Zimny chów w polityce bliskości

Są trzy drogi. Bliskość nieograniczona, zimny chów i trzecia
– tak zwany zdrowy rozsądek.
,,Bliskość’’ dla tych, co hołdują ,,zimnej’’ zasadzie, to
rozpuszczenie bachora, wyzbycie się potrzeb, takich jak sen, siku czy obiad, na
rzecz małego człowieka, który się drze bez powodu. Dupa sucha, brzuszek pełny,
w domu ciepło, atmosfera pełna miłości i pokoju obecna. A jednak się drze.  Matka OCZYWIŚCIE nie ma czasu na kąpiel, chodzi
z tłustym włosem, wychudzona jak stara szkapa, bo 24h praktykuje politykę
bliskości. Czyli zajmuje się dzieckiem, nie myśli o sobie. 

W tym czasie ,,surowi rodzice’’ jedzą pierogi w cebulką na
wykrochmalonym obrusie. Dziecko wyje, ale nic mu nie jest. Pupa nie śmierdzi,
karmienie się dokonało przed kwadransem, kolki mama nie przewiduje, nie jest
ani za duszno, ani za zimno. No i absolutnie, broń Boże, nie można okazać swej
słabości. Dziecka się nie nosi, bo się przyzwyczai, wredne stworzenie, na
własnej piersi wykarmione. Dasz palec, to całą rękę weźmie. Kilka razy weźmiesz
z łóżeczka i do końca życia będziesz musiała biceps trenować. 
Jest też bramka numer 3. Trochę tego i trochę tego.
Przytulanie, ale karny jeżyk, gdy trzeba, czeka. Nie chce jeść – niech nie je.
Jak zgłodnieje, to nawet zimne z podłogi zje. Nie chce spać? To niech się
pobawi, choćby wkładając sobie duży palec nożny do nosa. Płacze, więc trzeba
sprawdzić, czy wszystko ok. Sucha pielucha i pełny brzuszek czasem nie
wystarczą do pełni szczęścia.   
To oczywiście soczyste stereotypy…
Dodacie swoje 3 grosze do 3 behawioralnych bramek?

16 komentarzy

  1. ja uwielbiałam czas kiedy Mała spała na moim brzuchu – teraz kiedy stałam się Mamą dwulatki – wspominam z rozrzewnieniem ten czas.
    Nasłuchałam się od cioć, babć i innych osób, które to metody wychowawcze wyssały z mlekiem matki co mi wolno, co nie – nie noś, nie kołysz, nie usypiaj nosząc. A ja z zacięciem omijałam te wszystkie "dobre rady" – tuliłam, nosiłam, kołysałam – i co – i okazało się że moja noszona, kołysana, usypiana czasem na rękach córka – nie wykorzystuje tego, nie wymusza wspomnianych wyżej.

  2. Moja opcja nr 3, ale nie zawsze jest łatwo, mam dwóch żywych chłopców, bliźnięta, czasami nie wiem za którym mam biec, nie są niegrzeczni tylko żywi, ciekawi świata i jak się tu na nich gniewać, nauczyłam się cierpliwości, ale z każdym dniem się uczę zupełnie jak oni

  3. haha dobre;) ja jestem spod trojki, ale troche tez kurde spod jedynki..ale tylko przez te pierwsze miesiace, teraz jest juz lepiej, wyprasowalam dzisiaj cale pranie a mala lezala na macie edukacyjnej cieszac sie;] oh wait..prasowanie to nie matki przyjemnosc..ale u fryzjera bylam!

    1. najważniejsze, żeby zęby myć, jajko zjeść (choćby surowe, podobno zdrowo), odganiać marudzących gości…a, zapomniałam o masażu dla męża, i posiłku regeneracyjnym. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *