zestaw rzeczy obecnie ulubionych

Wpadłam na to, bo tylko to leżało na moim biurku. Rzeczy, które aktualnie bardzo poważam, niekoniecznie nówki sztuki. Choć nie, mam nowe okulary! Sa super świetne, zasłaniają pół twarzy, ale o to chodzi. Mój nowy, cudny kalendarz haha patrzcie i podziwiajcie 😛 Zupełnie nie nowa paczka solonych, prażonych migdałów. Jeszcze troche w niej jest, bo nie da się wsunąć całej takiej paczki, choć się starałam… Już na wykończeniu malinowa wazelina prosto z lotniska w Moskwie, od Sis.Next step – serce bez rozumu, czyli pendrive, w którym trzymam moje intelektualne skarby hahaa. Najważniejsze, co tu mam, to ,,Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie”. Książka-inspiracja z bardzo ciekawą historią swego u mnie zaistnienia – Emilka znalazła ją na ławce w Warszawie. Jedna z książek, którą chce się mieć na własność… wprawdzie czyta się przez 15 minut, bo tyle ma treści, ale liczy się jakość, a nie ilość. Bobofruty – moi rodzice dbają o swoją wnuczkę, a mi każą wlewać w siebie litry tego…no ok, nie jest tak źle;) do tego Rennie, malinowy, niezastąpiony lakier do paznokci, karteczki-przypominajki. I najlepsze na koniec – zdjęcie Marka. Nie widziałam ładniejszego dziecka!

15 komentarzy

  1. ja tam patrzę na sercowego pendrive'a. Specjalnie brałam internet z neostrady i bawiłam się w przepisywanie na siebie telefonu i do telepunktu 20km jeździłam, a oni mi, że to przy przedłużaniu umowy… Maskotki za to mam, nawet udział w plenerze ślubnym brały :-D. I okulary chcę nowe. Starych mam tak dość, że prawie w nich nie chodzę;-)

  2. Uwielbiam te lakiery do paznokci, jedyne (dzięki pędzelkowi) którymi sama mogę jako tako pomalować sobie szpony;) Nie cierpię poradników, ale ten wygląda jak antyporadnik, a czego dotyczy?;) A Pana Męża słabo widzę, ale i tak obstawiam w ciemno, że znam co najmniej jedno ładniejsze dziecko, a nawet dwójkę hehe (moje i siostry);) Pozdrowienia dla Przystojniaka, na którego to dziecko wyrosło:)

  3. Szkoda, że ja nie byłam taka mądra i przez 7 msc męczyłam się ze straszną zgagą po 20 razy dziennie, a Rennie nie brałam, bo myślałam, że zaszkodzę dziecku:D

    1. hehe ja zmolestowałam pania w aptece, by mi wszystko wyjaśniła… a rennie biorę prawie codziennie, ale zazwyczaj 1/3 tabletki, byle tylko mi przeszło 😉

  4. No, Rennie to znam, był czas, że sypialismy w tym samym łóżku, tyle, że ja na poduszce, a on pod nią:D Notes absolutnie bossski, książkę mam na półce i ( wstyd sie przyznac…) jeszcze do niej nie dotarłam ( ale teraz mam motywację:)
    A co to za lakier? Ktos tu pisał, że genialny:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *