Plan minimum – plan optimum

https://www.tekstualna.pl/search/label/mama%20w%20pracy

Przed ciążą to ciąża jest planem. Planuje się, co będzie,
jeśli.
W ciąży planuje się, co się powie szefowi, jak się
zorganizuje mieszkanie, jak uzbiera się kasę.
Ja wciąż się zastanawiam, czy uda mi się połączyć teorię z
praktyką i nie zdziadzieć na własnej kanapie. Czy uda mi się pokonać zastój i
nadal rozwijać swoją osobowość i umiejętności. Zastanawiam się, jak to się wszystko
ułoży.
Ktoś mi ostatnio powiedział, by ustalić sobie plan minimum i
plan optimum.

Mój plan minimum to nie zniżać poziomu swojej pracy. Nie
zniknąć, ewentualnie trochę ograniczyć swoje aktywności. Plan minimum obejmuje
moją terminowość, nie wycofanie się z zobowiązań.
Plan optimum to aktywny rozwój, łapanie kilku srok za ogon,
bo jestem w stanie to zrobić. Plan optimum to szybki powrót do pracy, dzielenie
się obowiązkami z Markiem, ewentualnie żłobek na 3 godziny. Będę pracować i to
skutecznie, z uśmiechem i sukcesem.
To dziecko będzie centrum wszechświata, słońcem, na około
którego będą krążyć wydarzenia, praca, marzenia, oczekiwania, obowiązki.
Wiem, że to trochę twardo brzmi, ale boję się, by za kilka
miesięcy nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku. Gdy będę musiała
nadrobić masę zaległości, ścigać się z kimś, kto chętnie wskoczy na moje
miejsce wykorzystując i moją nieobecność, i moje zaległości. Dlatego robię
sobie w głowie plan, który chcę respektować, nawet gdy jest on minimalny i
obejmuje rzeczy bardzo podstawowe, z mojego punktu widzenia oczywiście.
Mówiąc o pracy jako takiej, warto postawić sobie jakieś cele
i pytania:

  • Jak zachować poziom, a jak podskoczyć na kolejny level.
  • Na czym nam zależy, by nie wypaść z gry i co zrobić, by rozdawać karty.
  • Czy chcemy pracować zawodowo czy oddajemy stery mężowi.
  • Czy nadal robimy to, co dotychczas, czy szukamy nowych sposobów i środków.
  • Liczy się kasa czy satysfakcja?
Ja sobie dopiero na te pytania odpowiadam, ale wiem, że mój
plan to plan maximum, czyli zrobię to, co w mojej mocy, by nie wypaść z gry,
wręcz przeciwnie.

6 komentarzy

    1. a ja trochę się obawiam swojego lenistwa, że nie zmobilizuje się na tyle, by wszystko ogarnąc, tylko pozostawię wszystko tak, jak jest. Mam nadzieję jednak, że dam radę. W końcu po ten blog i temat pracy :)))

  1. Ja, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, postanowiłam zapisać się na kolejne studia podyplomowe 🙂
    Rozpoczęłam w marcu – z niewidocznym brzuchem. Skończę w styczniu – z Gabi na rękach 😉
    Dziś byłam na I zajęciach we Wrocławiu od urodzenia 🙂 Oczywiście zastanawiałam się, jak Gabi zniesie rozłąkę ze mną na 3 godziny, ale wiedziałam, że MUSZĘ to zrobić – dla siebie. Jestem bardzo zadowolona i dumna z siebie, że potrafiłam się zmobilizować i rozpocząć te studia. Inaczej pewnie utknęłabym w domu na wieki. A dzięki temu miałam – i mam – kontakt z ludźmi i nie zamknęłam się w 4 ścianach.

    Ty też jesteś taką Kobietą, która będzie się realizować z dzieckiem i przy dziecku! A Brzoskwinka z czasem będzie brała przykład z Mamy i też będzie aktywną, szczęśliwą i zadowoloną Kobietą 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *