Zerkam na Inę

Co czuje matka, która zostawia komuś swoje małe dziecko?
Strach, stres, przymus? Mnie na samą myśl coś gniecie w środku…choć ostatnio jest coraz lepiej, moi Rodzice przeszli test spiewająco, a okazało się, że mniej sie stresuję, niż przypuszczałam.
Będąc w ciąży miałam plan, by po kilku miesiącach oddać
dziecko do żłobka, na przykład na 4 godziny. Dla zachowania higieny
psychicznej, by nie wypaść z obiegu. To było zanim poznałam Inę,  a także zanim zaczął się telewizyjny
temat-rzeka, czyli horror w żłobku we Wrocławiu, idealne nianie, które wcale
nie są takie idealne… Byłam głupia myśląc, że tak łatwo mi pójdzie oddanie
komuś mojego dziecka, nawet na godzinę. Przyznaję, byłam zbyt pewna siebie, ale
po prostu nie wiedziałam, jaki silny jest związek matki z dzieckiem.
Są takie sytuacje, gdy trzeba dziecko komuś powierzyć.
Wizyta u lekarza, spotkanie z klientem, wyrobienie dowodu osobistego –
cokolwiek. Ja sama nie lubię spotykać się z klientami w domu. Jeśli nie mogę
czegoś załatwić telefonicznie – spotykam się na kawie. Wtedy, niczym bohater
romantyczny, mam dylemat moralny. Dziecko czy reszta świata?


Tydzień temu byłam na spotkaniu Olsztyńskich Blogerek. Miałam być z Iną, ale Ina była przeziębiona, żal było ją zabierać do ludzi, gdy z kilem do łokci chrumkała 🙁  Tak więc Córka została z Dziadkami, czyli moimi Rodzicami. Na całe 4h. Nie miałam czasu przygotować się do tego psychicznie hah, natomiast przygotowałam to:
1.      
Mleko.
 Nie po to kupiłam porządny laktator, by
teraz martwić się, jak logistycznie zadziałać, by dziecko było najedzone. Zestaw
Medeli: butelka plus laktator to jeden z lepszych wyborów. Odkąd jestem mamą,
lubię  być na 100% przygotowana, nic nie
może mnie zaskoczyć. Zapięta jestem na ostatni guzik 🙂 Do tego podgrzewacz i
pełnotłusty posiłek gotowy!
2.      
Kamerka,
naładowany smartfon i tablet. Są 
urządzenia, które dają trochę ulgi rodzicom. Gdyby nie nagła potrzeba,
lub w ogóle potrzeba, nie zostawialibyśmy dziecka w ogóle, nawet na minutę.
Wybawieniem jest kamerka. Jak sobie zerknę, co
też Ina wyczynia, jest mi lżej i jakoś łagodniej wytrzymuję czas rozłąki. Nawet
gdy wiem, że Ina jest w dobrych rękach, jest mi lepiej, gdy zawsze mogę ją
zobaczyć. Zawsze hamuję się, by nie dzwonić po 20 razy, by nie wyjść na
matkę-wariatkę, która rodzinie nie ufa, własnej matce nie ufa, nikomu nie ufa.
Także po cichaczu odpalam appkę i powraca mój matczyny spokój.

Oto, jak zerkałam na Inę podczas spotkania Olsztyńskich Blogerek 🙂
3.      
Numery
telefonu na lodówce
. Dokładnie tak, przezorny zawsze ubezpieczony. Grubym
mazakiem napisany numer do mnie i Marka. Jak się uprę to jeszcze zapiszę ten na
pogotowie i do sąsiadów 😉
4.      
Instrukcje
obsługi dziecka
  – w tym jestem
mistrzem, ale nie mogę się powstrzymać. Zanim wyjdę, 10 razy powtórzę, że Ina
nie lubi być na rękach w poziomie, woli w pionie. Przypomnę o naszym rytuale:
drzemka-jedzenie-kupa. Już w kurtce, przekręcając klucz drzwiach powiem, żeby
się nie spociła, żeby nie przegrzać…
5.      
Garść
rad, pouczeń i wskazówek
. Gdzie jest podgrzewaczka, gdzie jest gniazdko z
prądem, gdzie są kocyki, gdzie wyjść na spacer, a żeby jednak nie wychodzić, bo
wieje…

A teraz dla Was konkurs z nagrodami:
Zastanawialiście sie kiedyś, co robi Wasze dziecko, kiedy Was
nie ma w pobliżu? Co się dzieje w domu, kiedy pochłonięci jesteście
pracą? Teraz możecie puścić wodze fantazji! Zaskoczcie nas! Wyślijcie do nas na
adres monika@tekstualna.pl zdjęcie obrazujące wasze pomysły na to:  
“Co robi moje dziecko, gdy nie patrzę”
Zasady zabawy:
  • spośród osób, które zgłoszą się na wszystkich trzech blogach, wybierzemy
    dwie, które dostaną zestaw ZERKAM, czyli kamerę wraz ze zdalnym dostępem przez 12 miesięcy
    do usługi wideo www.zerkam.pl;
  • zgłosić można się na każdym blogu (www.hafija.plwww.oczekujac.plwww.tekstualna.blogspot.com), ale wygrać można tylko raz;
  • bawimy się od dzisiaj przez następne 10 dni, do 31-05-2013 godz. 23:59;
  • zwycięzców wybierze jury w składzie: Hafija, Kobieta, Tekstualna;
  • wyniki poznacie 01-06-2013.
Do dzieła!
Proszę o zgodę na publikację zdjęć na blogu. Jeśli ktoś nie wyraża zgody proszę o taką informację w wiadomości.

    Zobaczcie, jak na swoje dzieci zerkają:

    Polecam!!!

    4 komentarze

    1. to dlatego taka cichutka byłaś ;P
      kochana-jak na takie jedno z pierwszych twoich wyjść, to poradziła sobie super 🙂
      nie widziałam, żebyś była nadwrażliwą mamuśką 🙂 😉
      Ja dziś powtarzam, że będę wyluzowaną mamuśka-ale podświadomie czuję, że będę nadgorliwą sucz do każdej osoby, która tylko się zbliży do mojego dzieciaczka 😀

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *