biznes mama – Ania Warzybok z Dziecięcych Klimatów

 Z Anią znamy się jeszcze z liceum. Pamiętam, że bardzo mi imponowała (choć o tym nie wie) nie tylko urodą, była też ,,mózgiem”. Gdybyście ją widziały na studniówce… Wychodzi ze mnie zazdrosne bydlę 🙂 
Do rzeczy – Ania stworzyła Dziecięce Klimaty. Z jednej strony jest to blog parentignowy, z drugiej – jej rękodzielnicze dziecko. Na pewno widziałyście jej czapki!  
Poznajcie Anię – mame multizadaniową, która na klatę bierze wszystkie trudności.
Jak wygląda Twój typowy dzień? O której wstajesz?
Mój typowy
dzień jest pełen chaosu, ale zawsze podyktowany dzieciakami, a one, jak w
kalejdoskopie, raz śpią do 9-tej, raz pobudka 5 rano i nie zmiłuj 🙂 Igor
budzi się w nocy na karmienie i trochę skrócił mi czas na sen…bo, jak
facet, litościwy nie jest…a odkąd skupił się na raczkowaniu i nauce
samodzielnego przemieszczania, mało sypia w dzień, potem pada o 18-tej i o
5-tej potrafi stanąć w łóżeczku z uśmiechem nr 3 „hello właśnie zaczynam
nowy dzień”:) Jednym okiem próbuję dospać, drugim pilnuję, żeby nie
zrobił sobie krzywdy, aż odpuszczam i wstaję, odpalam laptopa i, jak
tylko zabiorę się za odpisywanie na maile, pojawia się zaspana Vi z
hasłem „mogę obejrzeć bajkę (Kopciuszka, Meridę, Roszpunkę…) do
śniadanka?” Więc szykuję owsiankę i już zostaję przy aneksie kuchennym,
szykuję obiad, sprzątam czekając, aż Vi zwolni laptopa, a Igor się
zdrzemnie. Potem cały dzień dzielę między dzieci, obowiązki domowe,
biurowe, facebookowe (tak, takie także posiadam:) i dzierganie…
Wielofunkcyjna mama na wysokich obrotach, trochę tu, zacznę to, potem w
coś innego ręce włożę. Gorzej, jak przychodzi jakiś nerwowy czas, goni
dead line, dopinam projekt i np. cały dzień wiszę na telefonie, jak to
mówi Vi, muszę „ciągle i ciągle te maile do tych bab pisać”, wtedy trochę
mam wyrzuty sumienia, że za dużo pracy, a za mało czasu dla dzieci. Wtedy
przychodzą chwile zwątpienia.

Dzięki Facebookowi śledziłam chyba od początku Twoje kroki w Dziecięcych Klimatach. Kiedy to się zaczęło, po narodzinach Viki?
Dziecięce
Klimaty przeszły już wiele stadiów rozwojowych:) Po porodzie zaczęłam
dziergać pierwsze szydełkowe zabawki, pierwsze czapki powstały dla
kilkumiesięcznej wtedy Viktorii. Chciałam dla niej czegoś unikatowego,
ode mnie, innego niż sklepowe. Musiałam wszystkiego nauczyć się od
podstaw, bo szydełko wspominałam jako traumę pracy techniki w ósmej
klasie szkoły podstawowej – wtedy poległam, kosmetyczkę na zaliczenie
wydziergała mi babcia.
Pomału oczko po oczku podszkoliłam warsztat,
założyłam folder mamaart z foto moich prac, zaczęłam dziergać dla
rodziny i przyjaciół, to mnie odstresowało, wypełniało czas na długich
spacerach z wózkiem. Potem założyłam bloga i bynajmniej nie był on
związany z szydełkiem – Vi została testerem zabawek i zaistniała w
necie:) Ja przeprosiłam się z aparatem, bloggerem i odkryłam, że
dzielenie się z innymi rodzicami moimi doświadczeniami sprawia mi
przyjemność, dlatego, gdy akcja testowania się skończyła, podjęłam
decyzję, żeby blog istniał dalej jako blog trochę parentingowy, a trochę
po prostu moja forma wirtualnej ekspresji, plus zaplecze dla mojego
rękodzieła – moje prace zaczęły się cieszyć coraz większym
zainteresowaniem, zaczął się boom na fb… i jakoś tak wszystko się
ułożyło w samonapędzające koło przyczyn i skutków. Dziecięce Klimaty
to ręcznie robione zabawki i czapki dla dzieci, ale to także blog
rękodzielniczej kury domowej, mamy dwójki dzieciaków.
Dziecięce Klimaty to był pomysł na biznes, pomysł na dorobienie czy hobby, które z czasem przerodziło się w coś poważniejszego?
Na
początku Dziecięce Klimaty były czasoumilaczem,  potem stały się
integralną częścią mojego życia. Nigdy nie były hobby, do miana biznesu
to chyba ja im nie pozwalam aspirować…I może dziwnie to zabrzmi, ale
wole postrzegać siebie jako artystę rękodzielnika, niż przedsiębiorcę. Moje prace wychodzą krótkimi seriami, są robione na zamówienie i tak
naprawdę każda praca jest unikalna. Dzięki DK czuję się spełniona na
wszystkich płaszczyznach życia.

Masz dwójkę dzieciaków – Viki to
już pannica, Igor ma 8 miesięcy, do tego prowadzisz dom i jeszcze
działasz ze swoją firmą. O czymś zapomniałam?
Hmmm… Jestem żoną
mojego męża, mamą Vi i Igora, prowadzę dom, współtworzę agencję
Artystyczną Art Group SAO, prowadzę Dziecięce Klimaty, prowadzę kilka
stron branżowych, na fb bloguję, a ostatnio jeszcze otworzyłam własną
firmę. Czasem z ogniem, albo w bodypaintingu występuję…o to chyba na
tyle.
Co sprawia Ci największą trudność w pracy nad Dziecięcymi Klimatami?
Nie
mogę się nastawić tylko na dzierganie, bo niestety w Polsce jeszcze nie
docenia się rękodzieła, wiele osób zaniża ceny, byle coś sprzedać, wiele
porównuje ceny z chińskim badziewiem. Z tego utrzymać się nie da, popyt
na oprawę artystyczną imprez raz jest, raz go nie ma. Muszę być cały
czas w gotowości do działania, nie mam stałego dochodu, iInternet jest
musem, bo dziś, żeby istnieć na rynku, trzeba istnieć w Internecie i tak
dalej i tak dalej… Moją osobistą porażką jest zamknięcie sklepu
internetowego. Zaniechałam prowadzenia go z prostej przyczyny- nie
wyrabiałam się, dzieci to nieokiełznany żywioł, a przy dwójce to lepiej
nic nie planować, dlatego, gdy przychodził mail z zamówieniem, a ja byłam
po nieprzespanej nocy i widmo kolejnej krążyło nade mną, dostawałam
palpitacje serca. Kupione, opłacone i ktoś czeka – za duża presja.
Szanuję moich klientów, wszystko robię dokładnie, z dbałością o
najmniejszy szczegół, ale i z sercem. Musiałam sama przed sobą się
przyznać, że jestem teraz mamą dwójki  dzieci, jestem mniej
efektywna, więc chyba najtrudniejsza  będzie świadomość, że mimo mojego
zapału do pracy, chęci działania, są czynniki niezależne ode mnie, które
te działania blokują. Bo najważniejsze zawsze będą moje dzieci. Mój
mąż mówi –  przyucz sobie kogoś, niech dzierga za ciebie – nie, to nie o to
chodzi, to jest moje, to ja jestem w tym dobra i to lubię…

Jak radzisz sobie ze zniechęceniem i brakiem energii?
Szczerze?
Nie radzę sobie, pije namiętnie kawę, chyba jako placebo, walczę z
pokusą kupienia zgrzewki energydrinków. Ale jakoś mamie nie przystoi
kofeinotaurynizacja, idę z dziećmi na długi spacer, oglądam w wannie
amerykańskie seriale…nic nie działa…ale potem przychodzi
mail, zamówienie czapki, propozycja współpracy, prośba o zadanie
pytania na forum, zwykłe zapytania ,,co jest?” od kogoś obcego, a jednak
Dziecięce Klimaty lubiącego, i wtedy zniechęcenie uchodzi
samoistnie. Myślę ,,kurcze, narzekasz kobieto, dobrze jest:)”
Skąd czerpiesz inspiracje?
Moją pierwszą i największą inspiracją zawsze będzie Viktoria, śledzę też trendy w modzie dziecięcej i przeglądam etsy.
Jak ważny jest dla Ciebie kontakt z innymi mamami?
Z
mamami prywatnie unikam, z kobietami szukam:) Tematyka dziecięca to
mój świat, blog, fb… Dzieci są ze mną praktycznie 24/7, a mi się marzą
babskie plotki przy lampce dobrego wina, bez pieluch, ząbkowania i
przechwalania, tudzież porównywania w tle rozwoju pociech.

Kto jest Twoją największą podporą?
Tu
chyba przemilczę, bo powinnam napisać, że maż, ale nie umie odpowiedzieć na
to pytanie i właśnie zapaliła mi się czerwona lampka… A w głowie kołacze
się ,,umiesz liczyć, licz na siebie”.
Czy to, że nie mieszkasz w dużym mieście jest dla Ciebie problemem?
Przeprowadzka
na wieś do łatwych nie należała, kiepski ze mnie wieśniak… Ale kocham
tę ciszę i spokój, do miasta, a może raczej Krakowa, czasem tęsknię,
najbardziej do tej niezależności, którą miasto daje… Osoby, które u
mnie zamawiają czapki wiedzą, że czas oczekiwania się wydłużył, po
pierwsze dwójka dzieci, ale też włóczkę muszę zamawiać, czekać aż przyjdzie,
a i na pocztę czasem ciężko dojechać, jak zasypie.

Co jest dla Ciebie priorytetem?
Szczęście
moich dzieci. Chcę im towarzyszyć, prowadzić przez życie, i praca
przez Internet daje mi taką możliwość. Praca w domu wymaga dyscypliny i
samozaparcia, ale nie wyobrażam sobie siebie na etacie. Jestem mamą
pracującą, ale warunki zatrudnienia i godziny pracy dyktują moje
dzieci.
Nazwałabyś się biznes-mamą?
Wolę artysta
rękodzielnik, ale jak organizuję imprezę, windykuję płatności, wystawiam
faktury, to jestem bizneswomen jak trallala… Co z tego, że w
obślinionym przez ząbkującego syna swetrze i najważniejsze telefony
wykonując gotując obiad:)

Masz trochę czasu dla siebie?
Tylko dla siebie? No może kilka minut dziennie…
Wizyta w Spa, dwie godziny snu czy randka z mężem – co wybrałabyś, gdyby doba miała kilka dodatkowych godzin?
Randkę. Wyspać na zapas się nie da, w Spa nigdy nie byłam, więc mi nie brakuje, ale randki chyba baardzo potrzebuję.
Czy jest coś, co mogłabyś przekazać innym mamom, które również chciałyby realizować się w rękodziele, ale boją się wyzwania?
Zdecydowanie – nie bać się, próbować, działać, ale moja prośba to cenić się, szanować swoja pracę i nie kopiować…

19 komentarzy

  1. Trzeba w siebie wierzyć i zaryzykować.

    Kiedy ja zakładałam firmę z moimi rekodzielnymi twórkami to nawet mój mąż patrzył nieco sceptycznie a potem zobaczył że jak się chce to można 🙂

    Brawo Aniu! Podziwiam, że łączysz wszystko razem 🙂 bo ja to mam jeszcze swój etat i mam gdzie uciec myślami od domu i codziennych obowiązków 🙂

  2. o Dziecięce Klimaty…znam mam ich czapki są idealne, piękne i naprawdę dopracowane w każdym szczególe
    Justyna.

  3. Te randki to taki deficytowy towar :). Fajny wywiad, a na DK trafiłam już jakiś czas temu. Rozkłada mnie czapa a la Baranek Bronek, po prostu miodzio. W stu procentach zgadzam się z ostatnim zdaniem. Prawdziwe bez względu na branżę.

  4. Świetny wywiad, świetna kobieta – bardzo szczera i uczciwie mówi, że takie macierzyńskie biznesy wcale nie są proste. Nie znałam DK, a muszę przyznać że czapy dzierga genialne – czapkowy Pan Lew się chowa;)

    1. o jeny 🙂 pewnie z braku czasu dla dzieci 😛 biedne, głodne, zaniedbane 😛
      moje też biegają boso i wszyscy na mnie krzywo patrzą 😉

  5. popieram bose dzieci Aniu:), jak na snieg nie idą to po domu chodzic mogą gdy jest przyjemnie. Mateuszek jesze taki 1,5 siał na wsi grozę bo biegał na bosaka po trawie piachu kamieniach i po prostu zapomniał o istnieniu butow.dziecko ogromnie potrzebuje takiej stymulacji sensorycznej!!! nie zapominajmy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *