6 komentarzy

  1. Hmm… mnie się wydaje, że dużo zależy od okoliczności i możliwości… u mnie szefowie są bardzo wyrozumiali – nie mam problemu z pracą na dowolną część etatu – po zakończeniu urlopu macierzyńskiego za każdym razem wracałam początkowo na pół etatu, żeby móc zarówno zarabiać i realizować się zawodowo, jak i nie tracić zbyt wiele czasu z dala od dziecka i móc bez problemu karmić piersią. Po zakończeniu karmienia zwiększałam czas pracy do 3/4 etatu, niebawem znów macierzyński i pewnie podobny schemat, podejrzewam, że na cały etat wrócę jak już najmłodsza pójdzie do przedszkola. Poza tym dziewczynami zajmowała/zajmuje się pod moją nieobecność moja mama, do której mam zaufanie, nie muszę się obawiać i stresować, że moim dzieckiem zajmuje się być może, jak w powyższym artykule, pijaczka czy złodziejka… Ja jestem zadowolona, dzieci są zadowolone, bo uwielbiają spędzać czas z babcią, a jednocześnie w domu jestem już po 13-ej, więc mamy sporo czasu na zabawy 😉 a czy jestem złym pracownikiem? Wydaje mi się, że nie – pracuję tak, jak zawsze, tylko krócej i szefowie nigdy nie narzekali z tego powodu… są naprawdę super!

  2. Myślę, że bez pomocy nie da się jednak pogodzić kariery i macierzyństwa. Pracę i macierzyństwo tak, ale nie ma się co nastawiać na robienie KARIERY bo to jednak wymaga całkowitego oddania się temu co się robi w pracy. A dziecko u boku temu nie sprzyja.

  3. Staram się godzić pracę i macierzyństwo. Na szczęście (i na nieszczęście) jestem sobie szefem… Nie wyobrażam sobie jednak "robić karierę" w czasie, gdy mam malutkie dziecko. Coś trzeba by było poświęcić. A że nie jestem typem bizneswoman 😉 wystarczy mi to co robię i z chęcią uciekam z pracowni do mojego Synka. Tak jak napisała Joanna Orleańska "Ta chwila się już nie powtórzy"… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *