wizerunek dziecka w Internecie

Pokazuje buzię Iny w Internecie. Na blogu i na Facebooku. Nie mam z tym większego problemu, choć raczej nie zdecyduję sie, by pokazac na przykład jej pupę. Ale z drugiej strony pewnie miałabym to gdzieś, gdyby nie publiczna debata. 
Mam zdjęcia, na których na golasa biegam z kuzynkami czy kapię się w dużej wannie pod koniec lat 80-tych. I nie mam do rodziców żalu, że te zdjęcia sobie oglada kto chce. Fajne są. Nie czuję, że muszę z tym iść do psychologa. Śpię dobrze.

 

Może zanim zabrnę dalej powiem, że szanuję blogerki, które nie pokazują buź swoich dzieci (czółko, Hafijko), ale też puszczam oko do Olgi, która nie ma problemu z golaśną, plażowa pupką swojego Bruna. Bo nie ma się czego wstydzić 🙂
Kiedyś ktoś miły, komu zabrakło w komentarzach argumentów, zapytał, czy nie boję się pedofila. Boję się, tak samo jak wąglika, węży i Urzędu Skarbowego. Ale jeśli chciałabym moją Córę uchronić przed dosłownie wszystkim, zapuściłabym jej długi, słowiański warkocz, zamknęła w wieży i nazwała Roszpunka.

To by się wiązało z wypisaniem wszystkich niebezpieczeństw czyhających na Inę. Czasem im mniej wiemy, tym lepiej.

Zdjęcia, które się tu pojawiają, nie mogą być wykorzystywane bez naszej wiedzy i zgody. Każdy może je natomiast oglądać. W ogladaniu nie ma nic złego i na tym poprzestanę.

Wiem, że część z Was powie, że to może źle skutkować w przyszłości, gdy Ina będzie większa, a rówieśnicy i ich rodzice może kiedyś bloga znajdą i przeczytają co nieco.  Mam jednak nadzieję, że Ina nie będzie miała powodu, by się wstydzić.

Gdzie kończy sie granica dobrego smaku? Do którego momentu pokazywanie dziecka jest zdrowe, a kiedy już nie?

41 komentarzy

  1. Jako że dzieci jeszcze nie mam, ale planuję je mieć, to często się nad tym zastanawiam. Ciotka moja stroni od pokazywania dzieci na fejsie i z jednej strony fajnie, bo prywatnie, bo spokój. Ale z drugiej strony – kobieto – dziękuję że pokazujesz Inę, bo chce mi się rodzić dzieci i innym może też się zachce, a wtedy będziemy mieli radość nieskończoną, nie zginie nasz gatunek no i jest szansa emeryturę hehehe.
    Buźki!

  2. Mysle, ze pokazywanie twarzy dziecka w internecie nie powinno byc jakims wiekszym problemem. Rzeczywiscie niektorzy uwazaja, ze beda je ogladac pedofile itd. Ale tak samo ci ludzie moga byc na placu zabaw albo w innych miejscach. Uwazam jednak, ze nie powinno się wrzucac do sieci golych dzieciaczkow. Niektorzy moga uwazac je za zdjecia pornograficzne. Ale to wszystko zalezy od rodzicow, rodzaju zdjec.

    1. Wiesz co to chyba też chodzi o możliwość pobrania tych zdjęć i rozpowszechniania jako swoich. Znam takie przypadki. Sama publikuje wizerunki moich dzieci, ale staram się unikać zdjęć, które mogą w przyszłości być uznane za upokarzające. Niestety to, że mi nie przeszkadza, że ktoś ogląda moje dziecięce zdjęcia np z nocnikiem na głowie nie znaczy, że i moim dzieciom to nie będzie przeszkadzało. Jestem ostrożna.

  3. Moniko wielbię Cię za teksty! Roszpunka – umarłam 😀
    Ja też nie mam problemu z pokazywaniem dzieciaków na fejsie, na blogu. Uwielbiam oglądac dzieciaki innych blogerek, myślę sobie wtedy – och jak to wspaniale nie jestem sama! Czy goła pupa jest granicą? A jeśli to zdjęcie zrobione nad morzem, gdy roczny bobas lata po plaży to co wtedy jest ważniejsze – klimat tego zdjęcia czy goła pupa niemowlaka? Każdy widzi to co chce zobaczyć.
    Chciałabym miec tyle zdjęc z dzieciństwa co moje dzieci.

    1. dla mnie goła pupa to żaden szok… ale rozumiem Mamy, które są ostrożne. I to prawda, goła pupa nad morzem to normalka!!!!!! Dziwne by było, gdyby była w jeansach 🙂

    2. A widzisz… jak mój mąż w towarzystwie ostatnio rzucił, że jak pojedziemy nad morze to Gut będzie biegał nago to się towarzycho oburzyło bo jak to? Z gołym tyłkiem? A to pedofil, a to nieładnie… cóż mi goły tyłek też niestraszny i mimo, że są slipki miniaturki to nie będę się wygłupiać.Ludzie chyba trochę przesadzają z tą ostrożnością. Ale to zresztą podobnie jak ze sterylnością itd. jeśli chodzi dzieci. Twój tekst o Roszpunce to kwintesencja tego co mam na myśli.

  4. Zdecydowanie pokazywanie golizny powinno być zabronione w sieci. Ok, goła pupka dzidziusia to sama słodycz, ale już miejsca wyjątkowo intymne powinny być zabronione prawnie. Dlaczego? Bo tak. Bo może ja bym nie chciała, żeby moja mama dodawała moje nagie zdjęcia, które kiedyś obejrzą znajomi. Nie mamy też prawa dodawać nagich zdjęć, nawet będąc matkami niepełnoletnich. To jest ich prywatność, którą nie można naruszać.
    Po za tym faktem nie mam nic do oglądania nawet dzieci siedzących na nocnikach. Uwielbiam blogowe maluchy 🙂
    Pozdrawiam

  5. Ja nad gołymi zdjęciami dziecka też bym się zastanowiła, ale ogólnie jestem za umieszczaniem zdjęć dzieci. Gdyby mi się nie zepsuł aparat, to pewnie na moim blogu byłoby więcej zdjęć, a tak nie chcę katować ludzi zdjęciami kiepskiej jakości z telefonu. Co do oglądaniem zdjęć przez pedofilów, to równie dobrze mogą podglądać na placu zabaw, na ulicy albo stać pod przedszkolem. Trzeba by było dziecko pod kluczem w domu trzymać. Uważam, że po prostu należy zachować we wszystkim rozsądek.

  6. Ja na blogu od samego początku pokazuję zdjęcia… Ale teraz zastanawiam się czy powinnam dalej pisać bloga, bo od września mój synek idzie do szkoły i nie chciałabym, aby kiedyś miał mi za złe to, że inne dzieci mogą zajrzeć na bloga…

  7. Zgadzam się z Tobą w 100%.
    Sama wiem, że będę pokazywać zdjęcia synka na swoim blogu i nie mam z tym problemu.
    I nie uchronimy swoich dzieci przed całym złem na świecie.
    Pozdrawiam!

  8. ja z kolei uważam że nie ma co przesadzać..ani w jedną ani drugą stronę.
    Moim zdaniem bezdzietnym i skromnym, miło się ogląda ładne dzieci na ładnych zdjęciach w niewymuszonych pozach;-) takie naturalne, aczkolwiek uważam że rodzic powinien akcpetować prawo do intymności i prywatności dziecka.
    bo czy dorosła osoba pokazałaby na publicznym forum swoje zdjęcie z wanny ( bez piany! 🙂 ) albo na sedesie? no nie wydaje mi się…
    ja myslę, że są takie zdjęcia, które pięknie się prezentują w domowych albumie/folderze i niekoniecznie cały świat musi mieć do nich dostep..
    ale to tylko moje zdanie;)

    1. A mi się właśnie nie podoba to porównanie do dorosłych. Mi też anonimowy komentator wytknął, że umieszczamy zdjęcia syna umorusanego jedzeniem i właśnie napisał, że to niesmaczne i że swojego zdjęcia, na którym jestem brudna bym nie zamieściła. No raczej bym nie zamieściła, a to dlatego, że takie zdjęcie byłoby nieciekawe. Pewne sytuacje z udziałem dzieci są słodkie, urocze, ciekawe, a gdy w tej samej sytuacji znajdzie się osoba dorosła to bywa to niesmaczne i nie na miejscu. Dziecko to nie dorosły i na odwrót 😉

    2. @piegowatamama

      Ale ja nie piszę o KAŻDEJ sytuacji w której można pokazać dziecko, tylko odpowiadam, próbuję odpowiedzieć na pytanie zawarte w tekście
      przez Tekstualną.
      Nie wątpię, że małe dziecko potrafi wyglądać słodko z kluską na głowie, ale nie o tym jest dyskusja – tylko raczej czy publikować wizerunek miejsc intymnych malucha. Ja jestem na nie, nawet jeśli małe dziecko nie powinno być traktowane w jakikolwiek sposób jak obiekt seksualny – no własnie nie powinno, ale zboczeńców i odmieńców nie brakuje.
      Czym innym jak dla mnie było pokazywanie kiedyś zdjęć nagich bobasków rodzinie i znajomym – wszak każdy ma to samo, ale internet to machina co wciąga i nie oddaje- i nikt właściwie nie wie co się z tymi fotkami dzieje.
      Ja myślę, że skoro już rodzic rozporządza wizerunkiem dziecka- to powinien to robić w przemyslany sposób.
      Dorośli ludzie nie wrzucają swoich niekorzystnych zdjęć zazwyczaj.
      Wiem, że dziecku ciężko zrobić złe zdjęcie- ale niektórzy rodzice powinni się czasem zastanowić w jaki sposób prezentują swoje dziecko w sieci. Nie podoba mi się że internet, fejsbuk stają się rodzinnymi albumami… Ale to jest tylko moje prywatne zdanie, z którym możesz się zgadzać lub nie, ale mam do niego prawo 🙂

    3. piegowata, a ja mysle ze bys swoje brudne zdjecie umiesciła.
      tylko pod warunkiem gdybyś miała takie, z okresu gdy miałaś 2 latka i jadłas pierwszy raz lody i byłaś brudna:))

      bo kto chce ogladac brudnych dorosłych?:))

  9. Uważam, żę najważniejsze to zachowanie zdrowego rozsądku…zdjęcia dzieci publikuję, natomiast pokazuję je w normalnych codziennych odłonach. Te bardziej intymne zostawiam w rodzinnym albumie:P

  10. granice trzeba ustalać, bo niestety cos co dla ciebie jest dobre, słodkie… poporstu jest symbolem madczynej miłości, dla niektórych może być czymś … niesmacznym lub co gorsza… podniecającym :/
    Nie uchronisz się przed tym. Wszystko też zależy czego szukamy w internecie-zdjęciach…

  11. Mi nie przeszkadza ani zasłanianie twarzy dzieci ani gołe pupy na blogach. Sama jednak stronię od takich nagich zdjęć, czy to plażowych czy domowych.
    Póki co pokazuję twarz Ali ale staram się uważać by publikowane zdjęcia niej były dla niej upokarzające. Nie chciałabym by ktoś ukradł takie foto i poprzerabiał a potem cała Polska nabijała się z tego np na demotach.

  12. Zdecydowanie stwierdzam, że masz świetne podejście. Myślę, że każdy rodzić i każdy człowiek ma swoje własne granice, sam je wyznacza – tak jak napisałaś o swojej córeczce, byle nie miała tego za złe Tobie 🙂

  13. Kiedyś się nad tym zastanawiałam i miałam mieć bloga otwartego tylko dla rodziny i znajomych. A potem doszłam do wniosku, że najbardziej zainteresowani mogą nie być bezpośrednio moją rodziną, że być może moje doświadczenia bardziej przydadzą się obcym ludziom. A zdjęcia? No kurczę, to jest internet. Staram się nie dawać fotek golizny, ale poza tym się nie przejmuję. Może powinnam, ale od jakiegoś czasu mi to zwisa i powiewa. W sieci jest tak dużo zdjec dzieci, że jedno więcej lub mniej nie robi różnicy. Podobnie jak Gizanka starannie dobieram fotki, by nie naruszać prywatności dziecka, jak dziwnie to być może nie brzmi. Klu jest zawsze ubrana, rzadko ubabrana jedzeniem (chyba że wpis dotyczy BLW) itd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *