zjem własne dziecko!

Je kabanosy. Czyta poważne książki. Lubi kąpiele z pianką i latte o poranku. Śmieje się w głos i płacze w głos, naprzemiennie – pewnie hormony. Prawdziwa kobieta, coraz większa mała dama.

Od kilku dni powtrzam, że taka, jaka teraz Ina jest, jest najmilsza. Powtarzałam to pewnie przy każdym etapie jej rozwoju, ale dziś właśnie ta Ina, która się szczerzy, która jest baaaardzo samodzielna, która prowadzi ze mną dialog na spojrzenia i przytula się, jak nigdy. Ta Ina jest najmojsza, na dodatek wzbudza we mnie kanibala, mam ochotę ją zjeść… 🙂
Brakowało mi interakcji między nami, a teraz to się zmieniło. Trzymamy sztamę. Jak to śpiewała Natalia Kukulska, jest między nami sympatii nić 🙂

22 komentarze

  1. Nie ma to jak córa! Oczywiście synowie też są super, ale jak ma się córkę to ma się tą świadomość, że zawsze będzie blisko rodzinnego domu, że po prostu będzie 🙂
    Pozdrawiam,
    mama córy 🙂

  2. w takim razie mój Ivo ma coś z kobiety, bo też jest przytulaśny. Ale już zaczyna krzyczeć na mnie więc wprowadzam pomału temperowanie. Córę też bym chciała, ale to dopiero za rok;-) najpierw sobie Was pooglądam coby apetyt sobie zaostrzyć …

  3. Mój Antuan jest na podobnym etapie i też właśnie teraz jest najmojszy;) się przytula, szuka wzrokiem, uśmiecha, chowa we mnie kiedy się wstydzi. I dziś powiedziałam do niego "Nie ma przytulania, czas na jedzenie omnnn omnnn" 😉

  4. Jak patrzę na Inę, to zaczyna we mnie buzować mój instynkt macierzyński, jest cudna. Jak się Ciebie czyta, to tylko potwierdza się moje wyobrażenie macierzyństwa, że pomimo zmęczenia, obowiązków itd to najpiękniejszy czas w życiu.

  5. Inula jest super! W dodatku nie ma typowej urody bobasa, nie da się jej z żadnym innym pomylić! Ja moją córcię też mam ochotę chrupać ;D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *