10 najlepszych rad dla przyszłych rodziców

Nawet wódki nie potrzeba, by namówić matki na kilka zdań komentarza na temat macierzyństwa. Tak… ten temat, jakże ważny, wymaga wyczerpujących dysput. Jeśli to by były Rozmowy w Toku, napisano by tak:

Monika, 29 lat
Wie, że jest dobrą matką z komentarzy na blogu  



Jestem autorytetem, mistrzem, psem przewodnikiem. Powiem ci, co masz wziąć do szpitala, czym kremować [choć nie kremuje, bo zapominam], no i kogo się słuchać. Mnie, bo ja już jestem matką. To naprawdę jest coś! Ła ła łi ła!
A teraz Wam coś powiem. Totalnie za darmo, bo mam dobry dzień i dostałam wypłatę.
1. Primo. Jeśli tylko zobaczysz, że twoje dziecko potknęło się, zaryło zębami w krawężnik, wbiło gwoździa czołem w ścianę… powstrzymaj się przed okrzykiem zaskoczenia, zachowaj kamienną twarz. Nie okazuj słabości. Masz sekundę, by zbadać sytuację. Pół sekundy. Gdy twoje dziecko patrzy na Ciebie, otwierając buzię, by krzyknąć, jednocześnie sprawdza Twoją reakcję. To ty mu pokażesz, czy dzieje się krzywda, czy zwykłe ,,bach”.
A chodzi o głośne nabranie powietrza, ,,ojezusie!”, ,,łomatkobosko!”. Do tego ręce w górze, albo na głowie. No dramat totalny. Twoje opanowanie zminimalizuje tragedię, więc lepiej walnij sobie setkę…
2. Zaczynam być fanką zaczynania wszystkiego od ,,A”, czyli od początku. Do tej pory mnie to irytowało, dlatego nie mogłam oglądać wywiadów prowadzonych przez Jolantę Pieńkowską, która każde pytanie właśnie tak zaczynała… irytacja do potęgi!
Zmieniłam zdanie. ,,A gdzie jest nóżka Inulki?”, gdy zakładanie zimowego kombinezonu urasta do rangi rozliczenia się z Urzędem Skarbowym.  A może Ci pośpiewam? A co powiesz na mleko? A widziałaś gołębia? A gdzie jest małpka?A kuku!

3. Jeśli ktoś nazwie cię w myślach [albo i nie ] suką – możesz być z siebie dumna, tak ma być. Ignoruj wszystkie ,,dobre rady”, które włączają red alert w twojej głowie czy sercu. Wiem, że szacunek należy się starszym i bardziej doświadczonym, ale to nie znaczy, że na przykład twoja teściowa może swoje sugestie wcielać w życie i to bez twojej zgody. Twardym trzeba być, zazwyczaj sukces ma wielu ojców, jak widać, twoje dziecko też może mieć, a każdy coś innego do powiedzenia. Ignoruj.

 

4. Wszystko jest nieustająca zabawą. Choć w tym momencie masz ochotę słuchać marszów żałobnych, rysować kwiatki czarną kredką i analizować fakturę ściany… to opłaca ci się udać, że życie jest jedną wielką balangą. A chodzi o to, że dzieci lubią lekką komunikację z rodzicami, proste. Jazda tramwajem może albo doprowadzać do myśli samobójczych, albo cieszyć obie strony, wystarczy zrobić z siebie idiotę kilka razy, albo osobę niedowidzącą (a gdzie jest XXX, nie widzę!). To jak… grywalizacja. Dziacializacja?  A tak na serio… mega to poprawia nastrój, atmosferę. Niweluje napięcie, rodzi endorfiny. Jest zabawnie i dobrze 🙂
5. Użyj swojej intuicji. Wierzę, że matki mają ją magiczną. Czujesz, że dziecko ma gorączkę? Nie szukaj w panice termometru, nie dotykaj główki dłonią. Pocałuj czoło i bankowo wyczujesz, jak wysoka jest gorączka. Magic!

 

6. Mamo, zrób sobie wolne. Home office, ,,lekkie” spóźnienie do pracy. Po prostu idź do najbliższej kawiarni, zamów cokolwiek, pogap się na ludzi, złap dystans. To cię uchroni przed chorobą psychiczną, albo chociaż ją opóźni. albo przez ten czas myśl o tym, co przyjemne, albo nie myśl wcale, wyłącz się. I wbrew pozorom to nie jest takie trudne, ha! Ta godzina tylko dla siebie, z pozoru stracona, ale tak naprawdę wybornie wykorzystana w służbie równowagi i balansu. New balance, wiecie 🙂

 

7. Nie wierzę, że kiedyś śmiałam się z tych mam, co mają siatkę pełną chrupek, trzy kanapki, pół jabłka i termos z herbatą. Tylko na jeden, malutki spacer. No masakra jakaś! A tymczasem… Jedzenie jest dobre na totalnie wszystko. Zamyka dziób marudy ZAWODOWO. Nieważne, czy to wczorajszy kotlet czy kostka twarogu, ważne, że jest cisza i zadowolenie w narodzie.
8. Na kaca najlepsza jest ciężka, wyczerpująca praca. Wróć… to nie ten wątek 🙂 Dzieci lubią pomagać. Ina pomaga mi przy zmywaniu, podaje ubrania wyjęte z pralki, bym mogła je powiesić, podaje mleko z lodówki. Jest zaangażowana w to, co robię. Robimy coś razem. Ostatnio Ina była kopciuszkiem i z trzech wielkich wiader przesypywała małą łopatką ziarna kukurydzy, słonecznika i jakiegoś zboża. Nie ma dziecka! Dziecko pracuje! I jest szczęśliwe w tym swoim uciemiężeniu 🙂
9. Tylko spryt może cię uratować! Dziecko nie wytrzyma do wieczora bez tortu czekoladowego, zrób mu ,,zdrowy”, z naleśników z mąki żytniej, krem zrób z jogurtu i gorzkiej czekolady. Maluch nie zwróci uwagi na t co pije, jeśli będzie zachwycony tym, jak pije. Woda w paradnej szklance i do tego słomka i palemka – wypas! Teraz możesz się napawać swoją zajebistością 🙂

10. Ten punkt powinien być chyba na pierwszym miejscu. Przytulaj, ściskaj, obejmuj, noś, podrzucaj, głaszcz, całuj, dotykaj. Nieważne, czy twoje dziecko je marchewkę z marketu czy organiczną, prosto ze szczęśliwego pola. Nieważne, czy masz mieszkanie na własność, czy wynajmujesz. Nieważne, czy kupujesz książki, czy wypożyczasz. Miłość jest za darmo.

To najprawdziwsza prawda! 🙂

*Dla wszystkich drżących o bezpieczeństwo mojego dziecka oświadczam, że mój styl pisania jest specyficzny, nacechowany ironią i metaforami – moje dziecko nie traci zebów na chodniku, a ja nie pije z tej okazji alkoholu

14 komentarzy

  1. Matką jeszcze nie jestem, i w ciągu najbliższych kilku lat nie planuję być, ale obserwując znajome matki z pewnością wezmę sobie do serca wszystkie te punkty :). Zwłaszcza 10, który przez 22 lata mojego życia wprowadzali moi rodzice, za co jestem im w tym momencie strasznie wdzięczna i chcę tę miłość przelać na swoje przyszłe dzieci.

  2. Nie wiem o co chodzi, ale jesteś jedyną blogerką parentingową którą czytam od deski do deski, chociaż temat dzieci w ogóle mnie nie interesuje 😀 Uwielbiam <3

    1. Mam tak samo, temat dzieci mnie niestety jeszcze nie dotyczy, ale uwielbiam tu wchodzic i czytac i ogladac Ine. Ta dobra eneriga strasznie poprawia mi nastroj:D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *