaufania do przyjaciółek,
telefony od operatorów różnorakich, krzyżówki, horoskopy i inne cuda techniki,
które normalnie są cacy, ale w czasie pracy – bardzo fe.
do nich GG, czat na FB, portale plotkarskie, blogi (sorry, Laski, ale w czasie
pracy Wasze blogi to sen nałogowca), telefony zaufania do przyjaciółek,
telefony od operatorów różnorakich, krzyżówki, horoskopy i inne cuda techniki,
które normalnie są cacy, ale w czasie pracy – bardzo fe.
To samo dotyczy porządków. Miałam tak przed maturą, przed
egzaminami na studia, przed pisaniem magisterki. Jak nigdy nie mogłam się zmobilizować
do sprzątania, tak mnie zawsze motywacja dorwała akurat wtedy, gdy musiałam coś
zrobić…
egzaminami na studia, przed pisaniem magisterki. Jak nigdy nie mogłam się zmobilizować
do sprzątania, tak mnie zawsze motywacja dorwała akurat wtedy, gdy musiałam coś
zrobić…
Dlatego, zanim
zacznę pracę, a mam caaałą listę ”to do”, to:
zacznę pracę, a mam caaałą listę ”to do”, to:
- wyłączam gadu
- wyłączam czat na FB
- nie odbieram zastrzeżonych numerów, a jak już się zdarzy,
że łapiduchy z orange mnie złapią, mówię, że nie życzę sobie nagrywania rozmowy
i finito. - temperuję wszystkie ołówki, wkładam naczynia do zmywarki,
robię sobie pikną kawę w piknym kubku - pudelki czytam zawsze PRZED pracą, gdyż wiem, że poranna
dawka najważniejszych newsów ze świata jest niezbędna niczym pożywne śniadanie - przygotowuję sobie czyste kartki, żeby nie szukać. Wyjmuję
to, co będzie mi niezbędne - wyłączam TV, ale… włączam sobie jakiś film na komputerze,
zazwyczaj taki, który znam na pamięć. Nie oglądam go, ale świetnie mi się
pracuje, gdy coś do mnie gada. Radio raczej się nie sprawdza, ewentualnie jakaś
wałkowana przeze mnie namiętnie płyta. Pamiętam, że biłam rekordy słuchając
Grandy Brodki. - mówię do Pieczarki ,,kładź się i śpij’’. Inaczej jest
namolna, stoi niczym surykatka przy krześle i patrzy się głodnym wzrokiem. Albo
wyciąga pachę do drapania. Przy czym jest niezwykle komunikatywna – miauczy,
burczy, piszczy, mruczy. Pełny pakiet akurat wtedy, gdy nie ma się dla niej
czasu.







